Zapewne Francja jest tak zdemoralizowana, że spalenie sanktuarium narodowego nie zrobi większego wrażenia na większości francuskich wyborców, którzy ucieszą się, że rabin i imam kredkami na paryskim bruku wyrażą swój ból. Taki stan zabójczej apatii post Francuzów opisał w proroczej powieści (wydanej przez wydawnictwo Fronda) „Obóz Świętych” francuski konserwatysta Jean Raspail (powieść została w Polsce wydana w tłumaczeniu jednego z najbardziej znienawidzonych przez Żydów prawicowych publicystów Mariana Miszalskiego).

 

Powieść Jean Raspail, choć napisana w 1974 roku jest szokująco aktualna. Opowiada historie pokojowego najazdu hinduskiej śmierdzącej biedoty na Francję i upadku tego kraju w zderzeniu z hordą cuchnących obcych.

 

Aktualność książki wynika z najazdu islamskich imigrantów na Europę. Obecnie islamscy imigranci traktowani przez ogłupiały zachód jako biedni pokojowo nastawieni uchodźcy. W rzeczywistości jednak islamscy imigranci są młodymi facetami nafaszerowanymi islamską ideologią nienawiści do innowierców, ideologią jednoznacznie deklarująca chęć zniszczenia świata zachodniego, likwidacji praw obywatelskich i demokracji, gloryfikacji terroryzmu, pragnienia wymordowania wszystkich, którzy nie są muzułmanami.

 

Powieściowi imigranci, choć przedstawieni przez autora niczym cuchnące zombi, migrują z nędzy, w poszukiwaniu jedzenia i lepszego życia (tak zresztą lewicowa propaganda na zachodzie przedstawia wbrew faktom islamskich imigrantów). Ich cierpienie sprawia, że Europa jest wobec nich bezbronna, taka samobójcza postawa zachodu wynikającym z humanitaryzmu i litości dla potrzebujących. Zapewne i wielu z nas nie byłoby w stanie przełamać swojej litości i bronić się przed takim najazdem.

 

W hindusach przeświadczenie o raju na zachodzie rozbudzają nieodpowiedzialni wolontariusze z zachodu, utopijni socjaliści i moderniści. Głodującą hinduską biedotę do wyjazdu na zachód zainspirował szalony mutant, głosząc, że Jezus oddał Europę hinduskim bogom. Współczesny najazd imigrantów na Europę sponsoruje mający żydowskie pochodzenie finansista, sponsor wielu lewicowych patologi w Europie i na zachodzie.

 

Na hinduski potop bezczynnie czekają Francuzi ogłupiali w wyniku tresury przez politycznie-poprawną lewicową ideologię. Powieściowi Francuzi są demoralizowani przez lewicowych intelektualistów, w powieściowej Francji panuje terror humanizmu. We francuskich mediach krytyka najazdu hindusów jest tematem tabu. Media przygotowują Francuzów na przyjęcie imigrantów, rozwiewają ich lęki. Nikt nie słucha ostrzeżeń hindusów mieszkających we Francji przed hinduską biedotą – jeden z francuzów hinduskiego pochodzenia mówi, „nie znacie mojego narodu, jego brudu, fatalizmu, idiotycznych przesądów”. Francuscy intelektualiści wszelką krytykę hindusów traktują jako rasizm i przedstawiają hindusów jako przedstawicieli wyższej cywilizacji.

 

Na całym świecie lewacy protestują na rzecz imigrantów, dokonują przestępstw, by zdobyć środki na wsparcie imigrantów. Moderniści pseudo katolicy i protestanci widzą w przybyciu hindusów możliwość zniszczenia znienawidzonego kapitalizmu. Zbiórki organizowane na rzecz wolontariuszy wyglądają jak szopki urządzane przez znaną doroczną inicjatywę charytatywną.

 

Cechą charakterystyczną płynących do Francji hindusów jest smród. Fetor niemytych ciał i ludzkiego gówna, które suszone służy hindusom za opał. Na zdezelowanych hinduskich statkach trawa nieustająca seksualna orgia.

 

W obawie przed milionową hordą imigrantów płynących z Indii wokół Afryki i Morze Śródziemne na południe Francji, z południowego wybrzeża Francji na północ uciekają rodowici Francuzi. Porzucona infrastruktura przestaje działać. Na spotkanie hindusom podążają lewicowcy pełni pogardy dla zachodniej cywilizacji. Hindusów witają też księża moderniści (posoborowi pseudo katolicy), wspiera ich papież modernista, który sprzedał i rozdał biednym majątek Watykanu. Miasta zachodniej Europy są terroryzowane przez masy kolorowych — dla kolorowego proletariatu żyjącego w Paryżu w biedzie najazd hindusów jest okazją do rewolucji.

 

Biali zniewoleni swoim humanitaryzmem i litością, samobójczo nie są w stanie przeciwstawić się najazdowi imigrantów. Żołnierze Francuscy nie są w stanie zatopić statków imigrantów. Sukces pierwszej armady hinduskiej biedoty powoduje, że do Europy wyruszają kolejne armady biedaków z Trzeciego Świata.

 

Na terenach południowej Francji, z których uciekli biali, sojusz lewicowców, kryminalistów i kolorowych, zaprowadza krwawy przestępczy terror. Zbrojne bandy lewicy są motywowane przez seks usługi lewicowych działaczek. Zdemoralizowana wieloletnią pacyfistyczną propagandą lewicy armia nie chce podjąć walki ani z terrorem kryminalnym lewicowych band, ani z napływem imigrantów, szybko znika w wyniku dezercji. Jednocześnie, zamiast walczyć z imigrantami Francuzi, wykorzystują upadek państwa do wzajemnego rewanżu i zemsty. Na terenach zajętych przez hindusów ocalałe Francuski stają się seks niewolnicami. Imigrancka ugruntowuje lewicowe rządy na lata.

 

W powieści hindusi przedstawieni są jako odgrażające śmierdzące bestie. Zabijanie białych renegatów pomagających hindusom autor przedstawia jako czyn heroiczny. Powieść rozbudza w czytelniku pragnienie, by ktoś zabił hindusów i uratował zachodnią cywilizację. Współczucie wobec imigrantów jest w powieści ukazane jako patologia, przejaw samobójczej degeneracji, egoizm przedstawiony jest jako cnota. Powieść doskonale też ukazuje destruktywną rolę mediów.

 

Powieść jest dosadną krytyką postsoborowego modernizmu podszywającego się pod katolicyzm. Modernistyczny papież i modernistyczni duchowni wspierają najazd hindusów. Moderniści przedstawieni są jako osoby odrażające głupie i wybitnie szkodliwe.

 

Przed obecnym kryzysem z imigrantami powieść wydawała się przerysowana, nieprawdopodobna. Obecnie zachowanie polityków z zachodniej Europy i wielu mieszkańców zachodu jest tak samobójczo absurdalne, że rzeczywistość prześcignęła fikcję literacką.

 

Jan Bodakowski