Dr Basiukiewicz podkreślał, że to, jakie konsekwencje będzie miało wprowadzenie paszportów szczepionkowych, zależy od tego, w jakim zakresie zostaną one wprowadzone. – Diabeł tkwi w szczegółach – zaznaczył lekarz. W ocenie medyka, w przypadku tych dokumentów „robi się powszechny nakaz”.

– Paszport szczepionkowy zaczyna przyjmować formę certyfikatu cyfrowej tożsamości zdrowotnej. Jeżeli posiadanie tego ma warunkować wjazd do innego państwa, to w zasadzie Strefa Schengen przestała istnieć, bo trzeba będzie mieć certyfikat, którym się człowiek określi. To po pierwsze – wskazał.

– A po drugie, czy te paszporty szczepionkowe nie zaczną funkcjonować też w przestrzeni wewnętrznej, jako taka przepustka do pracy, przepustka do współegzystowania z innymi ludźmi, np. w przestrzeniach zamkniętych – na basenie, w zoo – wyliczał lekarz.

Zdaniem dr. Basiukiewicza, wewnętrzne wprowadzenie paszportów szczepionkowych w ogromnym stopniu rzutowałoby na codzienne życie obywateli. – Moje dziecko nie pójdzie do przedszkola, czy do szkoły, bo się nie zaszczepiło, albo jego rodzice się nie zaszczepili. Albo nie wpuszczą pani do zoo, albo nie wpuszczą pani do aquaparku czy sklepu, bo pani albo np. pani córka się nie zaszczepiła – tak teoretyzuję. To już zaczyna być bardzo opresyjne – ocenił.

Odnosząc się do tzw. dobrowolności szczepień, lekarz wskazał, że wszystko już opisał George Orwell w „Roku 1984” . – Równie dobrze można powiedzieć, że coś jest dobrowolne, no ale jak tego nie przyjmiesz, jesteś wyrzucany poza nawias społeczny. Dostaniesz wodę i chleb – podsumował.