Jeszcze 20 lat temu, na greckich wyspach dostęp do wody był ograniczony. Od zawsze wprawdzie kopano studnie, jednak na wyspach woda morska nader często dostaje się do źródeł. Ze względu na to, że woda morska jest niezdatna do picia, mieszkańcy wysp pozbawionych rzek byli skazani na dostawy wody z lądu. Woda docierała na statkach. Sprawny system uzdatniania wody i wodociągów rozwinął się tutaj dopiero pod koniec lat 80-tych, gdy na wyspy greckie zaczęły masowo przybywać turyści z całego świata. W starszych mieszkańcach wysp greckich nadal jednak tkwi pamięć dawnych lat - możecie być pewni, że z szacunkiem odnoszą się do wody. 

Moment, gdy do studni przedostawała się woda morska był często początkiem końca rozkwitu życia na wyspie. Młodzi uciekali do Stanów, a starsi coraz bardziej okrajali swoje gospodarstwa: od uprawy oliwek i mlecznych krów, po skubiących rachityczną trawkę kozy ledwie spełniające bieżące zapotrzebowanie na nabiał i mięso. 

Zwykle też z uwagi na to, że woda na greckich wyspach zawsze była luksusem, łazienki znajdowały się długo poza domami.Nawet gdy pod koniec XX w. do Grecji zawitały pierwsze hordy turystów, którzy już mogli liczyć na pokoje z łazienkami, to sami właściciele takich hoteli musieli przeprowadzać swoje zabiegi higieniczne poza domem.
Jednak nie tylko utrudniony dostęp do wody sprawiał, że życie na wyspach greckich jeszcze dwadzieścia lat temu nie należało do najłatwiejszych. Problemem zwykle dla rodowitych mieszkańców greckich wysp jest oczywiście zima. Co zrobić ze sobą, gdy miną już ostatnie zbiory oliwek? Jak zająć czas, gdy ciemno zaczyna się robić już o 16:00, a do portu nie zaciągają od dawna już ani turyści, ani żeglarze, ani handlarze? Okazuje się, że los jest w takich czasach łatwiejszy dla kobiet. Zajmują się wypiekiem chleba, naprawiają odzież, gotują. Tłoczą zebrane jesienią oliwek, wytwarzając najlepszą na świecie oliwę. Mężczyźni, jak to w Grecji - gros czasu spędzają w kafenionach. Grają na automatach. Dyskutują o polityce. 

Jeszcze w pokoleniu osób urodzonych po II Wojnie pewną nobilitacją i zapowiedzią nieco bardziej łaskawego życia było wyrwanie się do Aten. Szczególnie dla kobiet- znalezienie męża Ateńczyka jawiło się niczym obietnica łatwiejszego życia, do którego dostęp mają nieliczni. Dziś, gdy tak wielu marzy o zamknięciu laptopa, pożegnaniu się z szefem i wyemigrowaniu na stałe na jedną z greckich wysp po to, aby wypasać owce, takie wieści brzmią kuriozalnie. Należy jednak wyobrazić sobie, jak życie jeszcze 20-30 lat temu mogło na greckich wyspach wyglądać, gdy ich mieszkańcy nie mieli udogodnień współczesnego człowieka. Zero internetu. Gdy ktoś poroni, to poroni, a może nawet umrze, bo nie można wezwać helikoptera do nagłego przypadku. Nie można nawet liczyć na stałe kursy promów, bo wszystko uzależnione było od aktualnej siły wiatru. Piec do wypieku chleba czy do upieczenia jagnięcia rozgrzewało się przez kilka godzin. Gdy ktoś chciał innego życia, często nie wiedział jakie ma możliwości, bo dostęp do informacji w tamtych czasach był mocno ograniczony. 


Jakkolwiek na to nie patrzeć, to właśnie dzięki odcięciu od świata, na wyspach greckich zachowała się dłużej niż gdzie indziej swojskość, lokalny koloryt i urok, unikalny w skali światowej, który sprawia, że obecnie jest to jedno z najbardziej wymarzonych miejsc do życia. Przewrotnie!

Więcej ciekawostek o wyspach greckich przeczytasz tutaj: Projektownia Wakacji