Wokalista, kompozytor i producent muzyczny Jerzy Grunwald, który przeżył w Szwecji 40 lat mówi, że „Dzisiejsza Szwecja to upadający ekonomicznie i moralnie kraj, gdzie prawa obywateli są ograniczane na rzecz islamskich uchodźców.”


Jeszcze nie tak dawno, gdy z mównicy sejmowej padały słowa Jarosława Kaczyńskiego o Szwecji, która jest zagrożona islamem, o dzielnicach opanowanych przez muzułmanów, do których strach wejść, pukano się w czoło, mówiąc, że chyba lider Prawa i Sprawiedliwości zwariował, głosząc podobne bzdury. Dziś każdy wie, że zagrożenie islamem w Szwecji jest niepodważalnym faktem.  Całe dzielnice są w rękach muzułmanów, co przy ich polityce demograficznej brzmi tym bardziej niepokojąco. Jeżeli na narodziny jednego Szweda przypada pięciu muzułmanów, to nie potrzeba niczego dodawać.


W Szwecji emigrancki islam w połączeniu z liberalno-lewicowym rządem sieje spustoszenie w kraju postrzeganym dotąd jako enklawę spokoju i dostatku. Szwecja co roku przyjmuje ponad 100tys. emigrantów i końca tego szaleństwa nie widać.  Nie tak dawno Annie Loof, szefowa Partii Centrum, posłanka do szwedzkiego parlamentu i była minister zdrowia postulowała, aby przyjąć do Szwecji nawet 30mln emigrantów. Szwecja liczy jedynie 10mln mieszkańców. Wierzyć się nie chce, że można uczestniczyć w zbiorowej samozagładzie własnego narodu.


Tak powszechnie propagowana kultura multi-kulti nie przyniosła spodziewanego rezultatu. Emigranci islamscy nie chcą się integrować. Wiadomo, że pomiędzy tak różnymi kulturami, jakimi jest chrześcijaństwo i islam nie może dojść do porozumienia.  Najlepiej obrazuje to stosunek do kobiet. W islamie nie mają żadnych praw, jak to się ma do szwedzkiej wolności i tolerancji, nie wiadomo.


Faktem jest rosnąca w Szwecji fala gwałtów i molestowań kobiet przez emigrantów.  Przeszło 58proc. gwałtów dokonanych na przestrzeni pięciu lat miało sprawców emigrantów. A czterech na 10 sprawców tej kategorii gwałtów przebywało w Szwecji mniej niż rok.  Dziennikarka Ingrid Carlqvist mieszkająca w Helsinborgu mówi, że tamtejsze kobiety boją się wieczorami wychodzić z domu, a i w dzień nie czują się bezpieczne. Jerzy Grunwald dawny mieszkaniec tego miasta mówi, że w ciągu jednego dnia było tam pięć napadów, „ człowiek pod moim domem otworzył ogień z karabinu”.  W tym kraju jest obecnie ponad 100 dzielnic, gdzie karetki pogotowia, straż pożarna wjeżdżają jedynie pod eskortą policji.


Malmo to jedno z najbardziej niebezpiecznych miast w Szwecji. Około 20 proc.  to muzułmanie, z tego aż trzy duże dzielnice uważane są za niebezpieczne. W 2017 roku Nigel Farage nazwał Malmo „europejską stolicą gwałtów”. Liczba tego rodzaju przestępstw gwałtownie rośnie od początku tego wieku. W 2001 r. odnotowano ich 9,2 tys., już 2017 roku liczba ta skoczyła do 22 tys.


Lewicowy rząd w Szwecji zamyka oczy na te zagrożenia, dalej umacniając w społeczeństwie świadomość, że Szwecja jest „humanitarnym supermocarstwem”. Oficjalnie nie mówi się nic o  antysemityzmie. Wielu Żydów wyjechało z kraju, bojąc się o swoje życie.  Przemilcza się fakt, że płoną synagogi, ze dewastowane są cmentarze żydowskie, a dzieci bawią się w przedszkolach za kuloodpornymi szybami, że mają miejsce marsz muzułmanów w największych miastach, podczas których wzywa się do mordowania Żydów. Rząd piętnuje przejawy skrajnie prawicowej opcji, a nie dostrzega problemu wśród muzułmanów.


Emigranci ze Szwecji nie mogą również zaakceptować programów szkolnych, które uczą, że wszystko trzeba akceptować: aborcję, małżeństwa gejowskie i zmianę płci. Uczą tego wszystkie szwedzkie szkoły. Nawet w przedszkolach zwracają się do dzieci w bezpłciowy sposób.


Jeżeli społeczeństwo szwedzkie nie obudzi się z letargu, w krótkim czasie czeka je zagłada emigracyjna. Szwecja stanie się kalifatem.