Portal "Politico" poinformował, że prezydent Ukrainy Petro Poroszenko przed przewidzianymi na 31 marca wyborami wchodzi w cieniu skandalu, którzy może zaważyć na jego szansach ponownego wyboru na prezydenta Ukrainy. Dziennikarze doszukali się jego współuczestnictwa  w milionowym przekręcie przy dostawach sprzętu wojskowego. A ten ukraiński, a w zasadzie mołdawski (po ojcu) Żyd z fabrykami słodyczy w Rosji miał o tym wiedzieć, a okoliczności wskazują, że może nawet dostawał swoją dolę.

25 lutego w telewizji został wyemitowany raport, który stworzyli dziennikarze śledczy z niezależnej grupy Bihus.info.Przedstawiono dowody: wiadomości tekstowe, kontrakty i dokumenty, z potwierdzoną autentycznością w źródłach niezależnych, że Oleg Gładkowski, pierwszy zastępca sekretarza Rady Bezpieczeństwa Narodowego i były partner biznesowy Poroszenki, wraz z 22-letnim synem Igorem Gładkowskim kradli na masową skalę zarabiając ponad 9,3 miliona dolarów. Gładkowski junior wraz z dwiema innymi osobami sprzedawał za wielokrotnie wyższe sumy rosyjskie części pochodzące z przemytu ukraińskim producentom uzbrojenia. Co było wykonalne ponieważ nadzorował ich... jego ojciec. 4 marca, kiedy autorzy materiału opublikowali jego drugą część, Poroszenko zdymisjonował Gładkowskiego.

- aby wszyscy widzieli, że jeśli są dowody winy, to powiązania, nazwiska czy długoletnia przyjaźń z prezydentem nikogo nie uratują

- powiedział wówczas ukraiński prezydent. Jednocześnie grożąc dziennikarzom:

- jeśli przedstawione przez nich informacje okażą się fałszywe, to powinniście przestać destabilizować sytuację w wojsku i w państwie.

Cóż podejście do niezależnego dziennikarstwa też na poziomie Afryki, czy Arabii.

- Defraudacja pieniędzy przeznaczonych na wysiłki wojenne jest nie do obrony w oczach ukraińskich patriotów. – Faktem jest, że częścią przedwyborczego wizerunku Poroszenki są jego patriotyczne przekonania i działania, a także to, że jest aktywnym głównodowodzącym w walce z rosyjską agresją. A teraz publiczność mówi o jego "krwawych interesach".

- skomentował szef kijowskiego Centrum Badań Politycznych PENTA Wołodymyr Fesenko. 

Dzień po emisji reportażu dziesiątki członków ugrupowań skrajnie banderowskich demonstrowały przed domem Olega Gładkowskiego paląc pochodnie i oblewając drzwi czerwoną farbą. Do linczu jednak nie doszło.


Ostatnio prezydent użył służb do wykończenia liderującej w przedwyborczych sondażach Julia Tymoszenko. Została oskarżana o nielegalne finansowanie swojej kampanii. Co znając ukraińskie standardy, którym jest bliżej do Somalii, czy Afganistanu, niż Europy żadnym zaskoczeniem nie jest.

Ciekawe, że w 2013 roku biuro prasowe Poroszenki zwróciło się w zeszłym roku do izraelskiej edycji magazynu „Forbes”, aby to usunęło ze stron internetowych informację o jego miejscu na liście najbogatszych Żydów świata. I chociaż sama informacja zniknęła z sieci, ślad po niej pozostał.

Cóż złośliwi, a takich nie brakuje twierdzą, że dobry Żyd żadnej okazji do geszeftu nie przepuści. A, że pan Waltzman (Poroszenko jest nazwiskiem jego matki) jest dobrym Żydem to mógł produkować słodycze w Rosji, kiedy już od kilku lat trwała wojna w Donbasie. I sprzedawać je bez cła do... Polski. Tak samo przez lata Ukraina opylała produkowane przez siebie części do rosyjskich czołgów i samolotów. Mając wojnę. Cóż wojna wojną, a interes interesem. Poroszenko kiedyś powiedział, że "będę obcinał ręce każdemu, kto zostanie złapany na okradaniu wojska". Cóż czas najwyższy obciąć łapy zarówno kolegi, jak (na co wskazują fakty) i swoje własne.