W 1597 r. ukazało się pierwsze wydanie "Kazań sejmowych" ks. Piotra Skargi. Kazania te nigdy nie zostały wygłoszone, ale stały się wzorem dla wielu kaznodziejów, którzy przez dziesięciolecia naśladowali ich styl. 8 kazań ks. Skargi jest natomiast poświęconych zepsuciu i naprawie Rzeczypospolitej, a więc sprawom politycznym.

Od wieków rozróżniano homilie, a więc komentarze do Ewangelii od kazań, a więc komentarzy do nauczania Kościoła, spraw ważnych dla katolików, dotyczących Ojczyzny. Kościoły były zawsze miejscem, gdzie kultywowano polskość.

Oczywiście wszystko, co jest głoszone z ambony powinno mieć związek z Ewangelią i nauczaniem Kościoła, ale każdy element naszej rzeczywistości domaga się katolickiego komentarza i może być poruszany z ambony.

Jasne jest, że nie powinno być miejsca w kościele dla doraźnej polityki, politykowania, kampanii wyborczej. Jeśli jednak poseł Czarnecki, jak sam twierdzi, mówił w kościele nie o polityce, ale o Bogu, to nie wydaje się, żeby było w tym cokolwiek złego. Każdy może dać świadectwo swojej wiary, a politycy katoliccy powinni szczególnie to robić. Codziennie w kościołach mnóstwo ludzi daje świadectwo. Ktoś kto jest na świeczniku, cieszy się popularnością, może lepiej oddziaływać na innych.

Ks. Paweł Rytel-Andrianik mógłby się odnieść do konkretnego przypadku posła Czarneckiego, ale zamiast tego dosadnie wypowiedział się ogólnie w sposób sprzeczny z polską tradycją, w zgodzie z polityczną poprawnością i pod dyktando liberalnych mediów (które wciąż napominają księży za poruszanie "niereligijnych" tematów), w ten sposób wywierając presję na wspaniałych polskich duszpasterzy, którzy mogą to odebrać, jako próbę kneblowania ust.