Jak zdradza rzeczniczka Sojuszu Lewicy Demokratycznej, SLD popierał pomysł Koalicji Europejskiej, by wygrać z PiS, jednak z PO nie chce iść dalej razem, bo PO nie skupia się „na osobach najsłabszych, defaworyzowanych, wykluczonych, na mniejszościach", nie chce ich reprezentować i nie projektuje „polityki równościowej wobec tych grup".


Według reprezentantki SLD „propozycje PO wołają o pomstę do nieba – to jest powrót do lat 90., do dogmatów, z których wynika, że jak się obniży podatki, to kraj będzie mlekiem i miodem płynący". W opinii SLD pomysły PO są niesprawiedliwe. Według SLD „podatki należy obniżać przede wszystkim osobom najsłabiej uposażonym". SLD ma „pomysł na powiązanie świadczeń emerytów i rencistów z płacą minimalną", i jest „za walką z podatkową ucieczką globalnych korporacji za granicę".

 

SLD ma być blisko do partii Razem w kwestiach podatków, SLD jest też świadome, że Wiosna od lewicowości uciekała – dla działaczki SLD była to zła taktyka, i zachęca Wiosnę do skupieniu się na elektoracie lewicowym.


Z wywiadu wynika, że jeszcze nie wiadomo czy SLD, Wiosna i Razem, wystartują „z list jednej z partii, jako koalicja czy jako komitet wyborców". Przedstawicielka Sojuszu Lewicy demokratycznej nie ukrywa, że szyld SLD jest najbardziej rozpoznawalny, a SLD dysponuje strukturami w terenie.


Dla lewicy problemem jest brak środków na kampanie w takiej skali, jaką dysponuje PO lub PiS. Kapitałem SLD jest to, że SLD ma subwencje wyborcze, kredyt (w wysokości 4 milionów złotych) pod zastaw swojej nieruchomości.


Działaczka SLD zanegowała, że SLD chce na listy wystawić sędziwych wiekiem działaczy PZPR, stwierdziła nawet, że była to antySLDowska prowokacja mająca wykreować wizerunek SLD jako partii emerytów. Rzeczniczka Sojuszu Lewicy Demokratycznej odrzuciła też oskarżenia, że lewica dyskryminuje kobiety (na trzech liderów, trzech to faceci).

 

Polityczka SLD zdradziła w wywiadzie, że ma „już dosyć Platformy Obywatelskiej i przejmowania się nią. Odfollowowałam ich konto na Twitterze i nie mam ochoty oglądać, co się tam dzieje, zaprzątać sobie nimi głowy. W związku, z czym ani nie będę Platformy atakować, ani nie będę jej promować, niech robią swoje. Nie chcę żadnych akcji w stylu „rozbijanie betonu", notabene podobne akcje jako pierwsi robili działacze młodzieżówki SLD bodajże 12 lat temu. Przede wszystkim walczymy z Prawem i Sprawiedliwością, bo to oni są u władzy, a celem kampanii wyborczej jest jej zdobycie. Jestem zwolenniczką kampanii pozytywnej".


W opinii lewicowej działaczki SLD, media kłamią, że z list PO będą startować działacze lewicy, co najwyżej „może jacyś zniechęceni z różnych przyczyn działacze dziesiątego szczebla dadzą się przekabacić".


Rzeczniczka SLD przyznała, że SLD ma „dobre doświadczenia współpracy zarówno z mediami publicznymi, jak i z Polsatem, trochę gorsze natomiast z TVN. TVN faktycznie – w moim odczuciu – formatuje się na Koalicję Obywatelską i podejrzewam, że będzie to wyglądało tak samo w nadchodzących wyborach. Tak czy inaczej, SLD nigdy nie podjął jakiejś kretyńskiej decyzji o bojkocie mediów publicznych, tak samo chyba zresztą, jak Razem i Wiosna, więc będzie w tych mediach obecny. I dobrze, bo nasz elektorat lewicowy to są również ludzie, którzy są np. wykluczeni cyfrowo, oglądają media publiczne".


Opisując taktykę medialną lewicy, rzeczniczka SLD stwierdziła, „że wraz z Wiosną i Razem uda się nam osiągnąć synergię. Partia Razem jest po prostu znakomita, jeśli chodzi o social media, obserwuję ich Instagram z zachwytem. Wiosna też ma dobrych PR-owców. Wspólnie możemy uruchomić wiele kanałów komunikacji: być zarówno w mediach tradycyjnych, jak i społecznościowych. Będziemy oczywiście prowadzić również tradycyjną kampanię „na płotach". Czy nam się to podoba z punktu widzenia ekologicznego, czy nie i mimo że wolelibyśmy się obejść bez reklamowych szmat, to kampania outdoorowa również jest wyrazem zainteresowania się wyborcą i zabiegania o niego".

 

Jan Bodakowski