W lipcu tego roku doszło do zmian w zarządzie państwowej spółki Elewarr, co wzbudziło pewne spekulacje w branży rolniczej. Redaktor serwisu eTydzien.pl zbadał szerzej te pogłoski i przytoczył wiele ciekawych faktów, które rzucają nowe światło na dawne (czy aby na pewno?) plany prywatyzacji spółki. Przede wszystkim warto zwrócić uwagę na wypowiedź Rafała Mładanowicza z posiedzenia Sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi z 6 marca 2013 roku. Jak wynika ze słów ówczesnego prezesa Krajowej Federacji Producentów Zbóż, sympatyzował on z pomysłem prywatyzacji Elewarru:

„Kolejna moja prośba i wniosek dotyczy tego, żeby Komisja Rolnictwa i Rozwoju Wsi doprowadziła do spotkania z ministrem rolnictwa i rozwoju wsi w sprawie prywatyzacji Elewarru. Było spotkanie. Moja Federacja spotykała się z ministrem w listopadzie. Miały ruszyć rozmowy na przełomie stycznia-lutego. W tej chwili mamy już marzec. Przedstawiliśmy jasne stanowisko. Polscy producenci zbóż są zainteresowani sprywatyzowaniem, wzięciem Elewarru w swoje ręce. (…) Był to temat bardzo gorący jeszcze w tamtym roku, a my od lat go poruszamy” – mówił ówczesny prezes KFPZ.

W 2008 roku minister rolnictwa Marek Sawicki przedstawił osobliwe warunki prywatyzacji Elewarru. Czyżby państwowa spółka miała wtedy trafić za bezcen w ręce prywatnego inwestora? O szczegółach sprawy możemy dowiedzieć się z artykułu „Elewarr, czyli prywatyzacja według PSL” na portalu rp.pl:

„Rolnicy mają dostać 60 proc. akcji Elewarru. Na początek zapłacą jedną czwartą sumy, jedna czwarta kwoty zostanie im umorzona, a pozostałą część udziałów będą mogli spłacić w ciągu dziesięciu lat. Nie musieliby zresztą wykładać gotówki, zamiast tego mogliby spłacać swoje udziały np. zbożem. – Jest to oferta tylko dla grup i producentów rolnych… Jeśli pracownicy będą chcieli, to mogą kupić akcje – zaznacza Andrzej Śmietanko, prezes Elewarru i polityk PSL. (…) Śmietanko dodaje, że pakiet udziałów rzędu 20 proc. zostanie zaoferowany przedsiębiorstwom spożywczym. (…) Prezes Śmietanko uważa, że wprowadzenie do spółki takiego inwestora branżowego najlepiej będzie zrobić przez podniesienie kapitału Elewarru (…) Agencja Rynku Rolnego, do której Elewarr należy teraz w 100 proc., zachowałaby tylko 20 proc. udziałów w firmie (…) Z jego słów wynika, że pracownicy spółki nie dostaną pakietu akcji prywatyzowanej firmy, tak jak to było w innych państwowych przedsiębiorstwach” – podaje „Rzeczpospolita”.

Natomiast portal rolpetrol.com.pl ustalił, czym skończyłaby się prywatyzacja Elewarru: „Wystarczy, że początkowo wyłożą tylko jedną czwartą ceny. (…) Istnieje prawdopodobieństwo, że po tak przeprowadzonej prywatyzacji wkrótce udziały rolników skupi ktoś inny. Wystarczy, że zaoferuje chłopom nieznacznie wyższą cenę od tej, którą zapłacili. Nie będzie to wymagało ani zgody Skarbu Państwa, ani rzetelnej wyceny spółki. I w ten sposób jedna z największych firm na rynku zbożowym trafi być może za bezcen do prywatnego inwestora. Skarb nie zarobi na prywatyzacji Elewarru nic” – wynika z materiału.

„Z informacji zawartych w artykułach ma wynikać, że zamiarem było doprowadzić spółki do upadku. Wtedy miała nastąpić jej prywatyzacja w całości lub w ramach parcelacji, poprzez odsprzedanie poszczególnych części Elewarru. W maju tego roku przedsiębiorstwo stało się spółką zależną Krajowej Grupy Spożywczej. Ta z kolei podlega formalnie Ministerstwu Aktywów Państwowych, a faktycznie Ministerstwu Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Aby doprowadzić do prywatyzacji, wystarczyłoby udzielenie zgody przez Zgromadzenie Wspólników KGS S.A. W tym większość głosów posiada Skarb Państwa. Jeśli Elewarr znalazłby się w problemach finansowych, można byłoby wytłumaczyć to działaniem mającym na celu zwiększeniem efektywności” – czytamy na portalu eTydzien.pl, którego redaktor prawdopodobnie będzie monitorował całą sytuację.

Jakub Zgierski