Chrześcijaństwo w ostatnim czasie na terenie Polski spotkało się z szeregiem ataków. Kwestionują one bezpieczeństwo dzieci oraz postawę moralną duchowieństwa. Zachód od Chin w kwestiach nadzoru technologicznego różni się. Istnieją jeszcze możliwości odwołania się do organizacji praw człowieka, a także działalności w ramach prawa. Sytuacja Niemiec wskazuje, że pozycja chrześcijaństwa jest stale ograniczana i poddawana ocenie w kategoriach zgodności z marksizmem. Tak samo dzieje się w Chinach.

Diaspora Ujrów stała się celem do fizycznego namierzania za pomocą iPhone'ów i urządzeń z Androidem. Działalność chińskich komunistów wykracza poza granice kraju. Zwłaszcza, że część z nich pod nazwą Wschodniego Turkiestanu pragnie utworzenia własnego, niezależnego od Pekinu państwa. W dopiero, co opublikowany raporcie eksperci od cyberbezpieczeństwa Matthew Meltzer wraz z Stevenem Adairem  oraz Andrew Casem ustalili, że akcja wymierzona w muzułmanów zaczęła się w 2013 roku. Trwa ona po dzień dzisiejszy.

Wśród użytych metod jest klasyczny atak na zasiedzenie, czyli przejmowanie stron internetowych. Część z nich jest wzbogacana o elementy śledzące użytkowników. Dzięki czemu łatwiejsze jest wykrywanie zwolenników oraz fizycznych osób. Działania haktywistyczne obejmują wielopłaszczyznową strategię. Obejmuje ona wykorzystanie architektury sprzętowej sześćdziesięcioczterobitowej architektury do uruchamiania oprogramowania. Odwiedzający portale Ujrów są skanowani pod kątem słabości w ich systemach. Dzięki temu za pomocą aplikacji Google są uzyskiwane dane potrzebne do odczytywania poczty, czy kontaktów. W ramach kamuflażu hakerzy używają naśladowanie serwerów Google, Turkiestan Times i Akademii Ujruskiej.

Pod kryptonimem Ocean Lotus kryje się sieć masowego śledzenia. Pikanterii dodaje fakt, że przejmowane strony były dodatkowe blokowane przez Chińską Wielką Ścianę, jak się określa firewall Państwa Środka. Innymi słowy tylko Ujrowie spoza granic kraju mieli możliwość zostania ofiarami. Muzułmanie na terenie Chin nie mieli możliwości otwierania stron używanych przez atakujących.

Zarazem grupy zorganizowane dbały, aby wśród zdobytych witryn znalazły się strony w języku chińskim takie jak Ujghur Times, czy po ujrusku. Dzięki oparciu się o media atakujący zyskali możliwość oddziaływania na osoby z kręgów elit i zainteresowanych zdobywaniem informacji o działaniach diaspory. Telewizja Istiqlal, Światowe Zrzeszenie Pisarzy Ujruskich, czy Turkistan Press są przykładami w jaki sposób media cyfrowe uległy atakowi. Za badanie zachowań muzułmanów była odpowiedzialna grupa ochrzczona Evil Eye. Między innymi to ona stworzyła “kod wejściówki” (w slangu haktywistów eksploitu) umożliwiający wykorzystanie Androida do ataku.

Hakerzy używali szyfrowania używanych nazw serwerów, czy adresów sieciowych. Dzięki temu uzyskiwali jednoznaczne informacje z kim mają do czynienia przez określenie unikalnego numeru seryjnego karty sieciowej, IMEI, ICCID, numeru telefonu, informacji o Androidzie takich jak wersja jądra, nazwę użytkownika, czy nawet stan naładowania baterii. Wszystko dla odcięcia Ujrów poza granica kraju od wsparcia. Dzięki uzyskanym danym stał się możliwy dla Chińczyków podsłuch i tym samym zdobycie informacji, co czynią niechciani przez Pekin muzułmanie.

Działania Chin ukazują, że korzystanie z sieci na telefonach komórkowych jest zagrożeniem dla tożsamości. Jest wyłącznie kwestią czasu kiedy Zachód przyjmie metody walki z tak zwaną “mową nienawiści” na wzór chiński przez inwigilacje, a docelowo paraliż komunikacyjne i prześladowania różnego rodzaju od akcji w imię prawa po fizyczne ataki.

Polska nie jest tu osamotniona, w sierpniu 2019 wedle aktów prawnych w Polsce doszło już do zabójstwa księdza (Prokuratura Rejonowa w Legnicy, Jędrzejowie, Warszawie-Woli), wbito nóż w klatkę piersiową innemu kapłanowi (Wrocław Śródmieście), nękani za pomocą technologii (Wołomin, Praga Południe), złamanie ręki (Wejherów), a kradzieże (Tuchola, Radziejów) są wyłącznie tylko wycinkiem z spraw jakie odnotowała rodzima prokuratura.

Jacek Skrzypacz