Pielęgniarka została zaszczepiona przed kamerami i prawdopodobnie miała zaraz potem powiedzieć, że wszystko jest w porządku i nie ma się czego bać. Coś jednak poszło nie tak, a kamery uchwyciły, jak kobieta mdleje zaraz po przyjęciu szczepionki, osuwa się na ziemię, a lekarze muszą ją ratować. Nagranie to ma ponad 2 mln wyświetleń w Internecie. Szybko pojawiły się głosy, że pielęgniarka zmarła i również szybko media podały dementi. W tej sprawie jest jednak wiele niewiadomych.


Tym przypadkiem zajęły się m.in., powołane w ostatnich czasach i współpracujące z mediami społecznościowymi, strony do przeciwdziałania fakenewsom. Niestety od samego początku zarzucają one kłamstwa i tworzenie teorii spiskowych jedynie prawicowym działaczom, przeinaczając fakty i manipulując. Zajmują się przede wszystkim cenzurą, a nie weryfikacją faktów, do czego teoretycznie zostały powołane. Na stronie demagog.org.pl, współpracującej z Facebookiem, można przeczytać: „20 grudnia na Facebooku pojawiła się informacja, zgodnie z którą pielęgniarka, która zemdlała po podaniu szczepionki na wizji, nie żyje: Ponoć zmarła ta młoda pielęgniarka z USA, która zemdlała po szczepionce. Info jest kasowane. Filmik u mnie kilka wpisów poniżej” .


Zostało tam też powiedziane: „Pielęgniarka Tiffany Dover była jedną z pierwszych osób w USA zaszczepionych na COVID-19. Zabieg miał miejsce w czwartek 17 grudnia 2020 roku. Kobieta jest przełożoną pielęgniarek w katolickim szpitalu (Catholic Health Initiatives Memorial Hospital) w miejscowości Chattanooga, w stanie Tennessee. Po zaszczepieniu, w czasie udzielania wywiadu poczuła się słabo, a następnie zemdlała. Wokół tego wydarzenia pojawiło się wiele fałszywych informacji sugerujących, że zasłabnięcie wywołały substancje zawarte w szczepionce”.


Już w tym momencie pojawia się subtelna manipulacja. Najpierw jako fake newsa przytoczono zdanie, że kobieta, która przyjęła szczepionkę, zmarła. Później, autor tekstu płynnie przeszedł do wniosku, że każda sugestia, iż szczepionka mogła wywołać omdlenie, jest fałszywa. Jako dowód przytoczono słowa samej pielęgniarki (!): „często mdleje, gdy odczuwa ból, więc nie było dla niej zaskoczeniem, że tak się stało”.


W tym samym artykule pojawia się „naukowe wyjaśnienie” tego przypadku: „Omdlenia wazowagalne, jak to, którego doświadczyła pielęgniarka, są częste wśród ludzi szczególnie narażonych na czynniki stresujące (jak np. pobieranie krwi czy szczepienie)”.
Dokładnie wynikać ma to ze schorzenia, które zostało tak scharakteryzowane: „»Nadaktywna reakcja nerwu błędnego« (ang. overactive vagal response – przyp. Demagog) zasadniczo oznacza, że nerwy kontrolujące bicie serca i ciśnienie krwi wysyłają niewłaściwy sygnał, spowalniając tym samym serce podczas rozszerzania naczyń krwionośnych, krew gromadzi się wtedy w nogach, więc mózg nie otrzymuje wystarczającej ilości tlenu. Ta reakcja jest często wywoływana przez ból i powoduje omdlenie”.
Wyjaśnienia te przekonać mogą tylko kogoś, kto utracił całkowicie zdolność samodzielnego myślenia. Po pierwsze, trudno uwierzyć, aby pielęgniarka, a właściwie nie tylko pielęgniarka, ale i przełożona pielęgniarek, mdlała pod wpływem igły. Jak może w takim razie wykonywać swoje obowiązki? Widział ktoś takie wrażliwe pielęgniarki w polskich szpitalach? Po drugie, może ważniejsze. Załóżmy, że faktycznie można to w ten sposób wytłumaczyć. Dlaczego więc, skoro Dover, jak sama powiedziała, nie dziwi się, że mdleje po szczepieniach, została wybrana do zaszczepienia się na wizji w celu pokazania, że szczepienia nie wywołują groźnych skutków? Jeśli zgłosiła się sama, wykazała się skrajną głupotą i nieodpowiedzialnością.

Jeśli ją wytypowana, to skoro to schorzenie jest tak powszechne, dlaczego nie wybrano kogoś, kto na to nie cierpi? Całe to wyjaśnienie nie wytrzymuje krytyki i razi swoją absurdalnością. Zaskakuje też, jak potężna machina została uruchomiona, aby „wyjaśnić” całe zajście – uczestniczyło w tym solidarnie wiele mediów, łącznie z łowcami fake newsów. Czas i pieniądze, które na to wydano, są zupełnie nieproporcjonalne do problemu – co z tego, że ktoś na forum rzucił, że kobieta umarła? Wystarczyło ją pokazać w telewizji i tyle.


Zamiast tego zniknęła, szpital poinformował, że przebywa w domu, gdzie jej prywatność powinna zostać uszanowana. Sam boję się krwi i mdlałem przy jej pobieraniu, ale po pierwsze nie jestem pielęgniarką, a po drugie dochodziłem do siebie zawsze w ciągu kilku minut. Tymczasem Dover, według szpitala, zajęło to kilka dni! Oficjalne wytłumaczenia kompromitują tych, którzy je rozpowszechniają. Nie wiemy, dlaczego pielęgniarka z USA zemdlała zaraz po szczepieniu na COVID-19 i prawdopodobnie nigdy się nie dowiemy.