Sprawa zaczęła się we wrześniu 2019 roku, gdy Polka podczas tygodnia adaptacyjnego propagowała ochronę życia poczętego. To zaś nie spodobało się jednemu z wykładowców, który złożył na dziewczynę oficjalną skargę do Szkoły Położniczej. W rezultacie Julię Rynkiewicz zawieszono w prawach studenta. Dotyczyło to również odbywania praktyk zawodowych. Uczelnia twierdziła bowiem, że nie można „w pełni” realizować obowiązków położnej, mając poglądy pro-life.

Polka złożyła jednak oficjalną skargę na działania uczelni. Po czterech miesiącach śledztwa zarzuty wobec studentki oddalono. 25-latka straciła jednak rok studiów. Teraz Rynkiewicz zawarła ugodę z Uniwersytetem.

– Myślę, że ważnym jest pamiętać o tym, iż bycie obrońcą życia poczętego nie stoi w konflikcie z byciem położną – powiedziała Julia Rynkiewicz w rozmowie z „Daily Telegraph”.

– Ugoda wskazuje, że uniwersytet potraktował mnie źle i choć jestem szczęśliwa, że mogę studiować dalej, mam nadzieję, że oznacza to także, iż żaden inny student nie będzie musiał doświadczyć tego, co ja – dodała.