Tak gwałtowną reakcję doradcy prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana, Burhana Kuzu, wywołała wypowiedź kanclerza Austrii Christiana Kerna, który zasugerował, że Unia Europejska powinna zerwać rozmowy akcesyjne z Turcją ze względu na deficyty tego kraju w obszarze gospodarki i demokracji.
Nie mniejsze emocje wzbudziły słowa lidera Austriackiej Partii Wolności Heinza-Christiana Strache, który dostrzegł analogie między umacnianiem władzy przez Erdogana a umacnianiem władzy Hitlera po 1933 roku.
Strache zwrócił uwagę, iż pucz 15 lipca pozwolił Recepowi Tayyipowi Erdoganowi zmiażdżyć opozycję w armii, urzędach, uczelniach i mediach. - Niemalże powstało wrażenie, że był to zamierzony zamach stanu obliczony na umożliwienie wprowadzenia dyktatury przez prezydenta Erdogana – zauważył w wywiadzie udzielonym dziennikowi „Die Presse”.
- Dramatycznie, mieliśmy już do czynienia z takimi mechanizmami wcześniej i gdzie indziej, jak chociażby w przypadku pożaru Reichstagu, u zarania systemu totalnego – mówił Strache.
Słowa obydwu polityków bardzo nie spodobały się w Turcji i chociaż sam Erdogan odrzucił te sugestie jako bezprawne insynuacje, to jego współpracownicy byli zdecydowanie mniej powściągliwi i dyplomatyczni.
Doradca prezydenta Turcji Burhan Kuzu napisał w sobotę na Twitterze pod adresem austriackiego kanclerza: „spie…j giaurze (niewierny)”. Dodał przy tym, że Unia Europejska rozpada się, natomiast NATO jest niczym bez Turcji.
Tym samym władze Turcji właśnie pokazały swoje prawdziwe oblicze...
Źródło: Reuters