Biskup Andrzej Czaja odpowiedział na pytanie dziennikarza w sprawie uchodźców: „Milczenie w tej sprawie byłoby dla nas kompromitacją. Ewangelia jest jednoznaczna: wobec przybyszów nie możemy udawać, że nie mamy żadnych zobowiązań. Aczkolwiek obecna sytuacja jest bardziej skomplikowana, gdyż mamy także do czynienia z cynicznym posługiwaniem się uchodźcami przez władze obcego państwa. Nie możemy więc lekceważyć prawa i obowiązku polskich władz do ochrony granic, do ochrony bezpieczeństwa państwa i obywateli”.

Teoretycznie biskup uwzględnił łaskawie prawo państwa do ochrony granic i obywateli, ale w dalszej części skupił się tylko na pomocy „uchodźcom”: „Natomiast z drugiej strony na wszelkie sposoby powinniśmy tym ludziom organizować pomoc. Nie tylko poprzez Caritas. Winny się angażować rodziny chrześcijańskie, inne organizacje czy zwykli wierni. I to się dzieje, i to dobrze rokuje na przyszłość. Musimy się otworzyć na przybysza, kimkolwiek by on nie był, tym bardziej wtedy, kiedy zagrożone jest jego życie. I tu jest wielkie zadanie dla Kościoła: formowanie społeczeństwa do elementarnej otwartości na człowieka, tego, który znajduje się w potrzebie”.

Pamiętajmy, że biskup nie żyje i nie mówi w próżni, ale wypowiada się w kontekście hybrydowego ataku na naszą granicę. Wiadomo, że migranci pod naszą granicą pochodzą z dalekich krajów. Na Białoruś przylecieli rejsowymi samolotami. Polskie służby udowadniały, że część z nich tygodniami mieszkała na Białorusi, nim wyruszyła pod granicę, często dowożona przez tamtejsze służby autokarami. Migranci ci, ekonomiczni, atakują naszą granicę, rzucają kamieniami, są ranni wśród naszych żołnierzy. Popierają ich służby rosyjskie i białoruskie, dając im do ręki m.in. granaty hukowe. Ci migranci to w rzeczywistości terroryści, bądź osoby wykorzystywane w terrorystycznych celach, jak dzieci, stanowiący zagrożenie dla państwa polskiego i jego obywateli. A biskup Czaja mówi, że mamy wobec nich obowiązki!

Biskup stwierdził także: „Tymczasem bywa dość często, w różnych obszarach życia społecznego, że mylimy potrzebę zachowania naszej tożsamości z zamknięciem i błędnie rozumiemy postawę patriotyczną. I właśnie na tym polu Kościół powinien być dziś szczególnie aktywny: formacji i kształtowania otwartej tożsamości, czego wyraźnie domaga się Ewangelia”.

Dodał również: „Potrzeba też konkretnych rozmów z rządem. W kolejnych latach i dziesięcioleciach musimy przygotowywać się na przyjście wielu uchodźców. To ułuda, że budując mury, uciekniemy od problemu narastających ruchów migracyjnych. Państwo powinno się zająć tworzeniem spójnej polityki migracyjnej. Formacja społeczeństwa i polityka migracyjna to są dwa wielkie zadania, jakie nas czekają. Kościół w tym może pomóc. Tu na Opolszczyźnie mamy tradycję dużej otwartości. Gdyby jej nie było, a żyją tu i Polacy, i Niemcy, to byśmy nie byli w stanie żyć ze sobą w zgodzie i pokoju. Sądzę, że dzięki temu Opolszczyzna może być w przyszłości takim terenem, gdzie znajdzie schronienie niejeden przybysz”.

W tej samej rozmowie biskup tłumaczy, że wierni odchodzą od Kościoła w Polsce, bo nie ma dialogu. Tymczasem biskupi często niestety są oderwani od rzeczywistości, od wiernych, od polskości, mówią jednym głosem z totalną opozycją, targowicą, Putinem i Łukaszenką. Trudno się dziwić oburzeniu wiernych. Dyrdymały o migrantach, pomocy, korytarzach humanitarnych, przyjęciu potrzebujących mają niewiele wspólnego z chrześcijaństwem.

Katolik po to otrzymał rozum, aby się nim posługiwać. Jesteśmy wezwani do pomocy bliźnim, ale jak sam Chrystus wyjaśniał, bliźnim jest ten, który rzeczywiście potrzebuje pomocy. Musimy działać racjonalnie, a nie absurdalnie.

 

 

Najnowsza książka autora pt. „Wyprane mózgi. Jak przez kontrolę umysłów niszczy się naszą cywilizację i zniewala ludzi” do nabycia na stronie: https://capitalbook.com.pl/pl/p/Wyprane-mozgi.-Jak-przez-kontrole-umyslow-niszczy-sie-nasza-cywilizacje-i-zniewala-ludzi-Chris-Klinsky/4689?gclid=Cj0KCQiAhf2MBhDNARIsAKXU5GQly1pQrVX3_2EQ6vli0R6Hm8ovhLtZUk48s7PwyT1azabyCn0GYDkaAhr3EALw_wcB