Podczas wizyty u krewnych w Utah, chłopiec i jego rodzice z Wyoming przechodzili przez drogę, kiedy usłyszał, jak rodzice mówią mu:

"Nadjeżdżają dwa samochody i ciężarówka"

- wspominał później.

Po minięciu dwóch samochodów, Kacey wybiegł na drogę i został uderzony przez nadjeżdżającą ciężarówkę, która nie była zwykłym pickupem, ale 18-kołową cysterną na ropę.

"Próbowałam odskoczyć, ale ciężarówka uderzyła w moje nogi i przetoczyła mnie przez koła"

- powiedział Kacey, obecnie 35.letni,

"A kiedy w końcu się zatrzymał, jedna z moich nóg została całkowicie amputowana.

"Druga została zraniona do tego stopnia, że musieli ją amputować później w szpitalu".

Dziś Kacey ma własną rodzinę i dziećmi. Pracuje jako mówca motywacyjny - ale od czasu wypadku COVID pracował u ojca jako mechanik.

Wspominał, jak po wypadku trafił do szpitala, gdzie dowiedział się, jak wielkie są jego obrażenia. Będąc wtedy tak młodym, nie było dla niego wielkim wyzwaniem pogodzenie się z utratą nóg - jak z pewnością byłoby dla wielu ludzi.

"Kiedy się obudziłem, sięgnąłem w dół, do miejsca, gdzie powinny być moje nogi, a moja mama była tuż obok i powiedziała:

- Okay Kacey, twoje nogi zniknęły; nie masz już swoich nóg'.

A ja na to:

- Okay

- wspomina, śmiejąc się.

"A potem jakby położyłem się z powrotem i to było to w tamtym czasie".


W ciągu następnych kilku lat i dekad nauczył się czegoś, co pomoże mu przejść przez życie: by zawsze się podnosić i nie dać się pokonać wyzwaniom, jakie stawia przed nim życie.

Niektóre z tych pierwszych wyzwań pojawiły się, gdy Kacey przeniósł się do nowej szkoły, gdzie był postrzegany jako "dziwny dzieciak na wózku".

"Ale potem, wiesz, w końcu doszedłem do punktu, w którym jestem 'sportowcem, jestem zapaśnikiem, jestem twardy, i to naprawdę nie ma znaczenia, co inni ludzie myślą'. Więc byłem w stanie poradzić sobie w szkole”

- konkluduje

Kacey wyróżniał się w sporcie. Oprócz zapasów, grał w koszykówkę na wózku inwalidzkim, a inni zaczęli postrzegać go w innym świetle niż on sam.

"Przez całe moje życie było tak wielu ludzi, którzy traktowali mnie jakbym był niepełnosprawny, traktowali mnie jakbym nie był w stanie robić różnych rzeczy"

- mówi.

"Pytają, czy mogą mi pomóc, a ja mówię: 'Nie, mam to'.

"A potem idę i pokazuję im, a oni zazwyczaj mówią: 'Whoa, wow, to jest szalone! To jest niesamowite!"

Swoje pozytywne, "can do" nastawienie przypisuje temu, jak został wychowany.

"Moi rodzice traktowali mnie tak samo, jak każde inne dziecko. Musiałem wykonywać obowiązki domowe!"

- żartuje.

Wcześnie po wypadku lekarze powiedzieli jego rodzicom, aby nie robili wszystkiego za niego, ponieważ przyniosłoby to więcej szkody niż pożytku, nie pozwalając mu na pokonanie własnych wyzwań.

"Gdyby mama traktowała mnie jak inwalidę, sam stałbym się inwalidą"

- mówi.

"Musiałem się dowiedzieć, jak odkurzać podłogę, zmywać naczynia, robić pranie, przyrządzać posiłki".

Później, dążenie Kaceya do uprawiania lekkoatletyki doprowadziło go do biegania w maratonach - co wkrótce uznał za zbyt łatwe. Kacey zawsze traktował osądy innych, że "nie może" czegoś zrobić, jako wyzwanie, by to zrobić. Ale wkrótce stanął twarzą w twarz ze swoim najgorszym przeciwnikiem: samym sobą.

Dowiedział się o Spartan obstacle race, międzynarodowej organizacji, która często organizuje zawody w Stanach Zjednoczonych. Kacey wątpił w swoją własną zdolność do ukończenia wyścigu.

"Nie zajęło mi dużo czasu, aby uświadomić sobie, że to ja sam mówiłem sobie, że nie mogę tego zrobić. I tak zdecydowałem: 'Wiesz co, nie wiem, czy mogę to zrobić, czy nie, naprawdę nie wiem. Ale spróbuję"

- stwierdza.

Zapisał się na ten trudny wyścig z przeszkodami. I choć zajęło mu to "całą wieczność", ukończył go. Od tamtej pory wygrał już 35 Spartan Races, podróżując do różnych części Stanów Zjednoczonych, aby wziąć udział w zawodach - od Seattle po Hawaje. Jego następny wyścig odbędzie się w Sacramento w Kalifornii.

Kacey został także mówcą motywacyjnym, aby inspirować innych swoją filozofią życiową, polegającą na "podnoszeniu się", aby sprostać życiowym wyzwaniom.

Ostatnio jednak pandemia położyła kres dużym spotkaniom, a on sam znalazł nową pracę jako mechanik, pracując dla swojego ojca w jego warsztacie samochodowym.

"Musiałem się dowiedzieć, jak robić wiele różnych rzeczy. Wiele maszyn - używamy maszyn do opon - i wiele z nich jest zaprojektowanych dla kogoś, kto ma nogi, aby móc ich używać”

- dodaje.

"Ale szczerze mówiąc, choć jest wiele rzeczy, które są dla mnie łatwiejsze do zrobienia; ponieważ nie muszę podnosić samochodu w powietrze, mogę mieć tylko kilka stóp od ziemi i dostać się tam i nie mam żadnych problemów z wykonywaniem wielu prac".

Jednak być może największym wyzwaniem dla Kaceya jest bycie ojcem i wychowywanie dzieci.

"Jednym z największych wyzwań, kiedy mówisz o osiągnięciach, jest, szczerze mówiąc, moja rodzina, ponieważ mam pięcioro dzieci i prawie każdy, kto ma dzieci, wie, jak wymagające mogą być dzieci"

- wyznaje.

"Ale mam tak niesamowitą rodzinę i tak wspierającą żonę, a także dzieci, które pomogły mi osiągnąć te niesamowite cele"

- kończy swoją opowieść.