– Prawda o SOR-ze internistycznym (…) jest taka, że pacjentów mamy co najmniej dwukrotnie więcej niż z opowieści oraz z książki, do której czasami zerknąłem przed pandemią, czyli przed marcem – mówił medyk. Jak podkreślał, lekarze nie odbierają telefonów od rodzin pacjentów, ponieważ nie mają na to czasu. Brakuje rąk do pracy.

– Nie mamy czasu zająć się pacjentami, nie mamy czasu przejrzeć ich wyników, nie mamy czasu zlecić następnych leków. Przegapiamy godzinę, po 8 godzinach, kolejną dawkę antybiotyku dostaje pacjent w 10. godzinie, bo fizycznie nie jesteśmy w stanie, dlatego że jest nas za mało i że jest za dużo pacjentów na SOR-ze – zaznaczył.

– W niedzielę miałem to „szczęście”, że byłem sam na dyżurze, bo nie przyszła druga osoba rozpisana. Nie wiem nawet, dlaczego, nie dzwoniłem, nie pytałem. To nie ma znaczenia. Zająłem się pacjentami. Do 12 wyczyściłem, czyli zorientowałem się we wszystkim, co mi zostawiono. Zostawiono mi 16 pacjentów. W międzyczasie przyjmowałem nowych pacjentów. W tym całym bałaganie przyjąłem pięćdziesiąt kilka osób. Zostawiłem na rano – bo w godz. od 22.00 do rana przyjąłem prawie 20 pacjentów (…). Nie miałem czasu, ani możliwości zerknąć, wypisać, sprawdzić wyniki, zobaczyć efekt lekowy, bo po prostu całą dobę byłem na obrotach – relacjonował.

Jak podkreślał, „żaden minister zdrowia” nie zmusi go do pracy w takich warunkach. – To, co się dzieje na części internistycznej SOR-u to już nie zakrawa o żadną kpinę. My prawie rok wojujemy, czekamy na jakąś pomoc. Ale bez wsparcia i odciążenia nie damy rady – mówił.

– Chcę państwu powiedzieć, że to bujda – to, co opowiada telewizja. Bo nie sklep typu market – nie będę wskazywał, czy to Lidl, Biedronka, Lewiatan, cokolwiek – to nie galeria, ani kościół – tylko SOR w Radomiu od roku jest miejscem, gdzie najlepiej złapać Covida. Bo nie ma żadnej normy 2 metry od siebie, połowa starszych osób ściąga maski – nie tylko nos wystawia, ale całe usta – pod pretekstem – z dobrą saturacją – że im jest duszno. I to jest miejsce, gdzie można się zarazić Covidem. A pacjenci oczekują 5-6 godzin. Starsze osoby – mówił.

Z szacunków radomskiego SOR-u wynika, że w ciągu pół roku mniemanej pandemii umieralność na oddziale wzrosła niemal 20-krotnie. – Okazało się, że w ciągu pół roku na SOR-ze umarło nam dwukrotnie więcej pacjentów niż przez ostatnich pięć lat. Czyli prawie 20-krotnie wzrosła śmiertelność na SOR-ze – mówił lekarz.

– Nie jesteśmy w stanie świadczyć usług, bo nie jesteśmy w stanie trzymać żadnych norm, nie tylko epidemicznych, ale żadnych norm. Te działania, które my mamy, są na granicy kryminału. Nie jesteśmy w stanie, fizycznie – padniemy na nosy, nie chcemy umrzeć na zawał na dyżurze, co też się lekarzom i czasem pielęgniarkom zdarza. Nie chcemy tego, ale nie jesteśmy w stanie dopilnować norm, które się pacjentom należą – podkreślał Piotr Kołodziej.