W rozmowie z Radiem Watykańskim duchowny mówił o pontyfikacie papieża emeryta. Kardynał porównał jego posługę do "płuc Kościoła".

Myślę, że to były płuca Kościoła. Dzięki temu Kościół mógł oddychać wiedząc, że ma takie zaplecze człowieka, który wyłączył się ze świata, żeby być tylko z Bogiem. I że było to w Ogrodach Watykańskich, czyli jakby na zapleczu Bazyliki Watykańskiej i mieszkania obecnego papieża. Ja często spotykałem Benedykta XVI, ponieważ jako Niemiec miał bardzo regularny tryb życia i zawsze o godz. 16 wychodził do ogrodów, a ja w tym czasie często uprawiałem tam jogging. Widziałem go jak siedział ze swym sekretarzem i się modlił. Zawsze z różańcem w ręku – mówił papieskiej rozgłośni kard. Krajewski.

To było nasze zaplecze. My zabiegani wśród różnych rzeczy, które trzeba wykonać w ciągu dnia wiedzieliśmy, że jest człowiek, który w tym klasztorze modli się za Kościół. To nam dawało siłę i moc. I to, że to on sam zdecydował się wyłączyć z życia publicznego i oddać modlitwie - dodał.

Jak wspomniał kardynał Krajewski, papież Benedykt XVI bardzo często odwoływał się do kwestii zaufania Kościołowi oraz Pismu Świętemu.

Papież wielokrotnie przypominał, by zaufać Kościołowi, bo prowadzi nas w dobrym kierunku. On cały czas mówił o Kościele, uczył nas kochać Kościół, bo sam bardzo kochał ten Kościół przy wszystkich jego niedoskonałościach, a on wiedział o nich najwięcej, bo kierowana przez niego Kongregacja Nauki Wiary zajmowała się też bardzo trudnymi sprawami w Kościele. Ale widać było, że on kocha ten Kościół, bo to jest Kościół Chrystusowy, nawet taki poobijany - podkreślił.