Wczoraj oglądałem (korzystając z zasobów internetu) amerykański film pt. "Życzenie śmierci" z 1974 r., w reżyserii Michaela Winnera z Charlesem Bronsonem w roli głównej. Żona głównego bohatera zostaje w okrutny sposób zamordowana przez grupę chuliganów, a jego dorosła córka pobita w trakcie tego wydarzenia trafia, prawdopodobnie na całe życie, do szpitala psychiatrycznego.

Główny bohater był całe życie pacyfistą. Teraz spotka przypadkiem człowieka, który skłania go do ćwiczeń na strzelnicy i przekonuje, że każdy uczciwy człowiek powinien mieć broń i jej używać, gdy zagrozi mu przestępca.

 

Główny bohater bierze sprawy w swojej ręce i wychodzi co noc na ulicę z pistoletem. Gdy jest napadany lub widzi jak bandyci napadają kogoś innego zabija napastników. Wszyscy – media, opinia publiczna, prokuratura, policja pochwalają jego postępowania i gdy wpada w ręce policji prokuratura nakazuje umorzenie sprawy, co spotyka się ze zrozumienie policjantów niższej i wyższej szarzy.

 

To jednak jeszcze mało. Wśród bandytów, których zabija nasz bohater (około 10) jest tylko jeden biały, reszta to kolorowi, przede wszystkim czarnoskórzy.

Pewnego dnia nasz bohater jest na przyjęciu. Ktoś tam mówi: „ci wszyscy bandyci są kolorowi czy to nie rasizm?”. Ktoś odpowiada: „Takie są fakty. Co chcesz zmusić jakiegoś białego by zabijał ludzi?”.
Dziś taki film by nie powstał. Nie przepuściłaby go cenzura politycznej poprawności.

 

Chciałem tu jedną rzecz podkreślić: w 1974 r. polityczna poprawność w USA jeszcze nie funkcjonowała.
A kiedy pojawiła się w Kościele katolickim?

 

Mam przed sobą „Psałterz” wydany po raz pierwszy po polsku w 1968 r. Nie ma w nim wszystkich Psalmów, z niektórych zaś wycięto pewne fragmenty. Te usunięte Psalmy i fragmenty są jednak opublikowane w dodatku do tego „Psałterza”. A oto wyjaśnianie tego faktu, które znajdujemy we „Wstępie”: „Całość Psałterza została podzielona cztery tygodnie. Zaznaczyć trzeba, ze w duchu realizmu chrześcijańskiej miłości, jaki cechował ostatni Sobór, tekst nowego Brewiarza nie zawiera trzech Psalmów (58,83,109) i około 50 wierszy, tchnących zbyt wielką żarliwością uczuć starych Hebrajczyków wobec swoich nieprzyjaciół”.

 

Cóż takiego ta posoborowa polityczna poprawność usunęła. Oto fragment Psalmu 109 usuniętego z Brewiarza w całości:

Nie milcz o Bożę, chwało moja,
albowiem rozwarły się przeciw mnie
usta występne i usta wiarołomne
i mówią do mnie językiem kłamliwym.
Osaczyli mnie mową nienawiści
i nacierają na mnie bez przyczyny.

Z Psalmu 119 usunięto dwa wiersze:

Czyniłem według prawa i sprawiedliwości.
Nie wydaj mnie moim ciemiężcom.

Z Psalmu 110 usunięto wiersz 6:

Sprawować będzie sąd nad narodami.
Spiętrzy stosy umarłych
i roztrzaska głowy na niezmierzonych ziemiach.