Dużo się mówi o gigantycznym zadłużeniu Zachodu i o tym, że Chiny na potęgę skupywały amerykańskie długi. Samo Państwo Środka ma jednak także olbrzymie zadłużenie. Jest to m.in. efekt współczesnego modelu gospodarczego, w którym, co paradoksalne, fortunę i sukces osiąga się dzięki posiadanym długom.

Każdy zdrowo myślący człowiek musi dojść jednak do wniosku, że jest to swoista bańka spekulacyjna, która w pewnym momencie musi pęknąć i spowodować krach, którego jeszcze nie było.

W skali mikro istnieje zjawisko, że ludzie którzy dużo zarabiają, zaciągają kolejne pożyczki, aby żyć na jeszcze wyższym poziomie, niż by to wynikało z ich zarobków. Albo inaczej: aby osiągnąć w krótkim czasie to, na co musieliby pracować przez wiele lat. W ten sposób już teraz konsumują owoce swojej wieloletniej pracy, której jednak de facto jeszcze nie wykonali i być może nigdy nie wykonają.

W tej sytuacji utrata pracy, problemy zdrowotne, dodatkowe obciążenie może stać się powodem spektakularnego upadku.

Podobne zjawisko z pewnością może, a nawet musi, wystąpić w skali makro. Kolejne kraje prześcigają się w wydawaniu pieniędzy, wyborcy żądają coraz lepszego poziomu życia przy coraz mniejszym wysiłku i w coraz krótszym czasie. Chiny, choć nie są demokratyczne, odczuwają presję, jaką jest pragnienie bycia liderem i wyznaczanie kolejnych rekordów.

Obecna gospodarka jest zespołem naczyń połączonych. Oznacza to, że wystarczy, aby kryzys wystąpił w jednym państwie, a rozleje się na cały świat. Kryzys w tym momencie będzie jak powiedzenie "sprawdzam" w czasie gry pokerzystów. Nagle trzeba będzie pokazać, co realnie się posiada, a wtedy może się okazać, że król jest nagi.