„Ten rok był wyjątkowy pod względem korupcji, ale Łukaszenka wyprzedził wszystkich” – powiedział Drew Sullivan, współzałożyciel OCCRP i jeden z jurorów. Jak wskazano we wtorek w komunikacie organizacji, Łukaszenka, „ostatni brutalny dyktator Europy”, otrzymał tytuł łapówkarza roku „za wszystko, co zrobił na rzecz zorganizowanej działalności przestępczej i korupcji”.

 

W jury zasiadało sześć osób – dziennikarzy i badaczy, którzy zajmują się monitorowaniem korupcji. Jak wskazano, nie mieli oni wątpliwości co do wyboru, chociaż nominowanych było aż 1167 osób. Po raz pierwszy w ciągu dekady decyzja jurorów była jednomyślna - podkreślono.

 

Wśród działań białoruskiego dyktatora wskazano finansowanie oligarchów bliskich rodzinie Łukaszenków, zmuszenie do lądowania na lotnisku w Mińsku samolotu Ryanair (lecącego z Aten do Wilna), na pokładzie którego znajdował się opozycyjny aktywista, wywołanie kryzysu granicznego z UE przez zwabienie do kraju tysięcy uchodźców, promowanie dezinformacji i fake newsów na temat koronawirusa. Jurorzy zauważyli, że Łukaszenka „wykorzystał przestępcze i korupcyjne powiązania państwa do nasilenia masowej migracji, prowadząc do desperacji, przemocy i ogromnego okrucieństwa”. W komunikacie podano, że Łukaszenka, który skupił w swoich rękach nieograniczoną władzą i który drwi z międzynarodowej krytyki, odpowiedział na sankcje UE poprzez wywołanie kryzysu migracyjnego. „Wydaje się być równie obojętny na cierpienia własnych obywateli, co zdesperowanych migrantów, w tym dzieci” – napisali jurorzy.

 

Wśród kandydatów do tytułu "łapówkarza roku" byli poprzedni prezydent Afganistanu Aszraf Ghani, rządzący Syrią Baszszar al-Asad, prezydent Turcji Recip Tayyip Erdogan i były kanclerz Austrii Sebastian Kurz. OCCRP – Międzynarodowe centrum badania korupcji i przestępczości zorganizowanej, organizuje ranking łapówkarzy od 2012 r. Wśród „laureatów” są m.in. prezydenci: Azerbejdżanu - Ilham Alijew, Rosji - Władimir Putin, Wenezueli - Nikolas Maduro i Brazylii - Jair Bolsonaro.

 

Tymczasem został opublikowany projekt zmian konstytucji Białorusi. W nowej ustawie zasadniczej mają znaleźć się m.in. zapisy o immunitecie dla prezydenta także po skończeniu kadencji. Doprecyzowane zasady wyboru nowej głowy państwa mogą z kolei stanowić poważne organiczenie dla ewentualnych kandydatów opozycyjnych. W poniedziałek 27 grudnia na białoruskich stronach rządowych opublikowany został projekt nowelizacji konstytucji. Pierwsze zmiany widać już w preambule, ale kluczowe zapisy dotyczą warunków dla kandydatów na prezydenta. Moc organu konstytucyjnego ma zyskać Ogólnobiałoruski Zjazd Ludowy, któremu przyznane zostaną nowe uprawienia. W nowych zapisach widać, że Aleksander Łukaszenka chce zapewnić sobie bezkarność po oddaniu władzy na Białorusi. Prześledźmy najważniejsze zmiany, które chce wprowadzić białoruski reżim.

 

Przepisana ma zostać sama preambuła konstytucji, do której dodane zostały m.in. zwroty o „zachowaniu tożsamości narodowej i suwerenności” oraz potwierdzeniu „praw i wolności człowieka i obywatela, podstaw praworządności i społeczeństwa sprawiedliwego społecznie”. W kraju, w którym więzionych jest kilkuset opozycjonistów, władza chce wpisać do konstytucji także poparcie „realizacji i ochrony praw, wolności i interesów człowieka i obywatela".

 

Projekt zakłada umocnienie nadrzędnej roli konstytucji, co zawarto w zapisie artykule 7: „Konstytucja ma najwyższą moc prawną i bezpośredni skutek na całym terytorium Republiki Białoruś. Inne akty prawne wydawane są na podstawie i w zgodzie z Konstytucją”. W nowej ustawie zasadniczej, w sekcji przepisów ogólnych w artykule dotyczącym polityki zagranicznej dodano zapisek: „Republika Białoruś wyklucza agresję militarną ze swojego terytorium przeciwko innym państwom.”

 

WO