Wyniki wyborów w USA mogą nas jeszcze zadziwić, bo trwają procesy o ich sfałszowanie, a obaj kandydaci twierdzą, że wybory wygrali. Jak wobec tego ustawia się amerykański Episkopat? Na zebraniu plenarnym USCCB, głos zabrał Przewodniczący, abp Gomez, kierując do Joe Bidena i Kamali Harris słowa gratulacji. Od tych słów odciął się min. bp Joseph Strickland z diecezji Tyler w Teksasie, stwierdzając: „Czarna chmura kładzie się na ten naród gdy Konferencja Biskupów oraz “Planned Parenthood” mówią jednym głosem wspierając administrację Biden-Harris, która popiera zabijanie nienarodzonych dzieci”.  W jaki sposób amerykański Episkopat odnosi się do tego typu krytyki?


Powstała specjalna grupa robocza (komisja) , pod przewodnictwem Abpa Allena H. Vigneron, której celem będzie wypracowanie katolickiego stanowiska w relacjach z przyszłym Prezydentem. Podkreślając, że Episkopat spodziewa się zgody „katolickiego Prezydenta” na sprawy, którymi zajmują się biskupi, wśród nich wymieniono: kwestię imigrantów, pomoc uciekinierom i biednym, sprawiedliwość rasową, temat kary śmierci i zmiany klimatu – zaznaczono, że są zagadnienia, wobec których stanowisko Kościoła i elekta się różnią, a to może – jak lakonicznie ujęto – spowodować problem. Wśród tych kwestii jest konflikt aborcyjny oraz niewłaściwe traktowanie edukacji katolickiej. 


Można by od razu zapytać, w jakim stopniu Joe Biden miałby być uznany za katolika, skoro w tak kluczowych sprawach rozmija się z nauczaniem Kościoła i robi to publicznie, co ma bardzo wymierne konsekwencje, o których już pisaliśmy. 
Spotkanie plenarne przeprowadzono w formie online, przywołano dokument pt. Formacja świadomości obywatelstwa wiernych (2015-2019), którego celem jest eliminacja aborcji. Czy jednak biskupom amerykańskim starczy odwagi, by jasno przeciwstawić się złu i określić, co jest zgodne z nauczaniem Kościoła, a co temu nauczaniu wypowiada wojnę? 

Aleksandra Pietkiewicz