Prognozy imigracyjne (FELIETON)

0
0
16
zdjęcie ilustracyjne
zdjęcie ilustracyjne / https://www.flickr.com/photos/premierrp/51669851278

Jeszcze nie tak dawno, bo podczas kampanii parlamentarnej, obóz obecnie rządzący przekonywał nas usilnie, że nowe prawo imigracyjne nad którym pracuje UE to daleka przyszłość. Dziś wiemy, że tak nie jest.

W tym miesiącu Komisja Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych Parlamentu Europejskiego (LIBE) zatwierdziła bardzo istotne porozumienie międzyinstytucjonalne osiągnięte w grudniu ub. r. z Radą Europejską w sprawie paktu migracyjnego. Czyli Unia jest o krok od ostatecznego przeprowadzenia reformy migracyjnej i już za dwa lata będziemy u nas mieli rzesze ludzi z Afryki i Azji, którzy zostaną do nas przesłani w ramach solidarności. Jeżeli ich nie przyjmiemy, będziemy od każdego imigranta płacić karę.

Teraz przed wyborami samorządowymi i do Parlamentu Europejskiego Koalicja Obywatelska nie chce jawnie opowiedzieć się za owym paktem i stosuje uniki. Tak było podczas głosowania LIBE, w który europosłowie z KO nie wzięli udziału w głosowaniu, a Magdalena Adamowicz swój glos scedowała na europosła hiszpańskiego. Za to Róża Thun z Trzeciej Drogi poparła pakt.

W latach 2015-2016 Unia uruchomiła poprzedni system zakładający redystrybucję osób ubiegających się o azyl z krajów „pierwszej linii” do innych krajów członkowskich. Przewodniczącym Rady Europejskiej był wówczas Donald Tusk, który mówił: „Relokacja jest i będzie jednym z kluczowych elementów europejskiego rozwiązania kryzysu.(…) W tym aspekcie potrzebujemy solidarności”. Z tego planu zrezygnowano z powodu silnego sprzeciwu Polski pod rządami PiS i Węgier.

W dokumencie paktu imigracyjnego czytamy: „Unia, tworząc przestrzeń wolności, bezpieczeństwa i sprawiedliwości, powinna zapewnić brak kontroli osób na granicach wewnętrznych oraz opracować wspólną politykę azylową, imigracyjną i zarzadzania granicami zewnętrznymi Unii, opartą na solidarności i sprawiedliwym podziale odpowiedzialności miedzy państwami członkowskimi, sprawiedliwa wobec obywateli państw trzecich i bezpaństwowców oraz zgodną z prawem międzynarodowym i Unijnym, w tym z prawami podstawowymi”. Kluczowym elementem paktu jest mechanizm solidarnościowy. Jest on obowiązkowy. Wynika z tego, że co roku państwa z Unii będą musiały przyjąć pewną liczbę imigrantów z puli 30 tys. osób, a gdy się odmówi, trzeba będzie płacić co najmniej 20 tys. euro za osobę do funduszu UE.. Według tych wyliczeń do Polski przyjedzie 2 tys. imigrantów rocznie. Związane z tym koszty to około40 mln euro.

Ale z dokumentu wynika, że liczba imigrantów nie jest stała i w razie konieczności może być podniesiona zarówno osobowo jak i finansowo. Dlatego deklarowana liczba 30tys. jest wartością minimalną.

Między styczniem a wrześniem 2023 r. z danych oficjalnych wynika, że do Unii nielegalnie dostało się ponad 281 tys. osób, a dane te nie obejmują całości rodzajów imigracji. Z jednego z raportów wynika, że do Unii Europejskiej trafiło nielegalnie ponad milion osób. Tak że rzeczywistość sobie a obiecanki 30 tys. emigrantów do podziału sobie.

Szacunkowa oficjalna liczba to około 300tys. osób. Wynika z tego, że do Polski trafi 20 tys. rocznie czyli za odmowę przyjęcia będziemy płacić rokrocznie 400 mln euro, czyli 1, 7 mld zł.

Choć w pakcie mówi się o zaostrzeniu procedur azylowych , to jednocześnie przyspiesza się łączenie rodzin.

W styczniu tego roku eurokomisarz ds. wewnętrznych Ylva Johanson powiedziała, że do Europy rok po roku powinno wjeżdżać 4, 5 mln. emigrantów, bo poprawi to rynek pracy. Tylko ciekawe, kto tych imigrantów zmusi do pracy, bo dzisiejsi przybysze nie kwapią się do niej i wolą żyć na zasiłkach.

Obecne przepisy można odczytywać jako zapowiedź przymusowego trzymania imigrantów w tym kraju, do którego zostali przywiezieni.

Kraje które ich przyjmą, będą zmuszone zapewnić im utrzymanie. „Zgodnie z Kartą praw podstawowych Unii Europejskiej – czytamy - państwo członkowskie, w którym przebywa taki wnioskodawca, powinno w każdym przypadku zapewnić zaspokojenie bezpośrednich potrzeb materialnych tej osoby”.

Ani słowa nie ma o tych krajach, takich jak Polska, która przyjęła pod swój dach prawdziwych uchodźców wojennych z Ukrainy. Wszyscy traktowani są po równo. Ciekawe gdzie się ich umieści, jakie kwatery im się zapewni, co będzie niebywale trudne przy tym deficycie mieszkań w Polsce. Jak się ich zmusi, aby poszli do pracy, jak zapanuje nad ich agresją, niezadowoleniem. Czy już niedługo nasze ulice, tak jak na Zachodzie, staną się miejscem zamieszek gangów emigracyjnych, a kobiety będą bały się wyjść po zmroku na ulice.

PiS przygotował referendum, w którym jedno z pytań dotyczyło imigracji. I co, tylko 40 proc. wzięło udział w głosowaniu. Reszta bagatelizowała problem. Czyżbyśmy mieli się stać dopiero rozważni po czasie? Ta beztroska i głupota jest niestety naszym narodowym przywarem, który może doprowadzić nas do katastrofy.

Iwona Galińska

Źródło: IG

Sonda
Wczytywanie sondy...
Polecane
Wczytywanie komentarzy...
Przejdź na stronę główną