TVN martwi się

Jak podał niedawno niezawodny TVN 24: „jedna z migrantek podczas rozmowy telefonicznej pytała: "Gdzie są prawa człowieka, o których mówią? Jeśli nie chcą nas puścić wolno, niech spełnią nasze postulaty. Chcemy odzyskać swoje telefony, kupić prezenty dzieciom na święta, a nie siedzieć tu jak w więzieniu. To jest po prostu więzienie”. I dalej grzejąc temat pisze: „Migranci mieli uskarżać się między innymi na to, że ogranicza im się użytkowanie telefonów i zabrania spotkań z prawnikami, a także na monitoring, wysokie ogrodzenie i drut kolczasty”. Reporter stacji dodał, że „podobnego zdania, co do złych warunków w ośrodku w Białej Podlaskiej, jak i w pozostałych siedmiu strzeżonych placówkach dla cudzoziemców w Polsce jest biuro Rzecznika Praw Obywatelskich”. Co nie do końca jest prawdą, ale to jest TVN.

„Gazeta Wyborcza” również grzeje

„Część osób przebywających w ośrodku dla cudzoziemców w Białej Podlaskiej twierdzi, że ogranicza się tam ich wolność i nie przestrzega ich praw. Postanowili oni zademonstrować swoje niezadowolenie poprzez protest głodowy” – napisała „Wyborcza” o zajściach w Białej Podlaskiej. „Zamieszki w polskim ośrodku dla cudzoziemców, próbowali sforsować ogrodzenie. Ci ludzie tam cierpią. (…) W czwartek w ośrodku dla cudzoziemców w Wędrzynie (woj. lubuskie) wybuchły zamieszki. Kilkuset ludzi, przywiezionych tam z granicy polsko-białoruskiej, dało wyraz swemu niezadowoleniu - demonstrowali, próbowali sforsować ogrodzenie. - To efekt tego, że są kiepsko traktowani - twierdzi poseł Tomasz Aniśko”. – A to o buncie nieleganych imigrantów w Wędrzynie.

I Newsweek też

W poniedziałkowej rozmowie z „Newsweekiem” jedna z migrantek, Ola Sabah Hamad, przyznała: „Wraz z dużą grupą Irakijczyków podjęliśmy decyzję o strajku głodowym. Nie jemy od dwóch dni, aby zaprotestować przeciwko temu, jak jesteśmy traktowani w ośrodku”.

Głodujemy, ale tylko tak na pokaz

„Z około 160 cudzoziemców, którzy są w placówce, na posiłki nie przychodziło około 60 osób. Trudno tutaj mówić o protestach głodowych. Osoby te nie wychodzą na posiłki na stołówkę, ale te posiłki są zabierane im do pokojów przez pozostałych cudzoziemców, więc nie obserwujemy, żeby nie jadły” – oznajmiła wówczas rzeczniczka Straży Granicznej Anna Michalska. Cóż jednak zawsze można ogłosić strajk głodowy. Którą to informację od razu podchwyciły wszelkie lewackie ośrodki medialne.

Jak już pisałem – każdy człowiek ma wolną wolę, więc jeśli imigranci nie chcą jeść to niech nie jedzą. Nikt ich do tego nie zmusza. A jak chcą uciec do Niemiec na socjal to zamiast się z nimi użerać w naszych ośrodkach po prostu trzeba ich uprzejmie podwieźć nad Odrę, tylko ponton powinni kupić za swoje. Tak jestem za tym, żeby nielegalni imigranci byli w Niemczech jak najliczniejsi. Ponieważ każdy nielegalny imigrant w Niemczech to koszt wielu tysięcy euro rocznie. Przez co muszą oszczędzać na innych rzeczach – na przykład na Bundeswehrze, która jest w takim stanie, że wklepało by jej wojsko polskie. Z niesprawnym sprzętem i wkurzonymi, nisko opłacanymi żołnierzami, którzy muszą imigrantom oddawać nawet własne koszary. Ponieważ to Niemcy, jako naród i państwo są odpowiedzialni za dwie wojny światowe, kryzys migracyjny w Europie, kryzys strefy euro i ostatnio narastający kryzys energetyczny to dobrze, jakby Turcy, Arabowie i Murzyni  stanowili tam tak poważny odsetek społeczeństwa, że nowi rządzący nie będą  mieli jak odbudować tego państwa w jego naturalnej, nazistowskiej formie.

 

Piotr Stępień