Rząd pośrednio przyznaje, że ich przepisy były bezsensowne

Ale nie przyznaje się wprost, bo cała ta ekipa ma problem ze słowem „przepraszam” czy „nie mieliśmy racji”. Wczoraj prof. Andrzej Horban zapowiedział, że rząd tego samego dnia ogłosi zakaz używania „jakichkolwiek” osłon na twarz i nakaże stosowanie konkretnych, podobnież skutecznych masek. Przyłbice, szaliki czy nawet „nieodpowiednie” maseczki już nie wystarczą. Minister wróżbiarstwa, tzn. zdrowia Adam Niedzielski zdementował tę informację. Tzn. nie to, że rząd rozważa taki absurdalny wymysł, ale że nie będzie to ogłoszone w tym dniu.

Powstał problem – wizerunkowy dla rządu – bo oto okazało się, że ci, którzy już od roku krytykowali władzę za absurdalny nakaz zasłaniania twarzy czymkolwiek, co miało rzekomo „powstrzymywać transmisję wirusa”, mieli rację. Co zrobić więc? Ogłosić egzotyczną mutację koronki na Podlasiu. A teraz szybko, nim dotrze do nas, że to bez sensu. Ale do niektórych na szczęście dotarło i to bardzo szybko.

– Wirusy były i będą i mutacje są codziennością. Po co straszyć tym ludzi. Dlatego dobry lekarz nie atakuje pacjenta nadmiarem nieprzyswajalnych informacji, z których kompletnie nic nie wynika. To jatrogenia – napisał na Twitterze dr Paweł Basiukiewicz kardiolog, specjalista chorób wewnętrznych z Grodziska Mazowieckiego. Wpis ten pojawił się przy okazji informacji o kolejnej odmianie koronawirusa, tym razem południowoafrykańskiej. Koło Suwałk. Jak z drugiego końca globu koronawirus trafił na jedno z najbardziej odludnych rejonów w Polsce, omijając większe ośrodki miejskie – tego nie wie nikt. Ale kto wie, może ta afrykańska odmiana koronki trafiła i istnieje w Polsce tak samo, jak odkryta już przez tegoż samego ministra czeska odmiana, co zaraz potem dementowała oficjalnie ambasada naszych sąsiadów?
 

Jatrogenia – czyli nadmiar informacji

Czym jest wspomniana przez dra Basiukiewicza jatrogenia? Są to skutki, przyczyny oraz następstwa fizyczne oraz psychiczne, które mają miejsce z powodu działania lub jego braku przez personel medyczny.

– Zachowania niewłaściwe mogą wywoływać u pacjenta zaburzenia lękowe, depresyjne, powodować dodatkowe schorzenia czy dolegliwości. Błędy jatrogenne bywają między innymi związane z niedostarczeniem pacjentowi potrzebnych informacji, niewłaściwym ich przekazaniem, z nieprawidłową postawą wobec chorego, brakiem u personelu medycznego wiedzy, empatii lub umiejętności psychologicznych w kontakcie z chorym – czytamy na Wikipedii.

Wśród źródeł błędów jarogennych wymienia się kilka punktów. Nas w tym przypadku interesują na pewno dwa z pięciu. Pierwszym jest przekazywanie i odbiór informacji. Z jednej strony może być to brak lub zbyt mała ilość przekazywanych informacji ludziom, ale z drugiej wspomniane przez dra Basiukiewicza zbyt duży natłok, szczególnie niezrozumiałych dla osób bez medycznego wykształcenia, informacji. Jak podkreślono, chodzi o „używanie określeń niezrozumiałych przez pacjenta, zamierzone i bezpośrednie straszenie chorego”.

Drugim ciekawym punktem jest samo badanie lekarskie, czyli „lekceważenie potrzeby całościowego podejścia do pacjenta i wytwarzanie dystansu między lekarzem a pacjentem” oraz „pogłębianie u pacjenta fałszywego i lękotwórczego obrazu własnej choroby”. Każdy ma dostęp do jakichś informacji, więc wie, jak media kreują już od roku atmosferę strachu, która dla osób z problemami psychicznymi jest dosłownie zabójcza. A kto widział, jak wykonywany jest test na obecność SARS-CoV-2, ten wie, że potworny dystans i atmosfera strachu to nieodłączny element takiego wydarzenia.

Tak więc – przed czym również już alarmowali eksperci, w tym psychologowie, choć nie nazywając tego tym konkretnie terminem, co oczywiście politycy i wielkie media ignorowały – tworzenie atmosfery strachu sprzyja dalszemu pogarszaniu stanu zdrowia ludzi. Nie tylko psychicznemu, ale i fizycznemu.

Huxleyowska antyutopia

Niepopularna, a jednak niezwykle częsta jatrogenia jak ulał pasuje do huxleyowskiej antyutopii, przedstawionej w „Nowym wspaniałym świecie”. Wspomnę, że osobiście uważam, że to właśnie ta forma totalitaryzmu jest o wiele bardziej realna i jesteśmy bliżej niej, niż orwellowskiego „Roku 1984”. Brytyjski pisarz przedstawił dość toporny, totalitarny świat na wzór Związku Sowieckiego, gdzie panuje jawny, brutalny zamordyzm, ograniczanie informacji, o czym każdy wie i system represji. Tymczasem Huxley – choć większość jego referatów czy tekstów to bełkot ćpuna namiętnie faszerującego się LSD – tak jednak „Nowy wspaniały świat” był przerażająco trafną wizją przyszłości.

Przecież mamy dostęp do informacji. Aż za duży. Nie wiadomo, w czym wybierać. Oficjalnie panuje wolność. Właściwie, to jej przesadzona karykatura, w efekcie której klasycznie pojmowana wolność jest tłamszona. Możemy dokonywać wyborów. A to, że są one solidnie ograniczone? Ojtam ojtam.

Jatrogenia, czyli bombardowanie nieznających się na szczegółach mas ludzi informacjami medycznymi, bardzo zresztą pokrętnie używanych do podtrzymywania czy wprowadzania kolejnych restrykcji, jest właśnie tym, co Aldous Huxley przewidział. Pytanie, czy pozwolimy na to, by tak już zostało, a odpowiedzialni za to pozostaną bezkarni?

Dominik Cwikła