Sam Lovecraft jest uważany za prekursora fantastyki naukowej. Już jako dziecko miał wykazywać genialne cechy. Przez swoje problemy zdrowotne dużo czasu spędzał w domu, wymyślając przeróżne historie. Prawdopodobnie zaburzenia snu doprowadziły go do postawienia w swoich opowieściach dużego nacisku właśnie na sny, a w zasadzie koszmary senne, które trudno oddzielić od jawy.

Pisarz wykreował świat pełen grozy i zła, w którym istnieją Wielcy Przedwieczni, czy też Wielcy Starzy Bogowie, którzy mają zarówno cechy boskie jak i demoniczne. Wśród nich najsłynniejszy jest Cthulhu, który przybył na ziemię ponad miliard lat temu i leży uśpiony w cyklopowym mieście, które założył – R’lyeh – na dnie Pacyfiku. Kiedy gwiazdy ustawią się we właściwym porządku, powróci i odzyska władzę nad światem.

Lovecraft opisywał go jako potwora o niewyraźnych antropoidalnych kształtach, łbie ośmiornicy pełnym macek, ogromnych pazurach i wąskich, smoczych skrzydłach na plecach. Potwór ten z dna oceanu oddziałuje na ludzi, pojawiając się w ich snach i prezentując im przeróżne wizje. W ten sposób nawiązuje kontakt z inteligentnymi istotami i pobudza swój kult.

Cthulhu można przywołać przez wypowiedzenie magicznej formuły. Określany jest, obok innych Przedwiecznych, jako istota „bluźniercza”. Niebezpieczną, zakazaną wiedzę na temat „Starych Bogów” ma zawierać fikcyjna księga, wymyślona przez Lovecrafta, pt. „Necromicon”. Napisać miał ją rzekomo „szalony Arab” Abdul Alhazred w VIII w. Już sama nazwa tej księgi, o której Lovecraft tylko wzmiankował, przypomina egipskie „Księgi umarłych” zawierające zbiory zaklęć magicznych.

Sam Cthulhu budzi skojarzenie z biblijnym Lewiatanem – morskim stworem, mieszkającym w głębinach, którego utożsamiano z diabłem. Amerykański pisarz przypisywał mu w swoich opowiadaniach olbrzymią moc, która pozwoli mu nawet kiedyś zapanować nad światem. Demoniczne zło, magia i boskość mieszają się tutaj ze sobą, tworząc wizję świata, które jest pod panowaniem złego ducha.

Widać w opowieściach Lovecrafta niezdrową wręcz fascynację złem, tym co straszne, niepokojące, beznadziejne. On sam uważał się za ateistę, który wymyślał swoich bogów samodzielnie na potrzeby twórczości. Faktem pozostaje jednak, że mitologia Cthulhu jest łudząco podobna do istniejących wierzeń ezoterycznych i pojawiają się w niej elementy gnostycyzmu, jak tajna księga, znaczenie zaklęć magicznych, demoniczne istoty o boskich cechach. Ludzie w jego opowieściach są skazani na straszny los. Są jedynie marionetkami w rękach okrutnych bogów, które w końcu zniszczą ludzkość. Opowiadania autora raczej nie kończą się happy endem.

O ile zresztą sam Lovecraft o wielu rzeczach jedynie krótko wzmiankował, o tyle po jego śmierci zaczęto porządkować zaprezentowane przez niego wierzenia, uzupełniać je, a nawet przebudowywać. August Derleth, przyjaciel pisarza, stworzył pojęcie „mitologia Cthulhu” i podzielił bóstwa w nim na dobre i złe, w ten sposób nadając tej mitologii manichejski charakter (w gnostycznej sekcie Maniego, czyli w manicheizmie, istniał dobry bóg światła, który stworzył świat duchowy i zły bóg ciemności, który stworzył świat materii). Nabrała ona wówczas bardziej systematycznego charakteru, a przez to także robiła wrażenie „poważniejszej”.

Byłbym ostrożny, aby potępiać wszelkie nawiązania do mitologii Cthulhu jako głęboko satanistyczne i niebezpieczne duchowo. Lovecraft był wybitnym pisarzem, nawet jeśli poziom jego opowiadań był różny. Do dzisiaj ma wielu fanów i naśladowców, którzy go doceniają, ale nawet oni przyznają, że był to zdeklarowany rasista, który nie darzył miłością rodzaju ludzkiego. Trzeba też pamiętać o tym, że mitologia ta opiera się na fascynacji osobowym złem, światem pełnym chaosu i beznadziei. Dzisiaj niestety kultura popularna pełna jest podobnych myśli i sam fakt, że one tak fascynują współczesnych ludzi, jest niepokojącym znakiem naszych czasów.

Michał Krajski