Od czwartku cała Holandia została oznaczona kolorem ciemnoczerwonym na europejskiej mapie zagrożenia koronawirusem. Kolejne dni przynoszą rekordy zachorowań, a szpitale odwołują planowe zabiegi, aby znaleźć miejsce dla lawinowo rosnącej liczby zainfekowanych. Tymczasem w internecie pojawiły się strony oferujące możliwość zakażenia się koronawirusem. Serwisy aranżują spotkania chorych na koronawirusa ze zdrowymi, aby ci ostatni mogli zachorować. Portal NOS potwierdza, że w ostatnich dniach zlikwidowano kilkanaście takich stron. Dlaczego osoby zdrowe decydują się na ten krok? Przepustkę sanitarną, czyli kod QR, można obecnie uzyskać w trzech przypadkach: po zaszczepieniu, uzyskaniu negatywnego wyniku testu na obecność wirusa oraz po przejściu choroby. Rząd rozważa wprowadzenie rozwiązania tak, aby negatywny wynik testu nie uprawniał do otrzymania przepustki. Dla osób, które nie chcą się zaszczepić, jej uzyskanie będzie więc możliwe jedynie po przejściu choroby.

 

„Konsekwencje pandemii widzimy w szpitalu każdego dnia” – powiedziała portalowi wirusolog Annemiek van der Eijk ze szpitala uniwersyteckiego Erasmus MC w Rotterdamie. Jej zdaniem osoby, które decydują się na dobrowolne zakażenie, popełniają przestępstwo. „To policzek dla wszystkich, którzy od ponad półtora roku angażują się w walkę z pandemią” – mówi wirusolog. Sprawa zaczęła być na tyle poważna, że ministerstwo zdrowia poleciło jej zbadanie Inspektoratowi Zdrowia i Młodzieży. „Wykorzystamy wszystkie środki prawne, aby z tym walczyć” – powiedział w piątek minister Hugo de Jonge.

 

Przez weekend w wielu holenderskich miastach miały miejsce zamieszki, w trakcie których doszło do starć z policją. Rozpoczęły się w piątek w Rotterdamie, kiedy nielegalna demonstracja przeciwników rządowej polityki walki z COVID-19 przemieniła się w regularną bitwę z funkcjonariuszami. Ostatnie zamieszki w Holandii premier tego kraju Mark Rutte nazwał w poniedziałek "czystą przemocą", a agresywnych manifestantów "idiotami". - Nie miało to związku z demonstrowaniem swoich poglądów - stwierdził i zapowiedział pociągnięcie ich do odpowiedzialności karnej. Minister sprawiedliwości Ferd Grapperhaus podkreślił, że rząd nie zmieni swojej strategii walki z koronawirusem "pod wpływem ulicy". Po piątkowych zamieszkach w Rotterdamie premier nie szczędził mocnych słów. - W społeczeństwie jest wiele niepokojów, bo od dawna borykamy się z nieszczęściem epidemii. Jednak nigdy nie zaakceptuję idiotów posługujących się czystą przemocą tylko dlatego, że są nieszczęśliwi - powiedział dziennikarzom Mark Rutte.

 

Jego zdaniem "czysta przemoc", z jaką Holendrzy mieli do czynienia w Rotterdamie i innych miastach, nie ma nic wspólnego z demonstrowaniem swoich poglądów. Według szefa rządu policja i wymiar sprawiedliwości zrobią wszystko, co w ich mocy, by znaleźć sprawców. Do zeszłotygodniowych zamieszek odniósł się ponownie minister sprawiedliwości Ferd Grapperhaus, który w niedzielę obarczył odpowiedzialnością za zajścia piłkarskich chuliganów. - Z pewnością rząd nie zmieni swojej strategii walki z pandemią pod wpływem ulicy - oświadczył w poniedziałek.

 

WO