Dzięki wydanej przez wydawnictwo Fronda pracy „Antoni Gaudi. Czarodziej architektury" autorstwa Przemysława Słowińskiego czytelnicy mają okazję poznać biografię artysty i jego dzieła.
 

Jak można przeczytać na stronie wydawnictwa Fronda sztuka dla Gaudiego była „sposobem ewangelizacji. Twierdził, że artysta jest jedynie kontynuatorem dzieła Bóg". Największym dziełem artysty była bazylika „Sagrada Familia. Tej świątyni od 1914 roku Gaudi poświęcił się zupełnie, zamieszkał nawet na jej terenie".
 

Zainteresowani artystą mogą się dowiedzieć z Wikipedii, że Antoni Gaudí urodził się w 1852, a zginął w wypadku w 1926. „Na samym początku pracy w zawodzie [...] Projektował kioski, bramy wjazdowe, płoty i mury. Jego projekt gabloty dla sklepu fabrykanta rękawiczek, Estevego Comelli, doczekał się premiery na Wystawie Światowej w Paryżu w 1878 roku. Na Wystawie ukazał się także inny projekt Gaudíego – osiedle domków robotniczych dla spółdzielni pracowniczej z Mataró (30 km od Barcelony) – choć nigdy go nie wykonano. Oba te projekty bardzo rozsławiły katalońskiego architekta. W tym czasie też zaprojektował Gaudí dla Barcelony gazowe światła uliczne. Jednak różnice zdań w czasie wykonywania projektu spowodowały zarzucenie przez miasto współpracy z Gaudím na zawsze".
 

Według informacji Wikipedii „przełomowym zdarzeniem w życiu Gaudíego okazało się spotkanie z barcelońskim przemysłowcem, Eusebim Güellem, z którym architekt nawiązał przyjaźń. Eusebi Güell docenił sztukę Gaudíego i finansował wykonanie bardzo wielu jego projektów aż do 1918 roku, kiedy zmarł. Gaudí stworzył dla niego szereg budynków, wśród nich pawilon myśliwski i kościół. W tym czasie projektował też dla innych katalońskich przedsiębiorców, a także dla Kościoła (pałac biskupi w Astordze i budynki dla zakonu św. Teresy). Wykonał on w sumie około 20 poważniejszych projektów, przeważnie w Barcelonie i nieopodal niej".

 

Dla światowej kultury niezwykle ważne jest to, że „w 1883 Gaudí przejął zlecenie budowy świątyni pokutnej Sagrada Familia, ale do 1914 roku niespecjalnie nad nią pracował. Co ciekawsze miał on tylko skończyć gotowy projekt Francisco Villara. Po 1914 Gaudí poświęcił się zupełnie świątyni, jak sam określał, może nie ostatniej zbudowanej, lecz zapewne pierwszej z nowej generacji. Zamieszkał nawet na terenie budowli, a po śmierci został, zgodnie ze swym życzeniem, w niej pochowany".
 

Według Wikipedii „architekt w pierwszych swych dziełach zgodnie z duchem epoki czerpał z neogotyku (inspirowanym projektami francuskiego architekta, Eugène'a Viollet-le-Duca). W związku z tym projektował budynki o rysach gotycko-mauretańskich (te style krzyżowały się w Hiszpanii często). Za manifest Gaudiego należy uznać Casa Vicens w Barcelonie (1883–1888), dom dla bogatego przedsiębiorcy Manuela Vicensa. Widać w tym przykładzie zapowiedź nowego stylu, który już wkrótce Gaudí wypracował. Styl Gaudiego był bardzo rzeźbiarski oraz secesyjny. Wykorzystywał łuki paraboliczne, fantastyczne formy i zawiłe desenie oraz organiczne kształty podpatrywane w przyrodzie. Nawiązywał niekiedy do płynności podwodnego świata. Dziś jest uważany za prekursora architektury biomorficznej. Z narastaniem doświadczenia Gaudí zaczął mocniej eksperymentować w projektach. Wykorzystywał regułę równowagi krzywej łańcuchowej, tworząc model przestrzenny budynku i badając na nim siły grawitacji. Testował przy tym wytrzymałość różnych materiałów (bazalt, granit). Eksperymentował także z różnymi rodzajami oświetlenia. Dla osiągnięcia ciekawszego efektu używał do projektowania luster, fotografii. Odwoływał się także do geometrii innej niż Euklidesa. Do zdobienia powierzchni wykorzystywał kataloński styl mozaiki trencadis. Z tego okresu pochodzą dzieła uważane za najdojrzalsze, np. Colonia Güell, Casa Milà czy Sagrada Familia".
 

Co może się nie podobać Hiszpanom Gaudi „był katalońskim nacjonalistą. W swych budowlach nawiązywał do tradycji katalońskiej (szczególnie do gotyku), często umieszczał też symbole, manifestujące przynależność katalońską. Zdarzyło się nawet, że został aresztowany za odpowiadanie policjantowi po katalońsku (a mówił tylko w tym języku, nawet w obecności króla Alfonsa XIII) w czasach, w których władze uważały to za nielegalne".

 

Jan Bodakowski