Jeszcze kilka lat temu uchodziło za niemożliwe, by dinozaury naprawdę pojawiły się w naszych czasach. Owszem, były poważne projekty np. odrodzenia mamutów, które zresztą wkrótce się ziszczą, jednak mamuty a dinozaury oddziela kilkadziesiąt milionów lat. Nauka jednak poszła do przodu. Naukowcom już udało się odrodzić wymarłe mikroorganizmy, które żyły około 100 mln lat temu.

„Park Jurajski” to oczywiście film będący fikcją, do tego naciąganą. Łatwo jednak zobrazować sobie dzięki niemu sytuację, w której potężne, mięsożerne gady uciekają na wolność, siejąc śmierć i zniszczenie wśród ludzi. Dodając do tego bakterie i mikroorganizmy, może to sprawić, że nastanie koniec świata, jaki dotychczas znaliśmy.

Odtworzenie mikroorganizmów z epoki dinozaurów

Dinozaury pojawiły się około 237 mln lat temu. Jako potężne gady, wymarły po kataklizmie, który miał miejsce 66 mln lat temu. Najpewniej nastąpiła potężna eksplozja wskutek uderzenia w ziemię potężnej asteroidy. W efekcie uderzenia, na naszej planecie zmienił się klimat.

Według popularnej teorii, przetrwały dinozaury latające, które miały wyewoluować w obecne ptaki, przez niektóre naukowe środowiska nazywane współczesnymi dinozaurami, choć nie o te chodzi w tym artykule. Za dinozaury jako gady, które wciąż żyją w dzisiejszych czasach, uważa się Warany z Komodo. Bestie te są rzeczywiście specyficznie zbudowane i śmiertelnie niebezpieczne.

Wracając jednak do okresu nazywanego epoką dinozaurów – żyły wówczas specyficzne mikroorganizmy, które występowały w określonym środowisku. Naukowcom udało się przywrócić część z nich do życia.

W ubiegłym roku w „Nature Communications” opublikowano wyniki badań prowadzonych na uczelni Japan Agency for Marine-Earth Science and Technology. Badacze przywrócili do życia mikroorganizmy liczące około 100 mln lat, które wydobyto z dna morza, które przebywały na głębokości 5,7 km.

Dowiedzieliśmy się, że nie ma limitów wieku, jeśli chodzi o organizmy z biosfery dna morskiego – powiedział agencji AFP Yuki Morono, przewodniczący grupy badawczej. Odkrycie to więc wskazuje, że jest możliwe de facto ożywienie prastarych organizmów, które przez miliony lat nie oddychały, nie odżywiały się i nie rozmnażały. To sprawia, że odrodzenie dinozaurów przestaje być niemożliwe teoretycznie. Wciąż jednak pozostaje problem praktyczny, a mianowicie czystość DNA.

Za sześć lat urodzi się pierwszy mamut. O dinozaurach nie ma mowy

Teoria przedstawiona w serii filmów „Park Jurajski” przez naukowców jest wyśmiewana. O ile dysponujemy DNA dinozaurów, o tyle odzyskany materiał jest zbyt zdegradowany. Nie ma możliwości, by na jego podstawie odtworzyć kod genetycznych gadów, które miliony lat temu rządziły światem.

Inaczej jest z mamutami. Niedawno odkryto bardzo dobrej jakości kod genetyczny mamutów, których szczątki odnaleziono na Syberii. Jako, że przebywały na terenie Wielkiej Zmarzliny, materiał genetyczny zachował się bardzo dobrze.

Materiał pochodzi z zębów trzonowych trzech osobników. Najmłodszy ma 700 tys. lat, zaś dwa kolejne ponad milion lat. Choć materiał genetyczny ulegał degradacji, naukowcy z powodzeniem go odtworzyli. Należy tutaj zaznaczyć, że im dłużej coś leży, tym trudniejsze jest „poskładanie do kupy” kodu ze względu na coraz większe luki w nim. Między mamutami sprzed miliona lat a dinozaurami sprzed ponad 100 mln lat jest więc bariera nie do przeskoczenia, przynajmniej na razie.

Według „The Guardian”, badacze zamierzają doprowadzić do pierwszego od setek tysięcy lat narodzenia mamuta w ciągu najbliższych sześciu lat.

Partner Elona Muska chce stworzenia dinozaurów

Kontrowersyjny współpracownik Elona Muska Max Hodak chce wcielić w życie pomysł rodem z „Parku Jurajskiego”, tzn. stworzyć dinozaury i wystawić je na widok publiczny. Chce jednak zabrać się do tego z zupełnie innej strony. Zamiast próbować wyizolować kod genetyczny z prahistorii, chce prowadzenia eksperymentów, by za pomocą inżynierii genetycznej doprowadzić do powstania nowych gatunków dinozaurów na podstawie różnych obecnie żyjących gatunków zwierząt.

Zdaniem Hodaka, wystarczyłoby zaledwie 15 lat, by stworzyć „super egzotyczne, nowe gatunki dinozaurów”. Część naukowców uważa, że pomysł jest jak najbardziej realny.

Należy też podkreślić, że Hodak to nie jest nieszkodliwy wariat, a jego słowa to nie tylko ciekawostka do przeczytania w Internecie. Jest on współtwórcą projektu Neuralink – transhumanistycznego programu mającego utworzyć interfejs mózg-komputer. Na projekt wydano setki milionów dolarów. Transhumanizm to realne zagrożenie dla ludzkości i świata, jaki znamy. Sami zwolennicy tego ruchu oczywiście widzą w nim wielkie szanse, ale o tym kiedy indziej.

To, co nas interesuje w tym temacie, to fakt, że Max Hodak jak coś powie, ma możliwość, by to zrealizować i pozyskać na ten projekt potężny kapitał.

Zagrożenia z „zabawy” z prahistorią

Łatwo wyobrazić sobie, że gdyby udało się odtworzyć – lub stworzyć nowe – dinozaury, tworzy to wiele zagrożeń. Najbardziej oczywistym jest motyw ze wspomnianej serii filmów, gdzie „coś poszło nie tak” i potężne gady polują na ludzi. Ale w sumie to jest najmniejszy problem.

Gdyby tak się stało, zawsze można zmobilizować ciężki sprzęt i zagrożenie wyeliminować fizycznie. Ale to pikuś.

W dobie Wielkiej Histerii widzimy, jak z powodu jednego koronawirusa świat oszalał i jakie środki ostrożności powprowadzano. W efekcie rządy państw niszczą własne społeczeństwa i niejedno państwo jest na niewypowiedzianej wojnie ze swoimi obywatelami. A podkreślić należy, że te są zdecydowanie przesadzone i niepotrzebne. Natomiast istnienie wielkich gadów zapewne szybo dałoby efekt w postaci powstania nowych wirusów czy podobnego świństwa, które mogłoby przechodzić po jakimś czasie na człowieka. Biologiem nie jestem, ale wydaje mi się, że ciężko byłoby człowiekowi wygrać z mutacją wirusa, który „standardowo” żeruje na prahistorycznych potworach.

Do podobnych skutków może też dojść w wyniku „reanimowania” mikroorganizmów z epoki dinozaurów. Jak wspomniałem, to już ma miejsce. Teraz wystarczy, by przez nieuwagę – lub celowy sabotaż – odrodzony i sprawny mikroorganizm wydostał się poza laboratorium. Co się wówczas może stać? Wiecie sami.

Nie można też wykluczyć, że stworzone jako hybrydy obecnych zwierząt, nowe gatunki dinozaurów, byłyby inteligentne, przez co bardziej niebezpieczne. W przypadku ucieczki na terytoria niezamieszkałe przez człowieka, mogłyby zdominować miejscowy ekosystem, doprowadzając do radykalnych zmian w przyrodzie, co odbiłoby się także na ludziach. Drapieżne gatunki bowiem bez wątpienia prowadziłyby ekspansywny tryb życia.

Niezależnie od podanego scenariusza, nastąpiłby koniec świata, jaki znamy. A nowy świat nie byłby wspaniały. Czy warto więc się za takie projekty zabierać?

Dominik Cwikła
Autorem jest dziennikarzem i publicystą, założycielem portalu kontrrewolucja.net. Profile autora w mediach społecznościowych: Facebook, Twitter, YouTube