Prezydent Jaśkowiak zapowiada „zmiany” w komunikacji miejskiej. Twierdząc, że „czeka nas trudny rok”. Jak podał portal Business Insider Polska, który z DżejDżejem zrobił wywiad pod znamiennym tytułem: „Droższe bilety lub znacznie mniej połączeń. Prezydent Jaśkowiak zapowiada zmiany w komunikacji miejskiej. Czeka nas trudny rok”. I co powiedział nasz milusiński? Otóż jak czytamy na stronie portalu: „Prezydent Poznania nie ma dobrych informacji dla pasażerów autobusów i tramwajów - od stycznia zdrożeją bilety lub nastąpi cięcie w liczbie połączeń. Jacek Jaśkowiak uważa, że wszystkich czeka trudny 2023 rok, a najbardziej problemy uderzą w najuboższych. Mają mieć oni problem z ogrzaniem mieszkania czy zakupem nawet podstawowych produktów spożywczych. Wszystko przez inflację, złe decyzje rządu i konflikt z UE”. Co on taki skromny? Konflikt z Unią Europejską i jej skrajnie debilna polityka klimatyczna to akurat słabe tłumaczenie bajzlu i burdlu panującego w poznańskim Miejskim Przedsiębiorstwie Komunikacyjnym. Za to wszystko odpowiada jego dyrekcja, która się na niczym nie zna, ale w ramach łupu politycznego dostała tam stołki i się pasie, jak nierogacizna na łące. I oczywiście ten, który powinien nad nimi mieć nadzór, czyli prezydent Poznania Jacek „DżejDżej” Jaśkowiak.

 

Co powiedział Jacek Jaśkowiak?

 

A powiedział między innymi „Dla Poznania zmiany związane z piątką Kaczyńskiego i Polskim Ładem to strata ponad 430 mln złotych. Do tego dochodzą problemy z rosnącymi cenami za gaz czy prąd. Wszystko to oznacza, że miasto będzie musiało szukać rozwiązań finansowych. Także tych mniej popularnych. Wyzwaniem będzie wzrost kosztów utrzymania MPK, który będzie wyższy o 100 mln zł. Rada miasta będzie musiała zdecydować, w jakim kierunku pójdziemy. By utrzymać jakość transportu publicznego w Poznaniu, będzie trzeba podnieść ceny biletów. To wymaga jednak odwagi politycznej. Jeśli się tego przestraszymy, konieczne będzie cięcie połączeń. Potrzeba odwagi politycznej, bo czeka nas rok wyborczy, a decyzja o podwyżce cen biletów na pewno nie zadowoli mieszkańców miasta. Trudno się w takim czasie robi podwyżki, trudno to zakomunikować mieszkańcom. Niemniej, jest to kwestia odpowiedzialności. Czy uda się to zrobić? Nie wiem”.

 

Czy prezydenci z PO konkurują który ma największe korki na ulicach?

 

W sumie to się poważnie zastanawiam, czy prezydenci z PO konkurują który ma największe korki na ulicach? A pierwsza trójca to Hanna Zdanowska z Łodzi, Jacek Jaśkowiak z Poznania i Rafał Trzaskowski z Warszawy. Pewnie ten ostatni przebiłby wszystkich, ale dwie nitki metra jakoś ratują warszawski transport. Bez nich byłby syf, kiła i mogiła, szczególnie po kretyńskich pomysłach tak zwanych „aktywistów miejskich”, którzy gdzie mogą tam zwężają ulice, tak żeby z trudno przejezdnych stały się kompletnie nieprzejezdnymi. Cóż niektórzy mają siano zamiast mózgu, a uważają się za kolejne wcielenie Alberta Einsteina i Nikolaja Tesli.

 

Po prostu DżejDżej jest skrajnie niekompetentnym pajacem, który nic nie potrafi, nic nie umie i na niczym się nie zna. A przy tym jest przekonany o swojej doskonałości i mądrości. Kolejne wcielenie „Moja być marszałkiem” Grodzkiego, czy Rafaua „Dupiarza” Czaskoskiego. Zresztą z tej samej stajni politycznej. Aż dziwne, że z takimi kompetencjami nie został ministrem w obecnym rządzie. A przynajmniej jednym ze 150 wiceministrów. Pasowałby.

 

Zdzisław Markowski