6 czerwca 2020 r. Rowling przesłała dalej artykuł, który był poświęcony „ludziom, którzy miesiączkują”, kwestionując fakt, że w tekście nie użyto słowa „kobiety”. „Ludzie, którzy miesiączkują. Jestem pewna, że kiedyś istniało słowo określające tych ludzi. Ktoś mi pomoże?”, napisała.

Ten pierwszy tweet spotkał się z dużym sprzeciwem, ale autorka Harry'ego Pottera nie ustąpiła i napisała o swoich poglądach bardziej szczegółowo. „Jeśli płeć nie jest prawdziwa, nie ma pociągu do osób tej samej płci. Jeśli płeć nie jest prawdziwa, rzeczywistość przeżywana przez kobiety na całym świecie zostaje wymazana. Znam i kocham osoby transpłciowe, ale wymazanie koncepcji płci pozbawia wielu możliwości sensownej dyskusji o swoim życiu. Mówienie prawdy nie jest nienawiścią” – napisała na Twitterze. „Pomysł, że kobiety takie jak ja, które przez dziesięciolecia były empatyczne dla osób transpłciowych, czując z nimi pokrewieństwo (…) to nonsens”.
Kontynuowała: „Szanuję prawo każdej osoby transpłciowej do życia w sposób, który wydaje się jej autentyczny i wygodny. Maszerowałabym z tobą, gdybyś był dyskryminowany ze względu na swoją seksualność. Jednocześnie moje życie zostało ukształtowane przez bycie kobietą. Nie uważam, że mówienie o tym jest nienawistne”.
Następnie, 10 czerwca 2020 r., Rowling opublikowała długi post na swojej stronie internetowej i wysłała tweet z napisem „TERF Wars” (TERF to akronim oznaczający radykalną feministkę trans-wykluczającą).
„Nie jest to łatwy artykuł do napisania z powodów, które wkrótce staną się jasne, ale wiem, że nadszedł czas, aby wyjaśnić coś w sprawie otoczonej toksycznością. Piszę to bez żadnej chęci dodania czegoś do tej toksyczności” – napisała. „Dla ludzi, którzy nie wiedzą: w grudniu zeszłego roku napisałam na Twitterze o moim poparciu dla Mayi Forstater, specjalistki podatkowej, która straciła pracę z powodu tweetów uznanych za „transfobiczne ”. Wniosła sprawę do sądu pracy, prosząc sędziego o rozstrzygnięcie, czy filozoficzne przekonanie, że płeć jest determinowana przez biologię, jest prawnie chronione. Sędzia Tayler orzekł, że tak nie jest.
Rowling wyjaśniła, że zainteresowała się kwestiami osób transpłciowych, badając postać, którą tworzy. Rowling przedstawiła także „pięć powodów, dla których należy się martwić nowym aktywizmem trans”.
14 września 2020 r. jej książka Trouble Blood wywołała kolejną falę oburzenia. Książka opisuje detektywa na polowaniu na cis-seryjnego mordercę, który przebiera się za kobietę, aby polować i mordować cis kobiety. Recenzja The Telegraph opisuje ją jako „książkę, której morałem wydaje się być: nigdy nie ufaj mężczyźnie w sukience” według Pink News.
Mężczyzna, który grał Hagrida, był jednym z nielicznych aktorów z serii o Harrym Potterze, którzy bronili Rowling. „Nie sądzę, żeby to, co powiedziała, było obraźliwe, naprawdę. Nie wiem dlaczego, ale na Twitterze jest całe pokolenie ludzi, którzy kręcą się i czekają, aż zostaną obrażeni” – powiedział w rozmowie z Radio Times.
Odpowiadając jednej osobie, która powiedziała: „Życzę ci bardzo fajnej bomby rurowej w skrzynce pocztowej”, powiedziała: „Szczerze mówiąc, kiedy nie można doprowadzić do zwolnienia, aresztowania lub usunięcia kobiety przez jej wydawcę, a jej napiętmowanie tylko sprawiło, że sprzedaż książek rośnie, tak naprawdę jest tylko jeden sposób, którego można się chwycić.”.
„Setki aktywistów transpłciowych groziło, że mnie pobije, zgwałci, zamorduje i zbombarduje. Zdałam sobie sprawę, że ten ruch nie stanowi żadnego zagrożenia dla kobiet” – dodała.
J.K. Rowling mówi, że nie straciła na sprzeciwie transeksualistów, ale z pewnością uderzyło w nią to wizerunkowo. Nie mogła też np. uczestniczyć w jubileuszu wydanym z okazji kolejnej rocznicy napisania książek o Harrym Potterze, choć przecież była ich autorką! To wszystko zaś spotkało zagorzałą feministkę i zwolenniczkę wszelkich „odmian seksualności”, która pozwoliła sobie na, zdawałoby się, oczywisty wniosek, że płeć biologiczna istnieje i nie jest jedynie kwestią wyboru. 

 

Chris Klinsky