Sam Ojciec Pio opisał bilokację jako powiększenie jego osobowości. „Bóg jest tym, który mnie posyła", odpowiedział Ojciec Pio, gdy został o to zapytany przez jedną córkę duchową.

„Wiem, co mam dokonać i dokąd idę. Po prostu nie wiem, czy jestem tam ze swoją duszą, czy ciałem, czy jednym i drugim. W pewnym momencie jestem tutaj, a chwilę później tam, gdzie Bóg chce mnie mieć ."

Chociaż więcej świętych miało ten dar to są  „przesunięcia" Ojcze Pio nieco wyjatkowe, ze względu na ich ogromną liczebność i przez to, że Ojciec Pio pozostawiał wyjątkowy kwiatowy zapach w miejscach w których był. Bilokacje nigdy nie miały miejsca z woli samego Ojca Pio. Występowały głównie w nagłych wypadkach, zwykle w celu ocalenia duszy, ciała, lub obu. Ojciec Pio był widziany w wielu miejscach na świecie, a wiemy, że nigdy nie opuścił klasztoru w San Giovanni Rotondo.
 
Ratował ludzi przed wypadkami, jak byłego oficera armii włoskiej, którego odepchnął z miejsca, w które chwilę później trafił pocisk. W przypadku włoskiego generała Cadorny udało mu się zapobiec jego samobójstwu.
 
Ojciec Pio był widziany podczas beatyfikacji Teresy z Lisieux w Rzymie. Kilkakrotnie odwiedził brata Arni Dekorte w Bierbeek w Belgii, który do czasu tego wyjatkowego spotkania nie słyszał o Ojcu Pio. 
 
Brat Arni poświęcił całe swoje życie rozpowszechnianiem pobożności Ojca Pio w Belgii. Po jakimś czasie także  brat Arni otrzymał dar bilokacji i mógł on odwiedzać Ojca Pio w taki sposób. Ojciec Pio był w bliskim kontakcie z innymi świętymi i Sługami Bożymi między innymi z Dolindo Ruotolo i Natuzzą Evolo.
 
Wiadomo też, że Ojciec Pio korzystając z bilokacji odprawiał Mszę Święte razem z prymasem Węgier kardynałem Józefem Mindszentym w więzieniu w Budapeszcie i z prymasem Stefanem Wyszyńskim w Polsce, w czasie jego uwięzienia.
 
Ojciec Pio przynosił komunie konającym i spowiadał ich. Kiedy życie Ojca Pio dobiegło końca,  pożegnał on się ze swoimi przyjaciółmi i z duchowymi dziećmi w różnych zakątkach świata.
 
Pierwsza bilokacji Ojca Pio, wydarzyła się 18 stycznia 1905 roku, kiedy Pio, wówczas młody kapucyn modlił się w klasztorze  świętego Eliasza w Piansi, został cudem przeniesiony do ogrodu dworu w Udine.
Giovanni Battista Rizzani, ojciec rodziny, był na łożu śmierci, a matka Leonilde miała właśnie urodzić Giovannę. Leonilde wyszła na zewnątrz, aby uciszyć wycie psów. Tam w ogrodzie zaczęła rodzić i urodziła dziecko. Ilekroć Leonilde wspominała ten pamiętny dzień, zawsze powtarzała, że ​​widziała młodego kapucyna przy narodzinach Giovanny.
A brat Pio powiedział swojemu spowiednikowi, że stał on się w tajemniczy sposób świadkami narodzin dziecka.
Powiedział również, że podczas objawienia w ogrodzie rodziny Rizanni, Matka Boża powierzyła mu Giovannę. Maryja nazwała ją nieoszlifowanym diamentem i poinstruowała Ojca Pio, aby wypolerował Giovannę i uczynił ją tak błyszczącą, jak to tylko możliwe.
„Ona cię odwiedzi", powiedziała Maryja  „ale najpierw spotkasz ją w Bazylice świętego Piotra".
Siedemnaście lat później Giovanna, wątpiąc w swoją wiarę, udała się do Bazyliki świętego Piotra w poszukiwaniu księdza, który mógłby jej pomóc.
 
Kościelny powiedział jej, że bazylika za chwilę zostanie zamknięta i nie ma już księży, ale nagle pojawił się znikąd jeden kapucyn. Powitał ją w swoim konfesjonale i udzielił satysfakcjonujących odpowiedzi na nurtujące ją
pytania. Potem Giovanna czekała na zewnątrz, żeby powitać księdza , ale on nigdy nie wyszedł i zniknął w taki sposób w jaki przyszedł.

Rok później usłyszała o Ojcu Pio, a kilka dni później gorąco pragnęła odwiedzić go w San Giovanni Rotondo.
W klasztorze znalazła się w tłumie, mając nadzieję , że go zobaczy. Kiedy przechodził, zatrzymał się przed nią i powiedział: „Giovanna, znam cię. Urodziłaś się w dniu śmierci twojego ojca". Potem odszedł.
Następnego ranka oszołomiona Giovanna poszła się wyspowiadać u Ojca Pio. „Córko", powiedział „w końcu do mnie przyszłaś. „Czekałem na ciebie długo". „Ojcze, musisz się mylić ", powiedziała Giovanna. „To mój pierwszy raz w San Giovanni Rotondo. Usłyszałam dopiero o Tobie parę dni temu".
„Nie, nie mylę się", powiedział.
„Zeszłego lata w Bazylice świętego Piotra poprosiłeś  jednego księdza kapucyna, aby pomógł ci w rozwiązywaniu wątpliwości co do wiary. to ja byłem tym księdzem." Wtedy Giovanna go rozpoznała. Jej serce waliło jak szalone, kiedy mówił dalej. „Kiedy się urodziłaś, Matka Boża zabrała mnie do twojego domu. Byłem świadkiem twoich narodzin w ogrodzie. Maryja powierzyła cię mojej opiece i uczyniła odpowiedzialnym w wzrastaniu twojej świętości. Powiedziała mi, że najpierw spotkamy się w Bazylice świętego Piotra ". Te objawienia bardzo wpłynęły na Giovannę i została duchową córką Ojca Pio.

Kilka lat później pozwolił jej wstąpić do Trzeciego Zakonu Franciszkańskiego. Nowi członkowie zakonu musieli wybrać nowe imię i Ojciec Pio nadał jej niezwykłe imię „Jakoba".
„Co za brzydkie imię", powiedziała Giovanna. „Nie podoba mi się ono".  „Będziesz się nazywała Siostrą Jakobą", wyjaśnił „bo tak jak Jakoba, szlachetna rzymska przyjaciółka świętego Franciszka, która była obecna przy jego śmierci, ty będziesz obecna przy mojej śmierci".
Giovanna przypomniała sobie przepowiednię 3 września 1968 roku, kiedy odwiedziła Ojca Pio w kościele  „Matki Bożej Łaskawej".

Wczesnym rankiem 23 września miała tajemniczą wizję w której została zabrania do celi Ojca Pio. Tam była świadkiem jego śmierci. Później, kiedy powiedziała o tym  jednemu kapucynowi który był obecny przy śmierci Ojca Pio,  Giovanna dokładnie opisała celę świętego i kto mu pomagał w jego ostatniej godzinie.