Zagrożenie likwidacją szkół, w których naukę pobierają polskie dzieci z Litwy nie mija, chociaż w rejonie wileńskim w tym kraju mieszka 60 procent Polaków, a w rejonie solecznickim aż 80 procent. – Likwidacja polskich szkół na Wileńszczyźnie to uderzenie w samo serce polskości – powiedział Mediom Narodowym prezes ZChR dr Bogusław Rogalski.

Jak informują „Media Narodowe” na ostatniej pikiecie pod litewskim przedstawicielstwem w Warszawie w kwietniu 2022 roku dr Rogalskistwierdził, że “traktat polsko-litewski mówi wprost, że Polacy na Wileńszczyźnie mają prawo do zachowania i kultywowania swojej tradycji, mowy, języka, wiary, a przede wszystkim szkolnictwa”.

WIEC POD AMBASADĄ Z KWIETNIA 2022 - MUSISZ TO ZOBACZYĆ

Rzecznik ZChR z łóżka szpitalnego prosi o wzięcie udziału we wiecu

W ostatni czwartek do szpitala powiatowego w Giżycku trafił w ciężkim stanie rzecznik prasowy Zjednoczenia Chrześcijańskich Rodzin Paweł Czyż. Mimo swoich problemów apeluje o aktywny udział w proteście, w którym nie może brać udziału.

Moja rodzina pochodzi z Wileńszczyzny. Mój dziadek kpt rez. Fabian Czyż „Marian” był żołnierzem 6 Brygady Armii Krajowej Ziemi Wileńskiej i brał udział w akcji „Ostra Brama”. Nasi Rodacy z Wileńszczyzny potrzebują naszej pomocy i bardzo mi przykro, że nie będzie mnie na tym wydarzeniu. Zachęcam wszystkich patriotów do udziału, aby przez presję zagwarantować mniejszości polskiej na Litwie podstawowe prawa. Polskie dzieci z Litwy muszą mieć możliwość nauki w szkołach w języku wykładowym polskim i tutaj nie ma pola do kompromisów. Każdy patriota powinien być w sobotę o 12:00 na miejscu bez względu na to, czy bliżej mu dziś do PiS, Solidarnej Polski, ZChR, Konfederacji lub innego jeszcze ugrupowania. Liczy się obecność nawet tych osób, które nie są nigdzie zorganizowane, a chcą pomóc polskim dzieciom i ich nauczycielom z Wileńszczyzny”

– powiedział Paweł Czyż, rzecznik ZChR.

 Nacjonaliści z Litwy chcą zlikwidować polskość na Wileńszczyźnie

Rodzice polskich dzieci przytoczyli podczas jednego z wieców w Wilnie wiele wymownych przykładów prób niszczenia polskiej oświaty na Litwie podejmowanych co rusz przez rządzących konserwatystów i liberałów.

Władza rejonu trockiego, partii rządzących Litwą dąży do likwidacji polskiego szkolnictwa w Połukniu w rejonie trockim” – oświadczyła reprezentująca rodziców polskich dzieci w tej miejscowości Bożena Sienkaniec. „My, rodzice, wyrażamy sprzeciw liberalno-nacjonalistycznej polityce, poglądom i dyskryminującym, krzywdzącym działaniom wobec Polaków mieszkających w rejonie trockim”

– determinacji nie kryła B. Sienkaniec, z której ust padła również kolejna przyczyna prób władz zlikwidowania placówki polskiej w Połukniu.

Chodzi im o to, aby dzieci z polskiej szkoły przeszły do miejscowego gimnazjum z litewskim językiem nauczania, które będzie mogło przejąć cały budynek szkolny wyremontowany skądinąd z polskich funduszy”

– podzieliła się opinią mówczyni.

Na początku bm. Rada Samorządu Rejonu Trockiego przegłosowała decyzję o likwidacji klas 11 i 12 w polskim Gimnazjum im. Longina Komołowskiego w Połukniu, zaś 10 września br. uczniowie klas gimnazjalnych zostali zawieszeni przez władze samorządowe w państwowym rejestrze uczniowskim. B. Sienkaniec oświadczyła tym niemniej, że dzieci również pozostają zdeterminowane, nie opuszczają murów swojej szkoły i kontynuują pobieranie nauki w niej. „Uczniowie, chociaż zostali odgórnie zawieszeni w rejestrze uczniów, nadal pobierają naukę i nie opuszczają szkoły” – zapewniła.

Nie ma i nigdy nie będzie zgody Polaków na niszczenie szkolnictwa polskiego

A. Rynkiewicz zaznaczyła, że walczące szkoły polskie wspiera wiele organizacji i osób, w tym W. Tomaszewski, który z kolei oświadczył, że Polacy podejmują działania pokojowe i spokojne, aczkolwiek pryncypialne i natarczywe.

W sytuacji podejmowania prób zniszczenia szkolnictwa – głównego filaru podtrzymania tożsamości, języka ojczystego, kultury – musimy się bronić i ubolewamy, że musimy to czynić w ten sposób, wszak to nie jest Białoruś czy kraj Bliskiego Wschodu, tylko tak jakby kraj demokratyczny, unijny, samo centrum Europy”

– powiedział lider Związku Polaków na Litwie i Akcji Wyborczej Polaków na Litwie-Związku Chrześcijańskich Rodzin eurodeputowany Waldemar Tomaszewski.

Mówca ubolewał, że wszelkie inne podejmowane przez Polaków działania demokratyczne nie odnoszą pożądanego skutku, zaś buldożerowe działania mają na celu zniszczenie szkolnictwa polskiego. „Nie ma i nigdy nie będzie na to naszej zgody” – powiedział W. Tomaszewski, zapowiadając, że Polaków czeka swoisty maraton, długa walka, którą, jak wierzy, „zwycięsko ukończymy z Bożą pomocą i obronimy polskie szkolnictwo”.

Nowa fala walki z Polakami

Eurodeputowany Waldemar Tomaszewski z Wileńszczyzny nie wątpi w to, że reakcja Polaków na próby zlikwidowania polskich szkół, które, jak ocenił, przez cały okres niepodległości ciągle są solą w oku rządzących, będzie tylko potęgowała, a obecnie obserwujemy nową falę walki z Polakami.

Podejmowane są próby zlikwidowania 8 polskich gimnazjów i ograniczenia stanu posiadania całego szeregu innych szkół, co jest jawną dyskryminacją i naruszeniem Konwencji Ramowej o ochronie mniejszości narodowych, którą Litwa ratyfikowała bez zastrzeżeń jeszcze w 2000 roku”

– przypomniał W. Tomaszewski.

Prezes ZPL i AWPL za próby zastraszania społeczności polskiej i zniechęcenia do walki uważa nieprawne zawieszanie uczniów polskich w rejestrach urzędowych. „Jakby tych dzieci w ogóle nie było. Jest to podwójna, cyniczna dyskryminacja, chociaż ustawy takiej możliwości nie przewidują” – ubolewał, nawiązując do strasznych czasów okupacji hitlerowskiej i tajnych kompletów nauczania dzieci w języku polskim pod groźbą rozstrzału. „I faktem udokumentowanym jest, że 100 nauczycieli polskich na Wileńszczyźnie za tajne nauczanie dzieci, które również nie figurowały w żadnych rejestrach, zostało rozstrzelanych” – powiedział W. Tomaszewski.

Prezes ZPL z dumą poinformował o stanowisku, jakie zajęli nauczyciele szkoły polskiej w Połukniu, którzy dalej prowadzą nauczanie dzieci, choć oficjalnie nie figurują one w rejestrach. Otóż pedagodzy oświadczyli, że jeśli nie otrzymają wypłaty, będą pracowali nieodpłatnie. W. Tomaszewski nie wątpi w to, że w takiej sytuacji Polacy na Wileńszczyźnie zorganizują zbiórkę funduszy, by wynagrodzić nauczycielom ich trud kształcenia dzieci w języku ojczystym.

Słuszne żądania Polaków popierają Rodacy na całym świecie

O wsparciu dla słusznych żądań Polaków na Litwie mówił Tadeusz Adam Pilat, prezydent Europejskiej Unii Wspólnot Polonijnych, zrzeszającej 200 tys. Polaków w blisko 40 krajach świata.

Nie jesteście sami. Jesteśmy z Wami i niech Bóg będzie z Wami”

– skierował słowa otuchy dla Polaków T. A. Pilat, który zaznaczył, że również Szwecja, gdzie mieszka od lat, słynie z dobrego traktowania mniejszości narodowych, w tym bierze na siebie koszty nauczania mniejszości w ich językach ojczystych.

„To, co obserwujemy, jest straszne”

Przedstawicielka Szkoły Podstawowej im. Andrzeja Stelmachowskiego w Starych Trokach Raja Prokopjewa również zapewniła o zdeterminowanej i nieugiętej postawie społeczności lokalnej.

Kategorycznie nie zgadzamy się być filią innej szkoły, zwłaszcza że akty prawne przewidują wyjątki dla szkół mniejszości narodowych, tylko władze nie chcą implementować tych możliwości prawnych. Mówimy zdecydowanie „nie” dla dyskryminacji, nie pozwolimy na niszczenie naszej oświaty, kultury, tradycji. Szkoła działa od ponad 200 lat, władze wciąż się zmieniały, ale nikt nie zamknął placówki, dopóki w swoich fotelach nie rozgościli się liberałowie i konserwatyści. To, co obserwujemy, jest straszne, wiec dzisiaj prosimy Czechy o pomoc w zapewnieniu praw człowieka i przestrzegania międzynarodowych aktów prawnych”

– prosiła.

 

Źródło: MN/Litwa 24/ngopole.pl