Już Ojcowie Kościoła potępiali lichwę w pierwszych wiekach chrześcijaństwa. Pisał na ten temat Bazyli Wielki, Grzegorz z Nazjanzu, Jan Chryzostom, Leon Wielki, czy Ambroży z Mediolanu. Na ten temat niezwykle krytycznie wypowiedziało się też kilka soborów powszechnych. II Sobór Laterański, który odbył się w 1139 r. tak wyrażał się o lichwiarzach: "Potępiamy następnie nienasyconą chciwość zysku lichwiarzy, uznaną za przeklętą i haniebną przez prawa Boże i ludzkie, zakazaną przez Pismo Święte, tak w Starym, jak i w Nowym Testamencie; ludziom trudniącym się lichwą odmawiamy wszelkiej posługi kościelnej i zarządzamy, aby żaden arcybiskup, żaden biskup, ani opat jakiegokolwiek zakonu i w ogóle żaden duchowny nie dopuszczał do siebie lichwiarzy bez największej ostrożności. Przez całe życie mają być uważani za pozbawionych czci, a jeśli się nie opamiętają, należy ich pozbawić chrześcijańskiego pogrzebu”.

III Sobór Laterański (1179) szedł jeszcze dalej: "Prawie wszędzie przestępstwo lichwy zakorzeniło się tak bardzo, że wielu ludzi, porzuciwszy innego rodzaju zajęcia, uprawia lichwę, jakby to była rzecz dozwolona, bez zwrócenia najmniejszej uwagi na fakt, że została potępiona na kartach zarówno Starego, jak i Nowego Testamentu. Dlatego postanawiamy, że publicznie znani lichwiarze nie będą dopuszczeni do wspólnoty ołtarza, a jeżeli przed śmiercią nie wyrzekną się tego grzechu, nie otrzymają chrześcijańskiego pogrzebu. Ponadto nikomu nie wolno przyjmować od nich ofiar. Kto zaś przyjmie albo udzieli takim chrześcijańskiego pochówku, musi pod przymusem oddać to, co otrzymał i będzie zawieszony w czynnościach swojego urzędu tak długo, dopóki nie zadośćuczyni stosownie do wyroku swego biskupa”.

Podejście Kościoła do sprawy lichwy było tak zdecydowane, że przez wieki chrześcijanie się nią nie zajmowali. Robili to przede wszystkim Żydzi, którzy uważali, że lichwa jest grzechem, ale jedynie w stosunku do innych Żydów. Nieszczęścia gojów można i należy wykorzystywać. W konsekwencji w ciągu wieków lichwa była utożsamiana z Żydami. Stąd kolejny sobór wypowiedział się na temat lichwy Żydów: "Im bardziej religia chrześcijańska usiłuje powstrzymać praktykę lichwy, tym bardziej zawzięcie tę niegodziwość uprawiają Żydzi i dzięki temu w krótkim czasie pochłaniają majątki chrześcijan. Pragnąc wesprzeć w tej sprawie chrześcijan, aby nie byli tak okrutnie uciskani przez Żydów, dekretem synodalnym ustanawiamy, że jeżeli pod jakimkolwiek pretekstem Żydzi będą wymuszać od chrześcijan płacenie zbyt wysokich i przekraczających miarę odsetek, odbierze się im prawo handlu z chrześcijanami, dopóki odpowiednio nie zadośćuczynią za nadmierne roszczenia. W razie potrzeby zobowiąże się także chrześcijan cenzurą kościelną bez możliwości apelacji do zaprzestania z nimi handlu” (IV Sobór Laterański z 1215 r.).

Lichwa nie tylko dawała się dotkliwie we znaki chrześcijanom, ale także kapłanom i biskupom. Pierwszy Sobór Lyoński w 1245 r. zajął się problemami, jakie wynikły w związku z nią dla wielu parafii. Wielu kapłanów zaciągało długi pod zastaw kościołów, których nie byli w stanie spłacić. Sobór ten wzywał ich do tego, żeby unikać zaciągania pożyczek, prowadzić szczegółowe rozliczenia i dokładnie zapisywać stan parafii po jej przejęciu. Wszystko to miało służyć większej kontroli duchowieństwa, które poprzez złe zarządzanie lub zbyt wiele potrzeb trafiało w pułapkę zadłużenia.

Sobór w Vienne (1311-1312) także obszernie rozwodził się na temat lichwy: „Doszło nas poważne doniesienie, że gdzieniegdzie niektóre stowarzyszenia ku zniewadze Boga i bliźniego, wbrew prawom Bożym i ludzkim, aprobują niegodziwą lichwę. Ich rozporządzenia, nieraz potwierdzane przysięgą, nie tylko dozwalają żądać i płacić procenty, ale także świadomie zmuszają dłużników do ich zapłacenia. Często w oparciu o nie nakładają na starających się o odzyskanie procentów wielkie ciężary, pod różnymi pretekstami i wyrafinowanymi oszustwami utrudniają zwrot odsetek. Chcąc przeciwstawić się takiemu zgubnemu zuchwalstwu, za zgodą świętego soboru postanawiamy, że wszelkie władze tych stowarzyszeń, ich kierownicy, zarządcy, konsulowie, sędziowie, członkowie rad i każdy inny urzędnik, który w przyszłości ośmieli się tworzyć, pisać czy dyktować takie rozporządzenia, albo świadomie decydować, że procenty mają być płacone, lub po ich zapłaceniu orzec, że nie muszą być w pełni i dobrowolnie zwrócone w przypadku dążenia do ich odzyskania - popadają w wyrok ekskomuniki. W ten sam wyrok popadają, jeśli w ciągu trzech miesięcy nie usuną z ksiąg swych stowarzyszeń wydanych dotychczas takich rozporządzeń, o ile posiadają takie uprawnienia, albo jeśli ośmielą się w jakiś sposób przestrzegać takich rozporządzeń i zwyczajów jako wciąż ważnych. Ponadto, ponieważ lichwiarze przeważnie zawierają kontrakty na procent w sposób ukryty i podstępny, że z trudem można dowieść im niegodziwej lichwy, zarządzamy, że kiedy sprawa dotyczy lichwy, cenzura kościelna zobowiąże ich do przedstawienia rejestrów własnych rachunków. Jeśli ktoś popadłby w taki błąd, że śmiałby z uporem twierdzić, iż uprawianie lichwy nie jest grzechem, postanawiamy, że powinien być ukarany jako heretyk, przy czym zobowiązujemy stanowczo miejscowych ordynariuszy i inkwizytorów niegodziwości herezji, aby występowali przeciw oskarżonym lub podejrzanym o tego rodzaju błąd tak samo, jak nie wahają się występować przeciw oskarżonym lub podejrzanym o herezję”.

Orzeczenie to pokazuje, że Kościół wprost nakazywał traktować lichwiarzy, jak heretyków, ścigać ich i ekskomunikować. Znamienne jest przy tym, że już w tym dokumencie z początku XIV w. mowa jest o tym, że lichwiarze ukrywają prawdziwe koszty kredytu, odwołują się do pretekstów i oszustw byle utrudnić spłacenie pożyczek. W gruncie rzeczy zależy im bowiem na tym, aby zniewolić dłużników i uczynić z nich stałe źródło dochodu. Przypomina to niezwykle nie tylko współczesne praktyki mafijnych firm pożyczkowych, ale także banków. Czym innym są bowiem współczesne kredyty obłożone nie tylko wielkim procentem, ale także różnego typu opłatami i ubezpieczeniami, jak nie dozwoloną prawem lichwą? Czym był kredyt we frankach jeśli nie wielkim oszustwem, o czym mówią wprost nawet polskie sądy?

Warto pamiętać, że dla św. Tomasza z Akwinu w XIII w. pożyczka, udzielana na jakikolwiek procent, była czymś nieuczciwym. Uważał on bowiem, że jest to zarabianiem na czymś, co nie istnieje. Kościół choć sprzeciwiał się lichwie, tolerował ją jednak, ale potępiał udzielanie pożyczek na zbyt wysoki procent. W rozumieniu jednak wielu filozofów i teologów każdy dzisiejszy kredyt bankowy jest niczym innym niż nieuprawnioną lichwą i formą kradzieży, bo jest obłożony olbrzymim procentem. Nie chodzi przy tym jedynie o nominalny procent, o jakim dowiadujemy się z reklamy, ale o rzeczywistą stawkę procentową, która obejmuje wszystkie koszty kredytu.

Żydzi zajmując się lichwą byli też założycielami banków, które od początku były instytucjonalnym wzmocnieniem procederu lichwy. Do dzisiaj największe banki światowe są w rękach żydowskich, a lichwa przez nie praktykowana przybiera jedynie coraz większe rozmiary. Pazerność banków prowadzi Polskę i świat do finansowej ruiny i kryzysów finansowych, w których cierpią najbiedniejsi. Cały współczesny system finansowy opiera się na lichwie. Obecnie bowiem większość pieniędzy emitują banki udzielając kredytów, których oprocentowanie świadczy o lichwiarskim procederze.