Z kraju

Szok. Profesor Dakowski w rozmowie z Stanisławem Krajskim sugeruje związek Kornela Morawieckiego z śmiercią Michała Falzmanna

Wiele poglądów ojca premiera Polski jest szokujących dla polskich katolików i prawicowców. Prorosyjskie stanowisko Kornela Morawieckiego nijak ma się do antykomunistycznych i antyrosyjskich idei kojarzonych z Solidarnością Walczącą. Jednak ostanie sugestie profesora Mirosława Dakowskiego o związku Kornela Morawieckiego z śmiercią Michał Falzmann to totalny szok. Nie wiemy czy mamy do czynienia z prawdą czy z kłamstwem. Nie wiemy czy jesteśmy świadkami jakieś gry operacyjnej. Jednak na sam fakt sugestii kierowanych wobec legendarnej postaci, aktywnego polityka, ojca premiera RP, przez osoby mające dzięki swojej działalności i publicystyce status autorytetów w mediach patriotycznych, trzeba zwrócić uwagę. A ocenę sugestii pozostawić czytelnikom.

Michał Falzmann był inspektorem Najwyższej Izby Kontroli, który wykrył grabież publicznych pieniędzy w Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego. Bezkompromisowość w szukaniu i głoszeniu prawdy skończyła się jego tajemniczą śmiercią. Związek między śmiercią Michała Falzmanna a Kornelem Morawieckim w rozmowie z Stanisławem Krajskim zasugerował profesor Mirosław Dakowski, autor pierwszej książki o aferze FOZZ.

Michał Falzmann zmarł nagle 18 lipca 1991 na zawał serca w wieku 37 lat. Kilka miesięcy później w tajemniczym wypadku samochodowym zginął najwyższy przełożony Michała Falzmana prezes NIK Walerian Pańko. Po kolejnych kilku miesiącach w tajemniczych okolicznościach zmarł kierowca samochodu BOR w którym zginął prezes NIK.

Na kanale You Tube „W Realu” ukazał się film „S. Krajski z prof. M. Dakowskim o FOZZ, masonerii, CIA i niszczeniu polskiej gospodarki” (W jego 35 minucie jest mowa o związku Kornela Morawieckiego ze śmiercią Falzmanna):

W wywiadzie którego profesor udzielił Stanisławowi Krajskiemu (znanemu popularyzatorowi wiedzy o masonerii), Mirosław Dakowski zasugerował, że związek ze śmiercią Michała Falzmanna miał Kornel Morawiecki.

Według profesora Dakowskiego Michał Falzman miał się poczuć źle w warszawskim tajnym lokalu związanym Kornela Morawieckiego, z tego lokalu miano go zawieść na pogotowie na Hożej (a nie do pobliskiego szpitala), gdzie po podaniu leków inspektor NIK zmarł. Według Stanisława Krajskiego i Mirosława Dakowskiego, to Kornel Morawiecki był osobą, która zawiozła Falzmana do szpitala i która jako ostania miała z nim kontakt przed jego śmiercią. Profesor Dakowski twierdzi, że lekarze znający się na kryminologi mówili mu, że przed podaniem na pogotowiu leków Falzman dostał inne środki, i zmieszanie się tych substancji spowodowało jego zgon (już wcześniej grożono śmiercią Falzmannowi zapowiadając mu wywołanie u niego zawału, co powodowało, że inspektor nie jadł i nie pił nic poza domem). Jak wynika z nie wyrażonych wprost sugestii profesora substancje te Michał Falzman mógł dostać w lokalu Kornela Morawieckiego. Takie sugestie są tak szokujące, że aż trudno w nie uwierzyć. Nie wiemy czy są prawdą czy kłamstwem. Nie wiemy czy jesteśmy świadkiem jakieś gry operacyjnej.

Stanisław Krajski w programie komentując wypowiedź profesora Dakowskiego przypomniał, że w wydanej przez wydawnictwo „Trzecia Strona” książę „Kornel Morawiecki. Autobiografia. Rozmawia Artur Adamski” nie ma ani słowa o tragicznej śmierci Falzmana. Jak wynika z sugestii Stanisława Krajskiego milczenie w książce Kornela Morawieckiego o okolicznościach śmierci Michała Falzmana jest niezwykle symboliczne.

Sugestie profesora Dakowskiego wpisują się w popularną w internecie spisową teorie dziejów mówiącą, że trudno uwierzyć, że w Wrocławiu, mieście gdzie stacjonowały oddziały Północnej Grupy Wojsk Armii Radzieckiej, w mieście, które musiało być z tego powodu pod szczególną kontrola kontrwywiadowczą GRU, Kornel Morawiecki tak sprawnie unikał zatrzymania przez komunistyczną bezpiekę.

Profesor Mirosław Dakowski profesurę „belwederską” uzyskał w 1997 r. za prace z fizyki jądrowej (rozszczepienie i zderzenia ciężkich jonów). Jest autorem około 70-ciu prac naukowych recenzowanych, ciągle cytowanych – większość z „listy filadelfijskiej”. W latach 1959 – 1989 pracował w Instytucie Badań Jądrowych w Świerku. Osiem lat pracował jako fizyk za granicą (Dubna w ZSSR, Saclay i Orsay Francja, Darmstadt Niemcy). W latach 90-tych pracował na Uniwersytecie Warszawskim, w Państwowej Agencji Atomistyki, w Centralnym Urzędzie Planowania, Agencji Techniki i Technologii oraz w Wyższej Szkole Rolniczo-Pedagogicznej w Siedlcach. Wykładał na Akademii Podlaskiej w Siedlcach, gdzie prowadził tamtejszy Zakład Energii Odnawialnych.

W ramach działalności w opozycji antykomunistycznej działał w Solidarności, w latach 80-tych pracował dla Wydawnictwa Krąg, potem z Andrzejem Urbańskim prowadziłem własne wydawnictwo podziemne „Wydawnictwo”. Wydał kilkadziesiąt pozycji z ekonomii i najnowszej historii, głównie dla młodych robotników oraz studentów. Od 1960 roku z powodu swojego antykomunizmu był inwigilowany przez Służbę Bezpieczeństwa.

Mirosław Dakowski jest współautorem książek „Via bank i FOZZ, o rabunku finansów Polski”, oraz „O Energetyce – dla użytkowników oraz sceptyków”. Działał na rzecz jednomandatowych okręgów wyborczych, sprzeciwia się rozwojowi energetyki atomowej, krytykuje teorie ewolucji, badał katastrofę smoleńską, jest katolikiem wiernym tradycji.

Z życiorysu profesora Dakowskiego można dowiedzieć się, że pracował w Zjednoczony Instytucie Badań Jądrowych – ośrodku Dubna koło Moskwy. Z wydanej staraniem wydawnictwa Zysk pracy „POgrobowcy. Po co partii Petru Polska”, której autorem jest Piotr Gociek, można się dowiedzieć, że Ryszard Petru jako nastolatek od 1984 do 1986 roku mieszkał w ZSRR, jego rodzice mieli być zatrudnieni w Zjednoczonym Instytucie Badań Jądrowych w Dubnej, a instytut ten był pod kontrolą GRU.

Jan Bodakowski

 

Jeżeli podobają Ci się materiały publicystów portalu Prawy.pl wesprzyj budowę Europejskiego Centrum Pomocy Rodzinie im. św. Jana Pawła II poprzez dokonanie wpłaty na konto Fundacji SOS Obrony Poczętego Życia: 32 1140 1010 0000 4777 8600 1001. Pomóż leczyć ciężko chore dzieci.

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

20 komentarzy

20 Komentarzy

  1. Art

    8 listopada 2018 at 17:09

    Powiem krótko:tę rozmowę należy rozpowszechniać jak najszerzej.Podsyłają nam słupy,a każdy słup można wymienić lub wywrócić.Teraz będziemy się ekscytować nakazem aresztowania Szechtera,co jest oczywistą przykrywką.Za prezydenta postawili nam kolejnego już hipokrytę,aroganckiego kłamcę z szyderskim uśmiechem.Kłamał,że rezygnuje z marszu,gdyż ma napięty program,aby następnie(gdy przyszły nowe prikazy)ogłosić,że weźmie udział w marszu.Wygwizdać obłudnika,nie pozwolić na dalsze kłamstwa.Morawiecki zaś dołoży tubylcom jedną miskę ryżu więcej.

  2. Tomek

    8 listopada 2018 at 17:57

    Ale co jest szokiem? Kondycja psychiczna Dakowskiego? Serio, nie wiedzieliście?:)

    • hania

      8 listopada 2018 at 22:37

      @Tomek

      O pańskiej kondycji psychicznej dowiedzieliśmy się już aż nadto!

      • Tomek

        8 listopada 2018 at 22:48

        „Śmy”? Tzn. kto, towarzyszka i oficyjer prowadzący?:)

        A propos Dakowskiego (bo to jego też tematyka), towarzyszka nie wypowiedziała się w tak ciekawym temacie, jaki ostatnio towarzyszce podesłałem:
        https://www.theguardian.com/society/2018/aug/23/russian-trolls-spread-vaccine-misinformation-on-twitter

        • Kajetan

          9 listopada 2018 at 02:49

          Wyglada na to ze lewica w USA we wszystkim ostatnio widzi ruski palec, od wyborow prezydenckich do krytyki polityki szczepien, ktora w Stanach doprowadzona zostala przez firmy farmaceutyczne do absurdu. Czy Pan wie, ze istnieje cos takiego jak National Vaccine Injury Compensation Program? Skoro szczepionki sa bezpieczne to po co taki program i kto z niego korzysta?

          • Tomek

            9 listopada 2018 at 11:32

            Panie Kajetanie, po pierwsze nie „lewica”, tylko naukowcy z konkretnego uniwersytetu w Stanach, a po drugie nie „we wszystkim widzą ruski palec” (bo „widzieć” jakieś rzeczy na bazie własnego przekonania mogę ja, Pan, czy inny internauta najwyżej), tylko konkretnie wykazali, że określone konta na Twitterze rozpowszechniające antyszczepionkową propagandę należą do rosyjskich trolli. Jak Pan uważa, że ustalenia nie są prawdziwe, to proszę spojrzeć na te analizy i powiedzieć mi, gdzie niby jest w nich błąd?

            A co do programu odszkodowań, to oczywiście, że to znam (zresztą, takie programy są w różnych krajach). Tylko wie Pan, jak to działa? Po pierwsze, to nie jest system odszkodowań za skutki szczepionek tylko za wystąpienie w określonym czasie określonej dolegliwości, która znajduje się na liście potencjalnych NOP. Inaczej mówiąc, dostaje się pieniądze niezależnie od tego, czy coś ma związek ze szczepieniem, czy nie. Oczywiście, NOP rzeczywiste występują, ale są bardzo, bardzo rzadkie (szczególnie te cięższe niż jakieś zaczerwienienia czy gorączki), więc tak, szczepionki są bezpieczne.

            P.S. Proszę sprawdzić sobie ile spraw o odszkodowania zostało zgłoszonych i ile odszkodowań wypłaconych przez ten system przez 30 lat jego funkcjonowania, a ile przez ten czas było podanych szczepień.

  3. George

    8 listopada 2018 at 19:35

    Nie wiem czy Morawiecki miał związek ze śmiercią Falzmanna czy nie, ale nie wierzę Morawieckim za grosza. Dla mnie to judasze.

  4. Piotrx

    8 listopada 2018 at 20:17

    „Via Bank i FOZZ – o rabunku finansów Polski” – Mirosław Dakowski, Jerzy Przystawa
    /fragmenty/

    Państwo bez księgowości

    Michał Falzmann był dobrze przygotowany do podjęcia tematu „FOZZ”. Prawie codziennie na biurku jego szefa. Anatola Lawiny, ładowały kolejne, obszerne Notatki służbowe, w których Michał referował wyniki swoich dochodzeń, wnioski i wskazywał kierunki dalszego śledztwa. Już w pierwszych dniach pracy odkrył chaos w dokumentacji finansowej państwa – to wszystko, co później Tygodnik Gdański ujawnił w artykułach Państwo bez księgowości (TG z 16 czerwca 1991) i Rekiny finansjery (TG z 23 czerwca 1991). Falzmann od początku nie wahał się wskazywać, kto jest odpowiedzialny za ten stan rzeczy. W Notatce służbowej nr l z 5 kwietnia 1991 r. czytamy:

    Odpowiedzialnymi za dokumentację dotycząca zadłużenia Polski byli lub są nadal rzeczywiści wiceministrowie Ministerstwa Finansów: Sawicki, Kawalec, Gadomski, Boniuk, Rejent, Link, Napiórkowski, Wróblewski, Balcerowicz, Podsiadło. Osoby wymienione powyżej i inne, odpowiedzialne za prowadzenie spraw związanych z wojskiem, a w szczególności z wywiadem i kontrwywiadem (m.in. z Departamentu Obrony Ministerstwa Finansów), osobiście mi nie znane, doprowadziły z rozmysłem i celowo do bałaganu w Ministerstwie Finansów tak, aby usunąć odpowiedzialność za brak dokumentacji w prowadzeniu operacji finansowych zadłużających Polskę (…)

    Potem następują informacje, gdzie są lub gdzie należy szukać dowodów potwierdzających postawione zarzuty. W dalszej części Notatki Falzmann zapisał:

    Istnieje trwały błąd w konstrukcji tworzenia statystyki państwa i finansów pozwalający na wielokrotne ewidencjonowanie tych samych wielkości kosztów i sprzedaży, a to w ten sposób, że zysk zamieniany jest w statystyce państwa w koszt. Błąd ten umożliwia łatwe fałszowanie ksiąg przedsiębiorstw handlu zagranicznego (dowód – kontrola prowadzona przez podpisanego z ramienia Izby Skarbowej w Warszawie w CHZ Budimex). Sfałszowane księgi są wielokrotnie (rok po roku) uznawane za rzetelne przez biegłych księgowych (…)

    Notatkę kończy wskazanie osób i instytucji, z którymi należy odbyć rozmowy. Następnego dnia Michał Falzmann przeprowadził rozmowę z prezesem Narodowego Banku Polskiego, Grzegorzem Wójtowiczem. W Notatce służbowej nr 2 dostarczonej 8 kwietnia przedstawił m.in. następujące wnioski z tej rozmowy:

    (…) Nie były przeprowadzane kontrole NBP nad prawidłowością rejestrowania w BH lub w innych bankach, zaciąganych i spłaconych długów i stad z kwoty 11 mld USD (Klub Londyński) część mogła być skupiona po 46 centów za 1 dolara długu, co powodowało zanikanie wierzytelności z ksiąg kontrahentów zagranicznych lub ich przesunięcie w ciężar rezerw, a w księgach polskich nadal pozostają jako nie spłacone zobowiązania (…) Praktycznie nie istnieje nadzór bankowy ani kontrola banków przez NBP. Całość dokumentacji dotyczącej zadłużenia, jego obsługi, spłaty miał przejąć FOZZ, ale nigdy to się nie stało (…)

    Jak się obsługuje polski dług?

    Z notatek służbowych i z zapisków prywatnych Michała Falzmanna można wyciągnąć wniosek, że jego pojawienie się w Najwyższej Izbie Kontroli i szybkość, z jaką się posuwał, musiała być czymś w rodzaju „tornado”, że w instytucjach, w których przeprowadzał badania: w Ministerstwie Finansów, w Narodowym Banku Polskim, Banku Handlowym S A, Banku PKO S.A., w FOZZ, w firmach z nimi powiązanych jeszcze się z czymś podobnym nie zetknięto. W ciągu kilku dni Falzmann przeprowadził dziesiątki rozmów, poczynając od prezesów NBP czy BH, poprzez dyrektorów departamentu w Ministerstwie Finansów, po księgowych i pracowników Urzędu Ochrony Państwa, z których wyłania się dokumentacja i potwierdzenie precyzyjnego rabunku państwa polskiego, o którym pisał w swoich artykułach w CDN. Jak to się dzieje, że istnieje taka instytucja jak Fundusz Obsługi Zadłużenia Zagranicznego, a dług polski lawinowo wręcz powiększa się? W Notatce służbowej nr 3 z 9 kwietnia zapisał, iż od dyrektorów Departamentu Współpracy z Zagranicy i ich doradców otrzymał informację, że:

    Dług polski wynosi 46 mld USD, z czego 12 mld dla Klubu Londyńskiego jest nie spłacane od 1981 roku (wierzytelność sprzed 26.03.1981 r.), natomiast Klub Paryski jest nie spłacany od 1.01.1984 r. Nic nie jest rejestrowane w zakresie spłat. Przychodzą potwierdzenia o dokonaniu cesji, ale z punktu widzenia formalno-prawnego dług nie jest spłacany (…).

    Dalej Michał Falzmann zwraca uwagę swoich przełożonych, że dług polski, który powinien być rejestrowany prawie w całości w Banku Handlowym został stamtąd wyksięgowany:

    Bank Handlowy S A dlatego obciążył długiem Skarb Państwa (rejestracja na kontach pozabilansowych), bo stracił wiarygodność w EWG i USA.

    Michał Falzmann na razie pisze o utracie wiarygodności. W pierwszych dniach swojej pracy jeszcze nie odkrył, że Bank Handlowy jest bankrutem, a fakt ten pozostaje od lat ukrywany. Dotrze do tego później. W tej chwili odkrywa tropy prostych i wyrafinowanych metod rabunku Polski. W tej samej notatce (nr 3) podaje liczne przykłady procedur, w wyniku których rósł dług polski ( Banku Handlowego), a korzyści odnosili ludzie manipulujący tymi procedurami. Na szczególna uwagę zasługuje następujący fragment, opisujący takie oto piętrowe kombinacje:

    (…) handel z filią Polimex-Cekop poprzez wywóz nie sprzedanych maszyn do filii za granica (eksport), kupno tych samych maszyn przez PC centrala, eksport do filii, i tak trzy r a z y, co generuje dług kupiecki do spłaty przez BH, a poprawia wyniki Polimex-Cekop. Jest to możliwe przy zdegenerowanej statystyce, księgowości i niskim morale pracowników bojących się utracić pracę w handlu zagranicznym.

    Sposoby utraty pieniędzy przez społeczeństwo

    Zdobyte w trakcie dochodzenia dowody i materiały, bogate doświadczenie z poprzednich kontaktów z takimi firmami jak: Universal, Budimex czy Elpol, rozmowy z dziesiątkami wysokich urzędników finansowych państwa – pozwoliły Michałowi Falzmannowi już 11 kwietnia 1991 r. sformułować i przedstawić w obszernej Notatce służbowej nr 4, gruntowny obraz grabieży Polski. Notatkę tę zatytułował:

    W sprawie źródeł utraty pieniędzy, w wysokości około 46 mld USD, przez społeczeństwo polskie w ramach tzw. zadłużenia zagranicznego

    Notatka ta zaczynała się od stwierdzenia:

    W latach 1939-1991 na terytorium polskim działają organizacje związane z finansowaniem wojska, służb specjalnych i gospodarki, która im służy. Wynikiem działania tych organizacji są następujące efekty:

    1. wielokrotne zapłacenie zaciągniętych w imieniu Polski długów,

    2. rozbicie statystyki Państwa i statystyki finansów Państwa,

    3. korupcja i kradzież przy obsłudze wyżej wymienionej gospodarki.

    Potem Falzmann rozwinął to stwierdzenie przedstawiając schematy wytwarzania dochodów (1), technik ich wydatkowania (2) oraz sposobów ukrywania marnotrawstwa i kradzieży (3). Michał Falzmann wskazywał na trzy podstawowe schematy „uzyskiwania dochodów w walutach wymienialnych”:

    umowy o kredyty,

    umowy o dostawy,

    umowy o sprzedaż polskich dostaw do filii zagranicznych.

    Umowy o kredyty

    Bank Handlowy S A zawierał różnego rodzaju umowy kredytowe z bankami zagranicznymi: jedna z form były tzw. akredytywy, czyli blokowanie w banku zagranicznym określonych kont ze wskazaniem przedsiębiorstwa zagranicznego, któremu należało zapłacić za dostawę dla określonego polskiego nabywcy. Jeżeli taka umowa została zawarta wadliwie, to wtedy powodowała lawinowa utratę pieniędzy. Wadliwość umowy mogła polegać na tym, że zgodzono się na wyższe oprocentowanie kredytu niż to, jakie można było realnie uzyskać na rynku; że uzyskano krótszy okres karencji, krótszy okres spłaty; że jako biorcę pieniędzy wskazywano firmy bankrutujące (np. Fergusson) albo jakaś firmę „obozu socjalistycznego”. Za każdą taką wadliwą umową kredytową, która sama w sobie była powodem strat finansowych, szły łapówki dla pośredników przy jej zawieraniu.

    Umowy o dostawy

    Centrala Handlu Zagranicznego wspólnie z przedsiębiorstwami krajowymi, zawierała rozliczne umowy o dostawy z przedsiębiorstwami zagranicznymi. Schemat działania: pracownicy CHZ zawierali kontrakt w ten sposób, żeby przy realnej wartości dostawy, wynoszącej na rynku zachodnim np. 5 mln USD, otrzymać od przedsiębiorstwa fakturę na 10 mln USD. Wówczas zasadnicza część nadwyżki fakturowej osadzano za granica, dzieląc to odpowiednio pomiędzy dostawcę i CHZ, a drobne sumy w przedsiębiorstwie krajowym (orientującym się przecież w realnej wartości dostaw), dla zamknięcia ust decydentom i trwałego ich związania z uczestnikami przestępstwa.

    Umowy o sprzedaż dostaw

    Odrębny proceder był stosowany przy sprzedaży towarów do filii zagranicznych. Wówczas PHZ-y uzyskiwały faktury na kwoty dużo niższe od realnej wartości towaru, a różnica lokowana była za granica. Do szczególnie wyrafinowanych sposobów rabunku państwa należały takie, jak np. opisany w Notatce służbowej nr 3 przykład „Polimex-Cekop”, gdzie operacja import – eksport do filii oraz re-export powtarza się trzykrotnie. Nie trzeba dodawać, że przy tego rodzaju operacjach importowo-eksportowych same dostawy towarów były całkowicie zbędne: wystarczył ruch papierów i …. pieniędzy. Te „procedury” albo raczej ten proceder – należy o tym pamiętać – uprawiane były systematycznie i przez dziesiątki lat. W ten sposób narastał, kumulował się dług polski, gdyż – by użyć zwrotu Falzmanna – tempo osiągania dewiz było niższe od tempa ich wydawania

    Maskowanie strat

    Fakt ten był skutecznie maskowany i ukrywany zarówno przed opinia publiczna jak i nie wtajemniczona częścią elit władzy. Do tego celu stosowane były różne techniki i procedury.

    1. Spłacanie wydatków dewizowych oderwane było od źródła, jakim są wpływy, poprzez wyrafinowany system „przeliczników” i przechodzenie w rozliczeniach ze złotówek na wyimaginowane „złote dewizowe”; te z kolei przeliczane były na dolary. Przy czym stosowano system przeliczników zarówno zmiennych, jak i różnych, w zależności od tego, w która stronę przeliczenia były wykonywane.

    2. Instytucje takie jak NBP, MF czy MHZ każdorazowo udzielały tzw. zgody na zakup, lub kredyt, przyznając limity korzystania z kont dolarowych, gmatwając się w efekcie w umyślnie stworzonym systemie wskaźników, przez co rozmyślnie utraciły (Falzmann to podkreślał) kontrolę nad strumieniem pieniądza.

    3. Umów o kredyt i jego zwrot nie zawierano tak, żeby przedsiębiorstwo, które otrzymało dostawy, musiało je spłacić. Z reguły zadłużenia spłacały inne przedsiębiorstwa, które akurat były w posiadaniu dewiz. Działo się to tak, że odbierano im dewizy, a w zamian wypłacano fikcyjne sumy limitów złotych dewizowych czy złotówkowych. W ten sposób następowało dalsze oderwanie źródła wpływów od wydatków i gmatwanie rozliczeń.

    4. Fabrykowano wreszcie zbędne dowody i przepisy, a także instytucje, których zadaniem było wykorzystanie chaosu informacyjnego. Przykładem takiej instytucji był, wg Falzmanna, właśnie Fundusz Obsługi Zadłużenia Zagranicznego.

    5. Wydatkowano ogromne sumy na opłacanie łańcucha pośredników i agentów, na zakupy zbędnych towarów i usług, które, aczkolwiek kupowane w celach handlowych lub produkcyjnych, nigdy się nie zamortyzowały lub nie zrównoważyły wydatków.

  5. Piotrx

    8 listopada 2018 at 20:22

    cd..

    Cui prodest?

    W kolejnej części tej Notatki służbowej, która jest de facto memoriałem o metodach i technikach grabieży kraju, Michał Falzmann wskazuje beneficjentów tych przestępczych działań:

    (…) Pierwsza grupa, to wysocy urzędnicy państwa z Ministerstwa Handlu Zagranicznego (MHZ), Finansów (MF), Narodowego Banku Polskiego (NBP) i, pomocniczo, z Komisji Planowania przy Radzie Ministrów, technicznie decydujących zawarciu obu typów transakcji: o kredyt i o dostawy. Ta grupa przechwytywała prawie wszystkie „korzyści” z transakcji poprzez zawłaszczenie nieewidencjonowanych sum w statystyce Państwa. „Korzyści” te, prawdopodobnie, były w 80% konsumowane jeszcze przed zawarciem umów o transakcję (!). Druga grupa to decydenci z przedsiębiorstw, CHZ-ów i drugoplanowi decydenci z MHZ, MF i NBP technicznie wykonujący oba typy transakcji. Często ich podpisy będą figurować na umowach o kredyt czy dostawy, ale tu skala zawłaszczonych sum prawdopodobnie mieści się w granicach marży pośrednika od 3% do 20% wartości transakcji. Trzecia grupa to pracownicy zachodnich przedsiębiorstw i banków, którzy otrzymali tzw. „prowizję” za pomyślne załatwienie nieuczciwych transakcji. Czwarta grupa to banki i przedsiębiorstwa zachodnie, które otrzymały ok. 50% „korzyści” z transakcji. Piąta grupa to podmioty gospodarczo-urzędnicze z obozu państw związanych z ZSRR i samego ZSRR, które trzeba traktować jako głównych kredytobiorców, kredytów zaciągniętych w ich interesie przez stronę polska, bez umów wymaganych prawem. Szósta grupa to polskie organizacje militarne, które były konsumentem wielu dóbr, usług i pieniądza.

    Co należy zrobić

    Notatkę-memoriał kończy rozdział 4:

    (…) Podsumowanie i wnioski:

    Kradzież i marnotrawstwo dały między innymi ten efekt, że dług polski wynosi na 1991.03.31 około 46 mld USD. Korzyści osiągnęły trzy grupy instytucji: a) w Polsce, b) w krajach Zachodu, c) w krajach związanych z ZSRR i samym ZSRR. Równolegle z instytucjami korzyści osiągnęli pracownicy obsługujący te transakcje. Należy wszcząć dochodzenie w sprawie o zorganizowana kradzież pieniądza na szkodę:

    Skarbu Państwa reprezentowanego przez MF, NBP, HWzZ,

    Banku Handlowego SA,

    Przedsiębiorstw eksportujących do EWG, USA,

    Kanady, Japonii, Podmiotów zagranicznych,

    Skarbów Państw w zakresie tzw. długu wobec Klubu Paryskiego,

    Banków skupionych w tzw. Klubie Londyńskim,

    Społeczeństw tzw. ZSRR.

    Należy usunąć natychmiast ze stanowisk w MF, MWzZ, NBP, BH, Przedsiębiorstwach HZ osoby, które podejmowały decyzje w sprawach importu lub kredytów. Należy natychmiast przystąpić do rozliczenia i weryfikowania wszystkich umów (nawet tych, które zostały spłacone) o udostępnienie Polsce kredytu, obojętnie w jakiej formie. Należy natychmiast uruchomić jeden ośrodek obliczeniowy, w którym zostaną zarejestrowane wszystkie transakcje wiążące się z przekazywaniem dóbr, usług i pieniądza poza granice kraju lub z zagranicy. Po wykonaniu prac z punktów poprzednich należy wystąpić na drogę wiodącą do arbitrażu międzynarodowego o zwrot niesłusznie osiągniętych korzyści przez ZSRR i kraje satelickie, kraje EWG, USA, Kanadę, Japonię. Należy, po wykonaniu wymienionych prac, zwrócić się o współdziałanie do międzynarodowych organizacji ścigających złodziei lub egzekwujących zwrot zagrabionego mienia. W celu zsynchronizowania pracy wielu agend rządowych, prokuratur, sądów, wojska, policji, należy zwrócić się, z pominięciem obecnego parlamentu, o wydanie dekretu w sprawie tzw. polskiego długu, trybu i form ustalenia powstania zadłużenia oraz osób i instytucji odpowiedzialnych za ten stan; sposobów likwidacji zadłużenia i odzyskania utraconego mienia.

    Rekiny finansjery

    Notatniki Michała Falzmanna pełne są nazwisk osób czynnie zaangażowanych w operacje finansowe państwa. Rzuca się w oczy „karuzela stanowisk”, a więc, że jak to wielokrotnie podkreśla – osoby odpowiedzialne z Banku Handlowego S A, Narodowego Banku Polskiego, Ministerstwa Finansów stale przemieszczają się pomiędzy tymi instytucjami. Te same osoby w różnych układach i kombinacjach – zawierają kontrakty, wydają dyspozycje, następnie zasiadają w instytucjach kontrolnych, radach nadzorczych, a nawet zagranicznych firmach, audytorskich którym zleca się kontrole ksiąg finansowych państwa i banków. Z inspiracji Michała Falzmanna, w kilka miesięcy później, sprawę tę opisał Adam Derewicz w Tygodniku Gdańskim (nr 25 z 23.06.1991 r.) w artykule pt. Rekiny finansjery:

    (…) Co najmniej od dwóch dziesięcioleci polskimi finansami zarządza ta sama grupa ludzi. Panowie ci (panie są tu w zdecydowanej mniejszości) zmieniają tylko biurka i gabinety w Ministerstwie Finansów, w starych i nowo tworzonych bankach, w zagranicznych przedsiębiorstwach handlowych i bankowych. Czasem, na krótko, ładuję w takich firmach jak PZU, Państwowy Monopol Loteryjny, czy Warta. Zasiadają w zarządach, radach nadzorczych dyrektoruję i prezesuję. Tu rok, tam dwa i zmiana. Karuzela stanowisk kręci się… Ostatnio grupa żadnych wiedzy bankowców udała się do USA pod kierownictwem Mariana Krzaka – do „wczoraj” szefa PKO BP, poprzednio ambasadora PRL w Wiedniu, a jeszcze wcześniej (1981-83) wiceministra i ministra finansów (…) Poprzednicy i następcy Mariana Krzaka, ci z lat 70-tych (Jędrychowski, Kisiel), wypadli już dawno z karuzeli, ci z 80-tych nadal reprezentuję polskie interesy za granica: Stanisław Nieckarz w Biurze Radcy Handlowego w Budapeszcie, Bazyli Samojlik w Waszyngtonie, Andrzej Wróblewski, as partyjnego zespołu naprawiaczy u sekretarza KC Gorywody (dodajmy: poprzednik Balcerowicza na stanowisku Ministra Finansów), prezesuje spółce Nywig, której powiązania z FOZZ-em wyjaśni, miejmy nadzieję, prokuratorskie dochodzenie. Nie gorzej radzę sobie dyrektorzy departamentu zagranicznego Ministerstwa Finansów. Obecny dyrektor Jan Boniuk już się chyba na wyjazdy nie załapie – ów „wojenny” I sekretarz egzekutywy w MF zaliczył zresztą 5 lat Waszyngtonu (Członek Rady Nadzorczej FOZZ). Ale jego poprzednicy Zawadzki, Karcz, zmęczeni pracę ministerialne, a poprzednio prezesowaniem w Warszawie zarządzają dzisiaj filiami zagranicznymi naszych banków: pierwszy we Frankfurcie, drugi w Tel Avivie. Swoje firmy w kraju zostawili zresztą w dobrych rękach: nowemu szefowi Banku Handlowego S A Cezaremu Stypułkowskiemu sekunduje wiernie Antoni Sala, były sekretarz bankowej POP. Marian Kanton, ostatni I sekretarz „z przydziału” prezesuje PKO S A w Warszawie, mając w swoich zagranicznych filiach – oprócz pana Karcza równie zasłużonych dla partii i finansów kolegów: Szewczyka w Nowym Jorku i pana Dachmana (też byłego „pierwszego”) w Chicago. Stara wypróbowana kadra tworzy nowe banki. Bogusław Kott, były dyrektor nie istniejącego już departamentu handlu zagranicznego Ministerstwa Finansów, to twórca BIG Banku S A, pan Gawłowski (były pracownik dep. rolnictwa MF, KC PZPR i Komisji Planowania) dowodzi Bankiem Gospodarstwa Krajowego a towarzysz Szwarc, były dyrektor Impexmetalu, prezesuje Bankowi Rozwoju Eksportu. Przykład idzie z góry. Czegóż wymagać od innych, skoro w pokojach na Świętokrzyskiej obok Balcerowicza nadal zasiada Andrzej Podsiadło, minister „z klucza” PZPR. Nad bankami opiekuńcze skrzydła roztacza Narodowy Bank Polski z wieloletnim członkiem przeróżnych rad nadzorczych m.in. Banku Handlowego S.A. oraz FOZZ Grzegorzem Wójtowiczem na czele. Doradza mu też nie byle kto, bo Jan Wołoszyn, były wiceprezes wiecznie splajtowanego BH S A, również członek Rady Nadzorczej nieszczęsnego FOZZ…

    P S. Listę zasłużonych dla finansów państwa można by ciągnąć długo. Ograniczamy się tutaj tylko i wyłącznie do grupy luminarzy związanej z obrotem finansowym z zagranica, „FOZZ gate” ich pierwszych wywoła do tablicy.(…)

    Podkreślamy raz jeszcze: nazwisko Michała Falzmanna, które po jego śmierci zaczęło się pojawiać w środkach masowego przekazu, wiąże się stale z „afera „FOZZ „czy „FOZZ-gate”. Zwróćmy więc uwagę na fakt, że w jego Memoriale – Notatce nr 4 – sprawa FOZZ pojawia się tylko raz jeden, natomiast sam Memoriał traktuje sprawę całościowo, mówi o zjawisku długu polskiego, o rabunku finansów państwa. W tym Zjawisku słowa FOZZ, rzecz jasna pominąć niepodobna.

    O nadzwyczajne śledztwo

    W dniu 16 kwietnia 1991 r. Michał Falzmann kieruje do Anatola Lawiny pismo:

    Notatka służbowa w sprawie informacji udzielonych przez likwidatora Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego.

    W dniu 3.01.1991 r. Minister Finansów wręczył Ob. Jerzemu Dzierżyńskiemu powołanie do pełnienia funkcji likwidatora Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego. Na podstawie art. W ust. 1 pkt 2 Ustawy z 14 grudnia 1990 r. o zniesieniu i likwidacji niektórych Funduszy (Dz.U.Nr 87 poz. 517) obowiązkiem likwidatora było sporządzenie bilansu otwarcia likwidacji. W dniu 1991.04.15 przeprowadziłem rozmowę z likwidatorem i główny księgowa FOZZ w likwidacji i uzyskałem informacje:

    1) ustalony przez komisję Ministerstwa Finansów, plan kont nie został zatwierdzony i wprowadzony do stosowania w jednostce,

    2) spisy z natury rozrachunków i stanu majątkowego są niepełne,

    3) są luki w dokumentacji.

    Powyższe oznacza, że po upływie 3,5 miesiąca działania likwidatora nadal nie został wypełniony przez niego ustawowy obowiązek sporządzenia bilansu otwarcia likwidacji.. Ponadto likwidator poinformował , że umieszczono poza granica 300 mln USD oraz spowodowano 2,5 bln zł zobowiązań Skarbu Państwa. Z rozmowy wynikało, że naruszono: prawo bankowe, dewizowe i kodeks cywilny poprzez niezgodne z prawem przesyłanie pieniędzy za granicę oraz lokowanie ich w celu zakupu długów polskich poza umowami o restrukturyzacji polskiego zadłużenia. Likwidator uważa, że fakt naruszeń prawa powinna wykryć kontrola NIK i powiadomić organy ścigania. Wniosek: Należy powiadomić Prokuraturę Generalna i Prezesa Rady Ministrów o braku nadzoru nad działalnością likwidatora przez Ministra Finansów oraz o spowodowanie strat w znacznym wymiarze w majątku Skarbu Państwa.

    (…)

    Falzmann akt drugi

    Główny specjalista w Zespole Analiz Systemowych NIK – Michał Tadeusz Falzmann nie miał wątpliwości co do ogromu i niebezpieczeństwa zadania, którego się podjął. W Notatce służbowej nr 9, dostarczonej szefowi 28 kwietnia 1991 r. informował m.in.:

    (…) W dniu 1991.04.18 przeprowadziłem rozmowę z dyrektorem Departamentu Kontroli Skarbu Ministerstwa Finansów – i uzyskałem informacje, że:

    O wyrzuceniu mnie z Izby Skarbowej w związku z kontrola w Przedsiębiorstwie Handlu Zagranicznego Universal, która ujawniła operacje polegające na bezzasadnym przekazywaniu pieniędzy na prywatne konta w Szwajcarii, a jednocześnie z tworzeniem dużej ilości dokumentów dezinformujących o faktycznych źródłach pieniędzy, które przeprowadzałem wespół z komisarzem Linsenmannem, zadecydowali razem lub oddzielnie albo wiceminister Sawicki albo wiceminister Napiórkowski (…) ( W marcu 1992 Napiórkowski aresztowany został wraz ze wspólnikami przez tajne służby niemieckie oraz CIA i FBI pod zarzutem próby przemytu broni do Iraku – w tym zapalników do bomb jądrowych, na sumę 96 milionów dolarów – Operacja „Żądło” – przyp. red.). Według posiadanych przeze mnie informacji, których źródła nie mogę ujawnić, jak również nie mogę kwestionować wiarygodności tej informacji jak i informatorów wynika, że D. Przywieczerski jest rezydentem KGB, a Universal praktycznie w całości służy tej rosyjskiej organizacji.

    Białe myszki

    Z notatek Falzmanna:

    (…) W dniu 1991.04.19 uzyskałem informację od dyrektora Biura Interwencji Senatu, pani Zofii Romaszewskiej, że należy wątpić czy kraje EWG poprą polskie wysiłki zmierzające do ujawnienia winnych kradzieży pieniędzy w ramach zadłużenia Polski.

    W swoim poufnym sprawozdaniu z pracy w NIK pisze więcej:

    (…) 19 kwietnia 199J dyrektor Biura Interwencji Senatu Zofia Romaszewska, w obecności pracowników: (…) oświadcza, że nie podejmie żadnych działań w tej sprawie. 17 kwietnia 1991 r. dyrektor Zespołu Analiz Kancelarii Prezydenta RP, Dorn, oświadcza w obecności świadka, że jeśli Polska nawet nielegalnie skupiła dług, to jest to w porządku. Stawiam wniosek do dyr. Lawiny o konieczności powiadomienia Prokuratury Generalnej i prezesa Rady Ministrów o braku nadzoru nad działalnością likwidatora FOZZ, a co za tym Idzie spowodowanie strat w znacznym rozmiarze w majątku Skarbu Państwa z winy ministra finansów. Dyr. Lawina wzywa mnie do prywatnego mieszkania pracownika NIK (…) i publicznie mi wymyśla. 21 kwietnia 1991 dowiaduję się, że zastępca dyrektora Lawiny – Bratkowski Andrzej pracuje jako doradca wicepremiera Balcerowicza … 23 kwietnia 1991 uzyskuję informację, że Janina Chim prowadzi tę same działalność we własnej spółce „TRAST” w siedzibie Universalu. Gdy to mówię, Lawina oświadcza mi, że widzę białe myszki i żebym mu głowy nie zawracał.

    (…)

    Dolary, kantory

    Notatnik Falzmanna pęcznieje od nazwisk, numerów, dat, liczb i faktów. Znajduje to odbicie w kolejnych notatkach służbowych.

    Z data 9 maja sporządza Notatkę służbową nr 11:

    (…) W dniu 1991.05.07 uzyskałem informację od prezesa PKO S. A. Ob. Kantona: Operacje własne banków dewizowych są praktycznie nie kontrolowane przez Państwo, dowodem może być fakt przekazania 2 mld USD do Banku Handlowego S.A., będących depozytem ludności na skutek decyzji b. wiceministra finansów ob. Dorosza bez żadnych zabezpieczeń zwrotu tych pieniędzy. Kantory są zasilane przez państwowe banki w dolary, każdy może wykupić dolary, wpłacić na konto A do banku dewizowego i przesłać za granicę. Zasilania w dolary banków dokonuje NBP. Dyrektorowi nie jest znany system zabezpieczenia strumieni dewiz wysyłanych za granicę przez różne podmioty. Dokładny opis braku zabezpieczenia i kontroli Państwa nad strumieniami wychodzących z kraju dewiz wykonał por. Krutki z MSW prowadzący sprawę defraudacji popełnionej w 1984 r. przez ob. M. (…) w Banku Handlowym S.A. Załącznik nr 19 części analitycznej protokółu z kontroli nr ZAEiF Najwyższej Izby Kontroli 41009-2-88 zawiera stwierdzenie, że rozrachunki krajowe banków dewizowych przebiegają bez kontroli i są wadliwe – pismo Prezesa BH S.A. Bartłowskiego do w/w ob. Dorosza z dnia 1988.04.18 Na str. 19 protokółu stwierdzono, że 3 XII 1988 zadłużenie wynosiło blisko 37 mld USD, co odpowiadało (wtedy, dop.nasz) kwocie 15 bln zł. a z informacji uzyskanych w Min. Fin. w 1991 w marcu zadłużenie wynosi około 49 mld USD, co odpowiada wartości 500 bln zł. Oznacza to, że Państwo nie panuje nad lawinowo narastającym zadłużeniem jak i nad lawinowo narastająca inflację.

    Ministrowie, prezesi

    l czerwca Michał Falzmann sporządził następujący Notatkę służbową Nr 18:

    W dniu 1991.05.31 wraz z głównym specjalista NIK Jerzym Zbiegniewskim przeprowadziłem rozmowy z niżej wymienionymi osobami, od których uzyskałem informacje:

    A) Od prezesa Narodowego Banku Polskiego Grzegorza Wójtowicza

    – nie jest możliwe do dnia 31 maja br. uzyskanie przez kontrolujących z NIK wglądu w procedurę deponowania do Skarbca Emisyjnego 10-ciu polskich skryptów dłużnych wystawionych na rzecz Wielostronnej Agencji Gwarancji Inwestycyjnych (MIGA);

    – nie jest możliwe sprawdzenie, czy w Skarbcu Emisyjnym znajdują się wyżej wymienione skrypty dłużne, wystawione na kwotę 864 tys. dolarów USA, nie wystawiono not wewnętrznych NBP, co spowodowało nie ujawnienie w księgach NBP złożenia do depozytu skryptów;

    B) od wiceministrów Ministerstwa Finansów Wojciecha Misiąga i Janusza Sawickiego.

    – minister finansów nie zabezpieczył windykacji polskich należności, jakie powstały w związku z tak zwanym „zadłużeniem polskim „;

    – nie istnieje kontrola strumienia kapitału wpływającego i wypływającego z Polski. Częściowy ślad ruchu kapitału pochodzenia niepolskiego widać w postaci różnicy pomiędzy strumieniem pieniędzy z tytułu zapłat za wyeksportowane towary i usługi, a strumieniem pieniądza, jaki wpłynął do systemu polskich banków: szacowany, w 1990 roku na 2 lub 3 mld USD;

    – urząd ministra finansów nie kontroluje całości obrotów dewizowych;

    – nie jest sporządzany bilans Państwa;

    – nadzór nad Funduszem Obsługi Zadłużenia Zagranicznego ograniczył minister finansów do wniosku z maja 1990 o zmianę ustawy o likwidacji FOZZ i decyzji o odwołaniu Ob. Żemka z funkcji dyrektora;

    – nie istnieje inne wytłumaczenie, poza błędami systemu rządów z ostatnich 45 lat, braku zgodności kwot zadłużenia wyrażonych w złotówkach – circa 442 biliony złotych a kwot przeliczonych na USD – circa 48,5 miliardów zarejestrowanych w różnych organach Państwa na dzień 31 grudnia 1990 r.;

    – obecne działania rządu zmierzają do przejęcia przez Skarb Państwa, czyli w ciężar pracy obecnego i przyszłych pokoleń, długów zagranicznych, bo na przykład przedsiębiorstwa będące ostatecznym biorcą kredytów obecnie nie dopłacą po 11 000 złotych do każdego dolara długu, jaki wykorzystały w latach 1970 czy 1980.

    Wnioski:

    Prezes NBP utrudnia działania Najwyższej Izby Kontroli,

    – wiceministrowie Wojciech Misiąg i Janusz Sawicki nie zapanowali nad powierzonym ich pieczy narastaniem zadłużenia (tylko w 1990 roku wzrost o 7,7 miliarda USD).

    Tajemnicze trzy miliardy dolarów

    Warto zwrócić uwagę na zawarty w przytoczonej powyżej notatce informację, że w roku 1990 do banków polskich wpłynęło o 2 do 3 miliardów dolarów więcej niż należałoby się spodziewać z tytułu opłat za wyeksportowane towary i usługi! Cóż to za tajemnicze pieniądze i w jakim celu dostały się do polskich banków? Jak wynika z interesującej nas notatki dotarcie do informacji bankowych jest trudne nawet dla inspektora NIK. Możemy więc tylko spekulować. Nie istnieję wielkie inwestycje w Polsce, dla których realizacji potrzebne byłyby te miliardy dolarów, ani też nie słychać, aby banki polskie oferowały jakieś nadzwyczajne oprocentowanie lokat dewizowych, przeciwnie: dolary ulegają tu systematycznej dewaluacji, w żaden sposób nie opłaca się trzymać dewiz w polskim banku. Już w pierwszej połowie 1990 roku otrzymywaliśmy sygnały ze strony Polaków związanych z finansjerę amerykańska, że do Polski „wchodzi” nieprawdopodobnie wiele kapitału spekulacyjnego z banków Wschodniego Wybrzeża Stanów Zjednoczonych oraz tzw. brudnych pieniędzy (np. z handlu narkotykami, pieniędzy mafijnych czy związanych z terroryzmem). Ten kapitał wchodzi bez żadnych utrudnień ze strony polskiego Ministerstwa Finansów. Wykorzystuje się szokującą różnicę między oprocentowaniem na Zachodzie, które wynosi w bankach zachodnich 10-11% a oprocentowaniem w Polsce w złotówkach, które wtedy wynosiło w skali rocznej około 100%. Postaraliśmy się w tej sytuacji o opinię wysokich urzędników NBP i Ministerstwa Finansów, co oni sadzą o takiej możliwości. Uzyskane tą droga informacje można by podsumować następująco: Wiemy, że takie wejście kapitału spekulacyjnego do Polski ma miejsce, oceniamy, że jest ono rzędu 2 do 3 miliardów dolarów, jednakże „europejskie podejście do bankowości” powoduje, że nie możemy ujawnić, które firmy, lub też które banki taki kapitał wprowadzają. Na pytanie, czy ujawniliby to, gdybyśmy spowodowali powołanie nadzwyczajnej komisji sejmowej do zbadania sprawy – otrzymaliśmy odpowiedź: „nie; im również moglibyśmy tylko podać liczby zbiorcze, a nie adresy czy też nazwy firm, które w ten sposób kapitał do Polski wprowadziły”.

    Kapitał spekulacyjny

    Dotyczy to sprowadzenia do Polski kapitału, który jest najpierw zamieniany na złotówki spekulanci czekają rok lub trochę dłużej, w zależności od skorumpowania urzędników polskich, następnie inkasują dwukrotna wartość tego kapitału, który włożyli w złotówkach, i wreszcie zamieniają złotówki na dolary po nie zmienionym kursie. Dlaczego nazywamy to rabunkiem? Jeśliby w ten sposób Polak, który musi na życie zużyć dolary zamienił je na złotówki i tą droga uzyskał dwukrotna ilość złotówek, to w roku 1990 i tak by na tym stracił, ponieważ stopa inflacji w złotówkach była o wiele wyższa niż stopa procentowa, która dawały banki. Także lokujący w ten sposób pieniądze ciułacze z Zachodu czy jakiś mały bank ryzykowaliby, że kurs dolara ulegnie zmianie, a wtedy na całej operacji stracą lub niewiele zarobią. Natomiast dysponenci wielkiego kapitału spekulacyjnego, którzy wiedzieli, że kurs jest gwarantowany przez rząd, nic nie ryzykowali. Ze strony tych banków jest to rabunek, a ze strony najwyższych urzędników w Polsce jest to zbrodnia stanu. To my, społeczeństwo, musimy wypracować tę podwójna ilość dolarów. Nie ma co się dziwić, że przy takim wypływie dolarów z Polski biedniejemy coraz bardziej. Istnieje (bardzo wiele) banków, banczków czy prywatnych osób, które widząc taka okazję „musiały” (w sensie ekonomicznym) powtórzyć ten sposób zarabiania. Znamy człowieka, który był w podziemiu i mieszka teraz na Zachodzie, który mówi: „Ja również dałem swoje oszczędności (ok.100 tys. dolarów) do banku polskiego, bo jak można z takiej możliwości nie skorzystać?” Ale to jest margines. Największa fala rabunku była dokonana przez wielkie firmy zachodnie. Na alarmy tego typu w ogóle nie reagowało Ministerstwo Finansów ani Komisja Finansów w Sejmie. A przy pomocy szybko wydanych przepisów można było wstrzymać ten straszliwy upływ krwi. Trzeba podkreślić, że Polska od początku, podobnie jak inne kraje postkomunistyczne była tak łasa na dolary, że nie stwarzała żadnych barier przeciwko napływowi kapitałów spekulacyjnych ani kapitałów „brudnych”. Wydawało się rzeczą naturalna, że kraj tak zadłużony jak Polska był otwarty na wszelkie pieniądze z Zachodu, bez względu na to, skąd przychodzą. Dopiero teraz staje się jasne, że oprócz tej oczywistej-zdawałoby się „otwartości” funkcjonowała zupełnie nieoczywista i skrzętnie zakamuflowana „otwartość” w stronę dokładnie przeciwną, umożliwiająca praktycznie nieograniczony transfer kapitału uzyskanego droga spekulacyjna, oparta przede wszystkim na arbitralnie ustalonym i zamrożonym na lata kursie dolara w Polsce. I że te dwie „otwartości” razem stanowiły najwydajniejszy sposób rabunku finansów Polski.

    Szczególna rola FOZZ

    To właśnie ten przerażająco prosty mechanizm stanowił podstawę rabunku poprzez FOZZ i pod osłony FOZZ. FOZZ skupywał od związanych z nim firm (Universal, Impexmetal, etc) dewizy, które transferował za granicę. Płacił za nie w złotówkach. Firmy te lokowały uzyskane w ten sposób złotówki na wysokooprocentowanych kontach, skupowały za nie dolary i … transferowały za granicę. Wszystko działo się najzupełniej legalnie, pod osłona prawa i Ministerstwa Finansów. Jaki był w tych operacjach udział wspomnianego kapitału spekulacyjnego z Zachodu? Odpowiedzi zapewne nigdy nie poznamy. Prawie wszystkie te firmy posiadały za granicą spółki powiązane z nimi personalnie, częstokroć po prostu utworzone przez te firmy. Mogły one w sposób banalny pośredniczyć w transferowaniu do Polski kapitału spekulacyjnego. Przy operacji odwrotnej, służyły najczęściej jako „lejek”, przez który pieniądze były rozdzielane na różne adresy i konta bankowe.

  6. Piotrx

    8 listopada 2018 at 20:25

    cd..

    Falzmann u premiera Bieleckiego

    Informacja dla premiera

    2 czerwca 1991 w dniu, w którym Mirosław Dakowski składał u Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego nasze „Powiadomienie o przestępstwie”, Michał Falzmann przygotował następujący dokument:

    Do Dyrektora

    Zespołu Analiz Systemowych

    Najwyższej Izby Kontroli

    Pana Anatola Lawiny

    Notatka służbowa nr 19

    w sprawie udzielenia informacji panom: premierowi Janowi Krzysztofowi Bieleckiemu i prezesowi NIK Walerianowi Pańko o stanie spraw dotyczących Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego.

    Fakty i ich źródła

    I. Narodowy Bank Polski szacuje dochód narodowy podzielony za rok 1990 na 570 bilionów zł (9500 zł za 1USD) = 60 miliardów USD – tabela na str. 8 sprawozdania z realizacji polityki pieniężnej w 1990 r. NBP przedłożonego Radzie Ministrów.

    II. Zadłużenie wobec państw zachodnich za rok 1990 wynosi 48,5 miliarda USD (x 9500zł) 1USD = 460 bilionów zł, – strona 2-ga załącznika numer 30 do protokółu z kontroli NIK w NBP z maja 1991 r.

    III. Dług ten „zawisł w próżni” w zakresie jego rejestracji, bo:

    a) Bank Handlowy S.A. wyksięgował go w kwietniu 1990 r. ze swoich ksiąg, twierdząc, że przeniósł zapisy do Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego – przepisy na stronach 64 i 65 wyżej wymienionego sprawozdania NBP (mowa jest tam o 320 bilionach zł);

    b) FOZZ z dniem 1-go stycznia został postawiony w stan likwidacji, a likwidator FOZZ złożył wielokrotnie oświadczenia pisemne o tym, że zapisy księgowe FOZZ są niekompletne, a księgi rachunkowe nie kwalifikuję się do weryfikacji sprawozdanie likwidatora z 11 kwietnia 1991 adresowane do wicepremiera Balcerowicza, sprawozdanie likwidatora z 25 kwietnia 1991 adresowane do podsekretarza stanu Ministerstwa Finansów Janusza Sawickiego, pismo likwidatora z 24 maja 1991 nr RBB (258)91 do wicedyrektora departamentu zagranicznego Min. Fin. Włodzimierza Kasprzaka;

    IV. Zadłużenie w 1989 wzrosło o 1.6 miliarda USD a w 1990 o 7,7 miliarda USD str 38 wyżej wymienionego protokółu NIK i na str 25 tabela pt. Zadłużenie Zagraniczne w walutach wymienialnych w opracowaniu: Bilans Płatniczy RP za rok 1990, Warszawa 1991 NBP, znak Z2-pf-248(650)91.

    Interpretacja

    A) Minister finansów nie zadbał o wiarygodną dokumentację dotyczącą obrotów i stanów zadłużenia tzw. „polskiego”, pomimo że rząd wielkości tego zadłużenia zbliża się do jednorocznego dochodu narodowego Polski (zadłużenie 48,5 mld USD, a dochód narodowy 60 mld USD).

    B) Istnieją olbrzymie różnice w czasie i w wielkości kwot rejestrowanych w instytucjach powołanych ustawami do pomiaru zjawiska zwanego zadłużeniem świadczące o tym, że aparat państwowy stracił kontrolę nad rejestrację zadłużenia.

    C) Materiał złożony przez podsekretarza stanu Sawickiego w dniu 27 maja 1991 r. RM 122-65-91 członkom Rady Ministrów do rozpatrzenia, a zawierający sprawozdanie z bieżące) obsługi zadłużenia i należności państwa w 1990 r. podpisane przez likwidatora FOZZ Jerzego Dzierżyńskiego i pełnomocnika likwidatora Henryka Lubańskiego z dnia 25 maja 1991, w którym omawiany jest:

    (1) wpływ do FOZZ rzędu 10 bilionów 869 miliardów zł, w tym do uzgodnienia z Bankiem Handlowym S A kwota 723 miliardów zł.

    (2) wydatek z FOZZ rzędu 13 bilionów 403 miliardów, w tym do uzgodnienia z BH S A kwota 1 bilion 121 miliardów zł, korygowana pismem z 27 maja do kwot wpływu 10 bilionów 872 miliardy, a wydatki do kwoty 13 bilionów 406 miliardów zł, przy stwierdzeniu, że brak uzgodnionych materiałów dotyczących pozycji „środki zaangażowane w operacje własne FOZZ” w kwocie 2 biliony 172 miliardy zł (nielegalny skup długu przez podstawionych pośredników) jest kompromitacją prac rządu.

    Wnioski

    1. Należy powołać maksymalnie 7 osobowy, zespół złożony z przedstawicieli: UOP, Prokuratury, NIK, Sejmu i Senatu wyposażony w kompetencje do przeprowadzenia śledztwa w sprawie o zaniedbania rejestracji zadłużenia Polski i wywołanie przez to utraty kontroli nad finansami państwa.

    (…)

    Bez remanentu

    Być może więc w „Magdalenkach” o pieniądzach nie było mowy. Tadeusz Mazowiecki przejął ster rządów bez sprawdzenia stanu państwowej kasy, bez remanentu. To samo uczynił jego znakomity sukcesor Jan Krzysztof Bielecki. Na niestosowność tego rodzaju „przejęcia” nie zwrócił im uwagi nowo odkryty geniusz finansowy Rzeczypospolitej, Leszek Balcerowicz, ulubieniec salonów finansowych świata. Za to natychmiast przystąpił on do uzdrawiania finansów Polski i wprowadzania swojej genialnej reformy.

    Geniusz czy pilny uczeń?

    Być może jednak Leszek Balcerowicz nie był aż tak genialny i nie odkrył niczego nowego. Może po prostu był pilnym uczniem i zastosował sposoby już gdzie indziej sprawdzone? Oto fragmenty artykułu Dariusza Witolda Kulczyńskiego, inżyniera kanadyjskiego. Opublikowano go w piśmie Nowy Kurier w Kanadzie, na przełomie maja i czerwca 1991, pt.

    Nie szukaj mnie w Argentynie, czyli nasza apokalipsa

    W latach siedemdziesiątych w Argentynie rządziła junta militar. Rządy pułkowników były gorąco wspierane przez Stany Zjednoczone, rzekomo z powodów politycznych tj. aby nie powtórzył się tam jakiś nowy Allende – marksista. Poza kilkudziesięcioma lub kilkuset tysiącami „disaparecidos” (tych, którzy zniknęli tj. osób zamordowanych w więzieniach politycznych) z Argentyny zniknęło 25 miliardów dolarów USA – tyle właśnie wynosił dług Argentyny po zakończeniu „rządów pułkowników”. Mimo wysiłków Alfonsina, a potem Menema, dług Argentyny wzrósł do 40 miliardów na skutek hiperinflacji i niemożności spłacenia odsetek. Dlaczego Argentyna, w latach pięćdziesiątych jeden z zamożniejszych krajów świata, nie była w stanie spłacić długu? Przede wszystkim dlatego, że w latach siedemdziesiątych stanęło mnóstwo fabryk i produkcja rodzima została zastąpiona importem. Zbankrutowała fabryka argentyńskiego fiata 125, bo taniej było sprzedawać fordy i mercedesy. Na wolnym rynku wymiany walut w Argentynie, na skutek ogromnej podaży, dolar amerykański osiągnął bardzo niska cenę. Było to wynikiem bardzo wysokiego procentu bankowego (rzędu 30-40% w skali rocznej) na argentyńskie PESO w bankach argentyńskich. Tak wysoki procent uniemożliwiał firmom argentyńskim zaciąganie kredytu inwestycyjnego. Wysoki procent bankowy, który miał ograniczyć szalejąca inflację zamiast normalnej działalności inwestycyjnej i produkcyjnej pobudził zupełnie inny rodzaj aktywności gospodarczej. Całymi wagonami (w przenośni, oczywiście) przywożono do Argentyny dolary, wymieniano na PESO, wpłacano do banku, po pewnym czasie podejmowano wkład i zarobione odsetki, kupowano dolary i wywożono z Argentyny. Był to „wspaniały okres”. Rynek argentyński był otwarty dla „inwestorów” zza granicy. W warunkach silnej recesji każdy, kto chciał założyć firmę w Argentynie, był witany jak przysłowiowy król. Powstało więc szereg firm, których jedyna działalnością była spekulacja i jej legalizacja. Legalizacja polegała na zwolnieniu zysku bankowego od podatku, który i tak był niski, oraz załatwieniu transferu zysku za granicę. Często zysk dolarowy był za granica wymieniany na towary, których cena wskutek wysokiej inflacji połączonej ze stałą wartością dolara, była w Argentynie kilkakrotnie wyższa. Zysk dolarowy również „inwestowano” w Argentynie, kupując za dolary nieruchomości od tych, którzy wiedzieli, że jak najbardziej wolnorynkowa cena dolara jest sytuacją sztuczną, spowodowaną przejściowo wysokim oprocentowaniem Peso. Ludzie ci wiedzieli, że kiedy zacznie się obniżać procent bankowy, aby umożliwić zaciąganie normalnych kredytów na cele inwestycyjne przez przedsiębiorstwa, to spadnie podaż dolara i jego cena gwałtownie wzrośnie, i wszystko się sprawdziło. Kiedy obniżono procent bankowy, Argentyna była całkowicie „odciągnięta” z dewiz, nastąpił ogromny skok wartości dolara, co w gospodarce tak bardzo uzależnionej od importu spowodowało z kolei hiperinflację. 40 miliardów dolarów długu przypomina Argentynie do dziś o latach siedemdziesiątych. Peso zastąpiono nową walutą Australem (Austral-południowy), lecz inflacja postępuje nadal. Warto zauważyć, że powyższy „przypadek Argentyny” wydarzył się w normalnej, niegdyś kwitnącej gospodarce kapitalistycznej.

    A w Polsce …?

    Według Planu Balcerowicza cena dolara wynosi od stycznia 1990 około 10 000 zł. Procent bankowy wahał się od 40% do 80% rocznie w różnych okresach. Pytania, które chcielibyśmy postawić ministrowi finansów;

    l. Ile złotych wypłaciły polskie banki jako procent od stycznia 1990 do chwili obecnej? (Suma ta podzielona przez 10 000 wyznaczy górna granicę ilości dolarów, które Polska straciła w tym okresie i która odzwierciedli się w postaci wzrostu zadłużenia, wzrostu ceny dolara i wzrostu stopy inflacji po zakończeniu utrzymywania wysokiego procentu bankowego).

    2. Jaka będzie stopa opodatkowania zysku bankowego? (Wysoka stopa podatkowa na dochód bankowy z procentu mogłaby zapobiec „scenariuszowi argentyńskiemu”).

    3. Jaka była kontrola graniczna (Która mogłaby ograniczyć wywóz dolarów „wprost” przez prymitywnych „drobnych inwestorów” lub „turystów” z Zachodu)? Co miało zapobiec potencjalnemu wywozowi pieniędzy? Kto mógł zarobić na wysokim procencie bankowym i niskim kursie dolara?

    Odpowiedź brzmi: absolutnie każdy, w praktyce ten, kto miał pieniądze. Najbardziej zaś zarobić mogli ci, którzy wiedzieli, że procent w bankach polskich w danym okresie pozostanie wysoki. Gdyby na przykład taki pan Jeffrey Sachs nie miał skrupułów, to przyjeżdżając do Polski i inwestując na wysoki procent w złotówce, a potem realizując zysk w dolarach mógłby stać się milionerem. Ja nie mam podstaw, żeby twierdzić, że ktoś o znanym nazwisku zarobił w Polsce na spekulacji walutowej, ale pytania do ministra finansów, które podałem powyżej pozwolą ustalić rozmiar ewentualnej straty oraz mechanizmy, które takiej stracie miały zapobiec.

    Scenariusz argentyński udoskonalony

    Oczywiście, nie możemy podejrzewać, żeby dr Leszek Balcerowicz, uczony z Harvardu, i jego jeszcze bardziej uczony kolega, prof. Jeffrey Sachs nie wiedzieli o „scenariuszu argentyńskim”! Oni go tylko nieco udoskonalili, aby rabunek Polski był szybszy i bardziej efektywny. Jak pisze p. Kulczyński, w Argentynie procent bankowy wahał się od 30 – 40%. W znowelizowanej metodzie Balcerowicz – Sachs procent ten podniesiono do 80%, a nawet więcej. Nie wiemy też niczego o tym, żeby istniała w Argentynie równie „poręczna” instytucja jak FOZZ. Dlatego dopóki nie odkryjemy jakiegoś zagranicznego pierwowzoru FOZZ, to będziemy uważali, że jest to oryginalny „polski” wkład do znanych gdzie indziej technik zorganizowanego ograbiania bezbronnych społeczeństw i krajów. W wolnym polskim parlamencie, przy trzecim już naszym niekomunistycznym rządzie, nie toczy się debata nad katastrofalnymi skutkami zastosowania Scenariusza argentyńskiego w warunkach polskich. Sprawy, które dla zwykłego przechodnia na ulicy są widoczne gołym okiem, jakoś umykają uwadze naszych posłów i senatorów. Zadajemy sobie pytanie: Wiedza? Zdają sobie sprawę? Czy też zajęci walką o e t o s nie maja o niczym pojęcia? Jako prawdziwi humaniści nie maja głowy do rachunków?

    Niech nam nie mówią, że nie wiedzieli

    W tej książce wymieniliśmy wiele nazwisk członków naszej elity, do których zwracaliśmy się bezskutecznie o pomoc. Pan Dariusz Kulczyński uzupełnia te nasze doświadczenia nazwiskami innych osób z narodowego piedestału, których pominąć nie powinniśmy. Swój artykuł, którego fragment zamieściliśmy, skierował razem z listem otwartym redakcji Nowego Kuriera do posłów i senatorów Rzeczypospolitej, których wybrała Polonia Kanadyjska: p. Andrzeja Łapickiego, p. Anny Radziwiłł, rektora Politechniki Warszawskiej prof. Władysława Findeisena, oraz prof. Witolda Trzeciakowskiego. Redakcja Nowego Kuriera domagała się od nich wystąpienia z interpelacją parlamentarną. Oczywiście nikt z nich takiej interpelacji nie zgłosił, ani nie zaszczycił żadną odpowiedzią ani autora artykułu, ani redakcji.

    • Kajetan

      9 listopada 2018 at 03:27

      Swietna robota, Piotrx. Skopiowalem do Word’a 🙂

  7. USUNMY przemocą od władzy "warszawki" wszystkich "solidaruchów" i KOR-ów !

    8 listopada 2018 at 20:30

    Kanalia ŻYDOWSKA Kornel Morawiecki udający „polaka” to jeden z wielu TRYBIKÓW żydowskiej mafii grasującej rabującej z majątku etnicznych Polaków, którzy po 1989r celowo z pełnym wyrachowaniem niszczyli DOCHODOWY polski przemysł oraz polską gospodarkę, aby te ŻYDY z polskim obywatelstwem pod późniejszym POZOROWANIEM jej „reperacji” ale już przy korycie władzy(jak teraz ŻYD morawiecki) mogli ODEBRAĆ i przywłaszczyć dla ŻYDÓW polski majątek/ziemię.
    Ta syjonistyczna kanalia Morawiecki to przecież zwykły polityczny ŻYDOWSKI karierowicz i OSZUST polityczny, który jako „solidaruch” brał pieniądze od CIA, BND i Mosadu jak wszystkie żydy „solidaruchy” i KOR-wcy używani przez żydów USizraela!

    Zwórccie uwagę, że dosłownie KAŻDY żydowski złodziej i bandyta KOR-iec SABOTAŻYSTA Polski na czele z kanalią NEOFITEM Macierewiczem na czele, cały czas się tasują przy korycie władzy „warszawki” odznaczają się na wzajem najwyższymi odznaczeniami Polski, aby tym sposobem te ŻYDY zamieszkali w Polsce mogli się uwiarogodnić w III RP, przez polskim wykołowanym MOTŁOCHEM.
    ŻYDY lub sprzedajni kosmopolici komuniści z polskim obywatelstwem się skrzyknęli w 1989r tylko dlatego, aby oni mieli możliwość otworzyć wszystkie bramy do PRZEJĘCIA całego majątku Polski z DEPTANIEM prawa, które ich NIE dotyczy, a następnie RABOWANIA polskich obywateli z ich owoców też codziennej pracy.
    Niestety, ale Jan Bodakowski dalej NIE rozróżnia „ruskich ŻYDÓW” od „etnicznych ruskich”, organizuje zajadłe CHORE nagonki na „etnicznych ruskich” ale jest jakiś GŁUPI, gdyż dalej nie rozumie, że to ale „ruskie ŻYDY” zawsze byli i są złośliwym rakiem samej Rosji i byłego PRL-u.

    Obecnie „ruskie ŻYDY” w Rosji są taką samą identyczną GANGRENĄ, jaką są też GANGRENĄ „polskie żydy” zamieszkali w Polsce, którzy są w zmowie z tymi „ruskimi ŻYDAMI” z Rosji „ruskimi żydami” którzy wyjechali z ZSRR lub obecnej Rosji do Izraela. Oni mają swoje „forumy” na internecie, gdzie się komunikują i organizują brutalne nagonki na etnicznych Polaków, etnicznych Ruskich czy też polską lub ruską diasporę w USA, Kanadzie czy Australii.
    Niestety ale to „ruskie ŻYDY” dokonali krwawego zamachu na cara Rosji w październiku 1917r , po to aby ruskie ŻYDY mogli przejąć władzę w Rosji i którą posiadali tak do 1985r, a potem gdy ją częściowo stracili to celowo ZBANKRUTOWALI ZSRR, aby potem po 1991r niby stać się „uzdrowicielami” Rosji, a IDENTYCZNEJ zasadzie w Polsce, USA i na całym Świecie.

    Niestety ale w samej obecnej Rosji wstało z kolan żydowskie lobby, które okrążyło Putina dlatego etniczni ruscy też nie są w stanie NIKGO rozliczać ŻYDÓW tzn. czerwonych KOMUNISTÓW aktywistów czyli ZYDÓW z przez nich dokonanego LUDOBUJSTWA na wykołowanych etnicznych ruskich w ilości co najmniej 50 milionów do 1985r.

    Stypędyści z PRL-u, którzy wyjeżdżali na dokształt techniczny do ZSRR w dziedzinach słabych naukowo-technicznie w PRL-u byli rekrutowani na zasadzie podstawowego kryterium: musieli być żydami lub wykazali się antypolskim się kosmopolityzmem, a zdecydowanej większości byli zakamuflowanymi ŻYDAMI w Polsce z pozmienianymi nazwiskami, a tym też przodkowie ŻYDA Petru(jakie jest jego faktyczne żydowskie nazwisko??)

    Oczywiście było wiele przypadków jak np. Profesor Dakowski, który w PRL-y tak wyraźnie przewyższał swoją inteligencją, gdy się starało stypędium naukowe z wyjazdem na naukę w ZSRR, że tym co rekrutowali ciężko było jego odrzucić, którzy uważali, że Dakowski będzie całe życie „słupem” żydowskiej mafii grasującej w Polsce w przeszłości teraz. Grubo się pomylili . . .

    Znałem wielu majorów, pod-pókowników w Polskim Wojsku w czasach PRL-u, ale zajadłych polskich NARODOWCÓW, którzy byli gnębieni w WP do 1968r do puki Gomułka i Gierek z polskimi narodowcami w łonie PZPR(nazywanymi przez żydów „chamami”) nie rozgonili tej GANGRENY żydowskiej w 1968r.

    Za czasów E.Gierka w PRL-u wielu oficerów polskich NARDOWCÓW lub nawet POLSKICH nacjonalistów(jak mój ojciec) udało się przetrwać tą ŻYDOWSKĄ nagankę na Polaków w Wojsku Polskim i potem zostali generałami, ale absolutnie NIE byli „zakładnikami” GRU ani żydo-komunistycznego systemuo co oskarża ten łysy ŻYDOSKI mason PSYCHOPATA rusofob a.macierewicz, który jest ŚLEPY na to co wyprawiają ŻYDY w III RP, USA czy Kanadzie, który był i jest opłacany przez CIA, który NAPUSZCZA razem z Kaczynskim i Dudą czy Szydło . . . itp. anty-polskim benkartom usiłując i usiłują doprowadzić do otwartej wojny polsko-rosyjskiej na zamówienie żydowskiej mafii, która usiłuje PRZYWŁASZCYĆ dla żydów tzw. „ukrainę” i oczywiście Polskę.
    Wielu polskich generałów w końcówce PRL-u łącznie z W.Jaruzelskim sobie doskonale zdawali sprawę jak panoszy się żydo-komunistyczna mafia w ZSRR, która identycznie też panoszyła się w PRL-u za czasów Gierka, przetrwała do III RP, a która wsparta finansowo oraz politycznie przez „zachód” tzn. przez dobrze zorganizowaną mafie ŻYDÓW z zachodu i USA „stała się kłamliwym wodzem tzw. przemian w Polsce, nabrała wiatru w swoje ŻYDOWSKIE żągle, przechwyciała całkowicie władzę w Warszawie na GARBIE „NSZZ SOLIDARNOŚĆ”, dzięki ich finansowaniu i politycznemu ZAGRANICZNE anty-polskie siły, a tym też przez CIA, BND oraz Mosad.

    Ta zgraja żydów w Polsce po 1981r zaczęła zajadle zwalczać „etnicznych Polaków” w PRL-u i w porozumieniu z ŻYDAMI zagranicznymi, którzy zmówili się, aby WYRZUCIĆ z PRL-u i III RP na emigracje zagraniczną tych „polskich solidaruchów” z Polski i III RP, aby oni nie przeszkadzali w RABOWANIU Polaków w III RP.

    Niestety ale BADANIA nad zagadnieniami walki o władzę pomiedzy etnicznymi Polakami i zorganizowanymi żydami w PRL-u czy w żydo-mafijnej III RP są ZAKAZANE na wydziałach historii lub politologii uniwersytetów czy też IPN w III RP opanowanego przez ukrainców i żydów zamieszkałych w III RP.
    Dlatego, że faktycznie polskie społeczeństwo dalej nie rozumie, nie faktycznej wiedzy tych tzw. „przemian” w III RP jak żydostwo, a nawet ukry-neo-banderowcy zamieszkali w Polsce wspierani przez żydostwo zamocowane z żydo-ukraińskich MUTACJACH tych kryminalnych ANTY-polskich gangów PiS=PO-PSL=SLD=”nowocześni” dalej grasują w Polsce, a nawet teraz już czują się tacy mocni, PRZYWAŁASZCZYLI sobie władzę w Polsce do tego stopnia oraz polski MAJĄTEK, że nawet ZABRONILI etnicznym Polkom, NIE pozwalają POLSKIEMU Ruchowi Narodowemu organizować pochód na 100-lecie odzyskania niepodległości.
    Módlmy się w tym dniu za duszę WIELKIEGO Patrioty i BOHATERA polskiego Eligiusza Niewiadomskiego!

    Szczególnie ważne jest, aby Eligiusz Niewiadomski stał się patronem szkół, gdyż czyn jego w pełni ZASŁUGUJE na miano dobrze wykonanego narodowego i obywatelskiego OBOWIĄZKU wobec Ojczyzny.
    Trudno wyobrazić sobie lepszy WZÓR dla współczesnej młodzieży w Polsce !!!!!!!!

  8. Szymon L

    8 listopada 2018 at 20:59

    Kornel nie dawno palnął, że nigdy go nie było by stać na „takie” wykształcenie syna jakie otrzymał…

  9. początkujący socjocybernetyk

    8 listopada 2018 at 21:21

    Trzeba sprawdzać informacje i oecniać jakość ich źródła, jak uczył ś.P.docent Kossecki.
    A po drugie, ten kto przychodzi z donosem staje się głównym podejrzeanym. To mówiła szkoła kontrwywiadowcza polskiej przedwojennej „dwójki”, najlepsza na świecie.

  10. Bogdan

    8 listopada 2018 at 22:09

    Z tego wynika,że Kornel to taki sam opozycjonista co Michnik,Wałęsa,Geremek,Kuroń,
    Mazowiecki,Boni,Buzek,Frasyniuk i im podobni.Tak zwanym opozycjonistom bardzo dobrze
    się żyje.W większości społeczeństwa źle.

  11. Masław

    9 listopada 2018 at 08:18

    Bodakowski niewiele rozumie z rzeczywistości. SW była antysowiecka, a nie antyrosyjska. Tylko ktoś o małym móżdżku i nikłej wiedzy może twierdzić inaczej. To było podobnie jak u Józefa Mackiewicza. Zresztą, doktrynerska antyrosyjskość była typowa raczej dla polskiej lewicy.
    Bodakowski lubił maszerować, a tutaj nawet nie wspomina, jak jego PiSiaccy idole przy współpracy z HGW, próbują ukraść Marsz Niepodległości. Kradną coś, czego oficjalnie to nigdy nie chcieli. A są zbyt nieudolni, aby samemu coś wymyślić i zorganizować. Ale o tym cichutko w artykulikach Bodakowskiego.Bo znowu zacząłby „żyć w ubóstwie”.

  12. Masław

    9 listopada 2018 at 08:21

    Logika Bodakowskiego. Petru jako dzieciał mieszkał w Rosji? Petru-ruski agent, itp, id. A wymyśl coś od siebie, a nie powtarzaj brednie które można wyczytać u Tomka Sakiewki, mentalny jakobinie.

  13. Art

    9 listopada 2018 at 21:20

    Już bardzo dawno słyszałem,że K.Morawiecki był ostatnim,który widział +Falcmana żywym.Teraz p. prof Dakowski tylko to potwierdził.
    P. Roman Kluska na prezydenta Polski.

  14. Wojcech

    13 listopada 2018 at 04:09

    W 1981 roku byłem uczniem wrocławskiego liceum i prowadziłem własną bibliotekę wydawnictw bezdebitowych (poza kontrolą cenzury). Utrzymywałem kontakty ze studencką oficyną wydawniczą na PWR gdzie pomagałem przy druku wydawnictw a do tego kupowałem jeszcze z innych źródeł. W pewnym momencie zaprosił mnie do współpracy z Kornelem Morawieckim przy składaniu Biuletynu Dolnośląskiego kolega z klasy, Rafał D. Podobno kontakt nawiązała jego ciotka poprzez księży z kościoła przy dawnej ulicy Jedności Narodowej (Okrąglaka). Kilka razy składałem Biuletyn u Kornela, bywałem u niego w domu ale jakoś się to rozeszło chociaż kolega współpracował z Kornelem dalej.
    Po wprowadzeniu Stanu Wojennego ten sam kolega zaproponował żebym zdeponował moją biblioteczkę u niego w „bezpiecznym miejscu”, mój ojciec był internowany. Skontaktował mnie też z gościem, który zaproponował żeby robić zamachy na SB-ków (zabijać ich) przy pomocy kuszy i że on ma adresy. Mój niezawodny nos powiedział mi że to prowokator i jakoś udało mi się z tej znajomości wymiksować. Po kilku miesiącach okazało się że moje książki przepadły. Kolega Rafał D. nie był tym za kogo się podawał i na pewno miał kontakty z SB-ecją.
    Nie jest to żaden wielki dowód przeciwko Kornelowi ale kto wie czy nie było czegoś na rzeczy.

  15. Tomasz

    14 listopada 2018 at 00:24

    Wiadomo że rządzący Polską kończyli studia również w U S A i ćwierkają obecnie z klucza amerykańsko-żdydowskiego a ich poprzednicy ćwierkali z klucza niemiecko-rosyjskiego

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najpopularniejsze

Góra