W ostatnich wyborach parlamentarnych było wyjątkowo blisko wyrugowania Kosiniaków z sejmu, niestety z odsieczą przyszedł im Paweł Kukiz, dzięki któremu podrabianym chłopom udało się przekroczyć próg wyborczy. Konszachty Kukiza z PSL były dla wszystkich zaskoczeniem ponieważ kilka miesięcy wcześniej Kukiz wskazywał na PSL jako na symbol politycznego dziadostwa, który z jego perspektywy był wysoce szkodliwy i który należało zwalczać. Kukiz bez wątpienia uratował ich wówczas przed, być może trwałym i skutecznym usunięciem ich ze sceny politycznej. Tymczasem ekipa Kosiniaka zdaje się nie doceniać jego zasług dla swojego stronnictwa.

Pierwsze sygnały, że między sojusznikami zgrzyta pojawiły się w trakcie kampanii prezydenckiej, kiedy mało wiarygodny Kosiniak osiągnął fatalny wynik, zwłaszcza na wsi, który to wynik był najgorszym wynikiem wyborczym PSLu w całej jego historii po 1989 roku. Kukiza w tej kampanii praktycznie nie było, albo Kosiniak nie życzył sobie wsparcia ze strony rockmena w garniturze lub sam Kukiz nie poczuwał się w obowiązku wspierania Kosiniaka, który przypomnijmy w kampanii do wyborów samorządowych afiszował się z promocją tęczowych dewiantów, co na wsi zostało odebrane bardzo źle.

Czarę goryczy według ludowców przelała wg ludowców postawa Kukiza w sprawie poparcia dla partii rządzącej dla zawetowania powiązania budżetu unijnego z zasadą praworządności. Kukiz choć ogólnie rozczarowuje to jednak tym razem stanął do obrony polskiego interesu narodowego przed zakusami Brukseli, która szantażuje Polskę brakiem dopłat w celu wymuszenia pełnego podporządkowania się chorym dyrektywom UE. W wywiadzie dla redaktora Roberta Mazurka, Kukiz przyrównał pomysł ludowców o wpisaniu przynależności Polski do struktur UE w konstytucji przyrównał do okresu PRLu, który również zakładał ścisłe powiązanie z bratnim Związkiem Radzieckim. Echa tej skądinąd słusznej i uzasadnionej analogii pobrzmiewały w wypowiedziach Kukiza następnego dnia, w wywiadach dla mediów publicznych, co chyba przelało szalę goryczy publicznie ośmieszanego lidera ludowców, który poinformował o zakończeniu współpracy z Kukizowcami w ramach projektu szumnie nazwanego Kolacją Polską.

To pośnięcie zdecydowanie nie wzmacnia ludowców, natomiast w aktualnej sytuacji wewnątrz Zjednoczonej Prawicy i odpływu posłów z PiS, Kukiz ma idealny moment na wynegocjowanie sobie dobrych warunków współpracy z J. Kaczyńskim. Głosy poparcia ustaw w sejmie przez kilku posłów Kukiza mogą być na wagę złota wobec bardzo realnej groźby utraty większości. Teoretycznie Kukiz mógłby się jeszcze próbować porozumieć z Konfederacją ale tam go już nikt nie traktuje poważnie biorąc pod uwagę jego dotychczasowe posunięcia polityczne. Kukiz nie byłby dla Konfederacji żadną wartością a jedynie mógłbym przyczynić się do pęknięcia wewnątrz tej struktury. Natomiast w wypadku PiSu mimo mikrego potencjału kilku posłów decyzja Kukiza o mariażu z Kaczyńskim może być nawet wiążąca dla kwestii przedterminowych wyborów, w których PiS straci władzę, ale Kukiz o sejmie mógłby wówczas już tylko raczej śpiewać. Tak oto polityczny wymoczek najpierw uratował tzw. Ludowców, a teraz ma szansę decydować o losach PiSu. Jak więc widać polska scena polityczna chyba nigdy nie przestanie nas zaskakiwać. Polityczne blotki ratują asy, rzekomo dla dobra Polski, a na pewno dla kasy.

Arkadiusz Miksa