Jak raportuje bankier.pl w obliczu pandemii koronawirusa napływ bezpośrednich inwestycji zagranicznych do Stanów Zjednoczonych spadł niemal o połowę, do 134 mld dol., czyli najniższego poziomu od 15 lat. Wieloletniego lidera rankingu przegoniły Chiny - w Państwie Środka ulokowano w tej formie inwestycji 163 mld dol., o 4 proc. więcej niż w 2019 r. - wskazuje UNCTAD. Fakt, że pogłębia się deficyt USA na rachunku bieżącym, a w przypadku Chin rośnie analogiczna nadwyżka, oznacza jednak, że to do Stanów Zjednoczonych napływa więcej inwestycji, tyle że innego typu, np. portfelowych - nabywcy na całym świecie kupują mnóstwo amerykańskich obligacji i akcji. Poza tym lata sporych napływów BIZ powodują, że pod względem stanu zobowiązań z tego tytułu USA nadal dominują nad Państwem Środka - na koniec 2019 r. było to prawie 4 razy więcej (7,6 bln dol. vs 2,1 bln dol.). W tym lub przyszłym roku, gdy Wuj Sam upora się z pandemią, sytuacja zapewne wróci do normy i Stany Zjednoczone powrócą na fotel lidera rankingu. W skali całego globu BIZ spadły o 42 proc., do 859 mld dol. To najniższy wynik od 2004 r. i o 30 proc. mniej niż w 2009 r., gdy światem trząsł globalny kryzys finansowy. Najmocniej spadki odczuły gospodarki rozwinięte, gdzie napływ BIZ skurczył się aż o 69 proc. Mowa tu nie tylko o USA, ale przede wszystkim Europie. W jej przypadku napływ BIZ był ujemny i wyniósł -4 mld dol. wobec +344 mld dol. rok wcześniej. Jak to możliwe? Dane to uwzględniają dezinwestycje, czyli wycofywanie kapitału przez inwestorów, np. formie pożyczek wewnątrz korporacyjnych czy zbywania udziałów w firmach. I tak w Holandii napływ BIZ wyniósł -150 mld dol., a w Szwajcarii: -88 mld dol. W Unii Europejskiej był dodatni i sięgnął 110 mld dol. wobec 373 mld dol. w 2019 r.

 

Ciekawe jest jednak to, że kraj z którego wyszedł koronawirus notuje rekordy gospodarcze. Zastosowana zimą i wiosną 2020 roku surowa kwarantanna pozwoliła Chinom zasadniczo opanować pandemię koronawirusa wcześniej niż w innych krajach świata. W ożywieniu gospodarki dodatkowo pomogła rządowa polityka stymulacji i zapotrzebowanie na towary w krajach borykających się z Covid-19 - ocenia agencja Reutera. PKB Chin wzrosło w III kwartale br. o 4,9 proc. w porównaniu z 2019 rokiem, sygnalizując dalsze ożywienie konsumpcji po przestoju spowodowanym pandemią Covid-19 – wynika z oficjalnych danych. Wzrost był jednak nieco niższy od prognoz analityków. "Gdy większość świata wciąż boryka się z pandemią koronawirusa Chiny kolejny raz pokazują, że szybkie gospodarcze odbicie jest możliwe, o ile wirus jest pod kontrolą" - ocenia na głównej stronie portal dziennika "New York Times". USA i Europę jesienią nawiedziła druga fala epidemii, a w Chinach sytuacja według oficjalnych danych jest pod kontrolą. Przyniosło te efekty w IV kwartale, gdzie prognozy ekspertów zostały tym razem przewyższone. PKB Chin wzrosło o 6,5 proc.

 

Nowojorska gazeta zauważa, że Chiny jako pierwszy duży kraj odnotowały wzrost gospodarczy w porównaniu z analogicznym kwartałem w poprzednim roku. "Oczekuje się, że Stany Zjednoczone i inne kraje także poinformują o wzroście w trzecim kwartale" - dodaje, podkreślając, że dane te będą jednak mniej spektakularne od tych chińskich. Jedną z głównych przyczyn chińskiego odbicia gospodarczego jest rosnący eksport. W czasie epidemii chińskie firmy wysyłają za granicę jeszcze więcej dóbr. Dotyczy to m.in. produktów elektronicznych czy środków ochrony osobistej, na które zwiększył się popyt ze względu na koronawirusa. Jednocześnie zbyt "mocna zależność od eksportu" może w dłuższym terminie oznaczać problemy. Eksport stanowi obecnie ok. 17 proc. gospodarki Chin, to odsetek ponad dwa razy wyższy niż w USA.

 

WO