Jak informuje portal wirtualnemedia.pl, symbolicznym początkiem fali protestu był milczący performans pod Sejmem w środę. W nocy ze środy na czwartek w kilkunastu miastach pojawiły się plakaty. Aktywiści i aktywistki protestują także przeciw niedostatecznej ilości informacji na temat kryzysu klimatycznego w mediach. Latem protestowali pod redakcjami Polsatu, TVN i TVP. W czwartek o godzinie 17.00 aktywistki i aktywistki Extinction Rebellion przykuli się do bramy Radia Maryja w Toruniu, krzycząc do dziennikarzy "Mówcie prawdę!". W czwartek od rana blokowany był ruch m.in. na ulicach Warszawy, Wrocławia, Szczecina, Krakowa. Część blokad prowadziły grupy aktywistów i aktywistek, a w kilku przypadkach robiły to pojedyncze osoby. W taki sposób aktywista blokował rano ruch na Moście Poniatowskiego w Warszawie, a po południu zatrzymano ruch na ulicach w pobliżu wrocławskiego Placu Grunwaldzkiego. Jedna z aktywistek zablokowała drzwi do Kancelarii Sejmum przyklejając się do nich. "Protesty są organizowane przeciw politykom od lat ignorującym naukowców alarmujących o katastrofie klimatycznej i ekologicznej. Kolejną odsłoną lekceważenia tego największego zagrożenia, przed którym stoi nasz kraj, był brak odpowiedzi na żądanie zorganizowania klimatycznego panelu obywatelskiego" - informuje ER. Żądanie to wystosowała do Parlamentu Rada Konsultacyjna Strajku Kobiet w listopadzie 2020. - Nie mogąc liczyć na nasz rząd, wychodzimy na ulice, aby aktami pokojowego nieposłuszeństwa obywatelskiego stawić opór tym, którzy nas zabijają. Nasze działania dzisiaj to początek walki – powiedział Maciej, aktywistka Extinction Rebellion z Bydgoszczy. Extinction Rebellion jest międzynarodowym ruchem walczącym z biernością rządów wobec katastrofy klimatycznej. W 75 krajach XR domaga się podjęcia natychmiastowych i zdecydowanych działań mających na celu jak najszybsze ograniczenie emisji gazów cieplarnianych do zera netto oraz rzetelnego informowania o zagrożeniach związanych z gwałtownie ocieplającym się klimatem.

 

W związku z protestami we Wrocławiu policja chce ukarania 15 osób. - Prezydent Wrocławia Jacek Sutryk łamie własne obietnice i pomija rekomendacje panelu obywatelskiego w budżecie. Rada Miejska odrzuca obywatelską petycję w sprawie ratowania Lasu Mokrzańskiego. Miasto tnie lub pozwala na wycinkę kolejnych drzew, podwyższa ceny biletów w komunikacji publicznej, rezygnuje nawet z finansowania edukacji ekologicznej - oświadczyli wrocławscy ekolodzy, którzy chcieli także zwrócić uwagę na stałe ocieplanie się klimatu. A wczoraj postanowili urządzić protest i zablokować część ul. Świdnickiej we Wrocławiu.

 

Na miejscu interweniowała policja, która podsumowała akcję na swojej stronie internetowej:

 

- "W miejscu gromadzenia się aktywistów działali funkcjonariusze prewencji i ruchu drogowego z Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu, a także policyjni negocjatorzy i mundurowi z wrocławskiego Oddziału Prewencji Policji. (...) Po rozmowach z osobami, które znajdowały się na jezdni w obrębie przejścia dla pieszych i braku informacji zwrotnej na temat opuszczenia tego miejsca, podjęto decyzję o odblokowaniu ulicy. Wszystkie biorące udział w proteście osoby zostały wylegitymowane i w związku z nieprzestrzeganiem obowiązujących przepisów, funkcjonariusze zebrali od nich informacje niezbędne do sporządzenia wniosków o ukaranie do sądu. Naruszone zostały przepisy dotyczące z art. 65, 90, 116 Kodeksu wykroczeń oraz art. 156 Ustawy o ochronie środowiska. (...) Teraz 15 osób musi się liczyć z odpowiedzialnością karną za swoje czyny. O ich dalszym losie decydował będzie sąd.".

 

WO