Prezydent Niemiec Frank-Walter Steinmeier w wywiadzie dla włoskiego dziennika „Corriere della Sera” stwierdził, że nie chce debaty na temat odszkodowań dla Polski za szkody poniesione przez nią podczas II wojny światowej.

Prezydent oświadczył: "Chcę pokazać, że nasz udział we wspólnych uroczystościach jest dla mnie czymś więcej niż uznaniem winy niemieckiej. To przede wszystkim pragnienie zwrócenia ku przyszłości drogi pojednania, jaką kroczą wspólnie Niemcy i Włochy".

Dodał też: "Mam nadzieję, że będziemy mogli podążać tą drogą także z Polską, nie zatracając się w debacie na temat reparacji, zwróconej wstecz. To moje wielkie pragnienie i w tym duchu wypowiadałem się w przeszłości podczas moich rozmów w Polsce: podążać drogą pojednania podjętą z trudem i bólem przez pokolenia przed nami".

Prof. Musiał stwierdził: "Jeżeli te słowa tak samo brzmią po niemiecku i nie ma błędu w tłumaczeniu, to jest to próba pewnego rodzaju szantażu, że dobre stosunki polsko-niemieckie, pojednanie jest możliwe praktycznie pod warunkiem – tak można to interpretować – pominięcia sprawy reparacji. Tylko trzeba wziąć pod uwagę, kim jest pan Steinmeier, a mianowicie był bliskim współpracownikiem pana Gerharda Schroedera, który jest lobbystą pana Putina i Putin, wiadomo, prowadzi wojnę na wschodzie, na Ukrainie. Trzeba o tym pamiętać. On jest co prawda prezydentem i nie ma władzy, ale po przegranych wyborach przez SPD pan Steinmeier przejął schedę po Schroederze i kontynuował jego politykę wobec Rosji. To jest bardzo istotne".

Dodał też: "Pan Steinmeier opanował do perfekcji retorykę i wielkie słowa, kwieciste o przyjaźni i współpracy itd., a kwestia reparacji na rękę Niemcom nie jest. Wiadomo. Tym bardziej, że to są wysokie żądania – szkody poczynione przez Niemcy były ogromne. Samo postawienie żądań jest punktu widzenia niemieckiej polityki historycznej – ja ją nazywam propagandą historyczną – bardzo niebezpieczne, ponieważ powraca przeszłość. Zatem jeżeli te słowa brzmiały tak rzeczywiście, jak to zostało przetłumaczone, to ja uważam, że to jest próba szantażu".