Interlokutorzy poruszyli też tematykę: naturalnej reakcji awersyjnej na zjawiska szkodliwe dla zdrowia (takie jak homoseksualizm), tego, w jakim celu lewica promuje demoralizację, obecności demoralizacji w pop kulturze, lewicowej dyskryminacji osób niezgadzających się z demoralizacją, braku zainteresowania przez lewicę kompromisem.

W programie publicyści portalu Prawy pl. skrytykowali lewicową hipokryzję, to, że lewica odbiera swoim ideowym oponentom prawo do krytyki, a sama chce krytykować swoich przeciwników. Z krytyką publicystów spotkało się też to, że lewica pomimo odwoływania się do haseł demokracji, konstytucji, praw człowieka i wolności, w rzeczywistości chce tych praw i wolności pozbawić ludzi niepodzielających lewicowych urojeń i zabobonów.


 

Homofobia - z czym się to je? - Bodakowski i Paszko

https://www.youtube.com/watch?v=ZyAcHnUEYtY


 

Zachowania homoseksualne są szkodliwe dla zdrowia. W wyniku zachowań homoseksualnych głównie między mężczyznami (to wśród nich homoseksualizm jest częstszy) rośnie prawdopodobieństwo zarażenia się chorobami i wirusami oraz uszkodzeń odbytu (co w konsekwencji prowadzi też do nietrzymania kału). Wyższe ryzyko zakażeń osobniczych w konsekwencji prowadzi do wyższego odsetka chorych, co stanowi zagrożenie epidemiologiczne dla całego społeczeństwa.

Wszelkie fobie wynikają z naturalnych reakcji obronnych. Boimy się pająków i węży, bo ich jad jest toksyczny. Strach wzbudzają w nas zamknięte pomieszczenia, bo nie chcemy być w nich uwięzieni. Odczuwamy odrazę do kału, bo w nim są zawarte zarazki i szkodliwe substancje. Oczywiście czasami zdarza się, że lęk i odraza nie pozwalają nam normalnie funkcjonować, jednak właśnie z reguły dzięki takim emocjom (które mają racjonalne podstawy) możemy normalnie funkcjonować i unikać szkodliwych dla nas sytuacji i zachowań (bojąc się pająków i węży, nie bawimy się z tymi uroczymi stworzeniami, nie narażamy się na ukąszenia).

Homofobie możemy uznać za odczucie odrazy wobec aktów homoseksualnych i osób takie akty praktykujących. Oczywiście takie odczucie musi być wyrażane w sposób nienaruszający norm współżycia społecznego — nie możemy biegać po osiedlu z widłami i pochodniami za gejami.

Negatywne uczucia wobec aktów homoseksualnych są czymś zdrowym i naturalnym. Leżą w naszym osobniczym i indywidualnym oraz zbiorowym gatunkowy interesie. Relacje homoseksualne wśród gejów wiążą się z dużo większym ryzykiem zarażeniem się chorobami i pasożytami niż normalne relacje seksualne między kobietą a mężczyzną. Wynika to z dwu kwestii. Po pierwsze odbyt używany przez homoseksualistów do seksu, służy do usuwania z organizmu kału. Przez tkanki odbytu, ulegające uszkodzeniom w wyniku penetracji penisem, wszelkie wirusy czy bakterie przenikają o wiele skuteczniej, niż przez tkanki pochwy w hetero normalnym seksie kobiety i mężczyzny. Po drugie geje mają dużo więcej partnerów, z którymi odbywają przygodne relacje seksualne, niż osoby hetero normalne. Relacje homoseksualne stanowią więc zagrożenie dla osób je praktykujących, właśnie z powodu ich formy, oraz ilości przygodnych partnerów.

Obowiązkiem każdego wykształconego człowieka jest informowanie o szkodliwości zachowań niszczących zdrowie. Należy więc przestrzegać mężczyzn odczuwających pociąg seksualny do innych samców, że ich pragnienia seksualne są szkodliwe dla ich zdrowia. Po pierwsze dlatego, że mamy obowiązek przestrzegania takich osób przed ryzykownymi działaniami, a po drugie dlatego, że koszt takich zachowań musi ponosić całe społeczeństwo. W Polsce jest publiczny system opieki zdrowotnej i za działania jednostek szkodliwe dla nich samych koszty ponoszą wszyscy podatnicy. Geje homoseksualnym seksem szkodzą nie tylko sobie samym, ale to wszyscy muszą łożyć środki na koszty ich leczenia. Ważną kwestią jest też to, że choć choroby i pasożyty homoseksualista nabywa w relacjach seksualnych, to może nimi zarażać też poza takimi sytuacjami – np. dlatego homoseksualiści nie powinni być krwiodawcami.

To, że informowanie o szkodliwości homoseksualizmu może być przykre dla homoseksualistów, nie powinno mieć znaczenia. Mamy nie tylko prawo, ale i obowiązek piętnowania wszelkich szkodliwych dla zdrowia zachowań – narkomani, nikotynizmu, alkoholizmu, konsumpcji szkodliwego dla śmieciowego jedzenia i napojów, czy homoseksualizmu. Społeczeństwo musi wiedzieć jakie zachowania są zagrożeniem dla zdrowia – i to, że narkoman, nikotynista, alkoholik, czy miłośnik jedzenia i napojów pełnego cukrów i tłuszczy, homoseksualista, poczuje się poszkodowany słowami prawdy, znaczenia nie ma.

Dziś lewica na zachodzie wprowadza przepisy zakazujące, pod hasłem walki z homofobią, mówienia i pisania prawdy o szkodliwości homoseksualizmu. Podobnie dzieje się i w Polsce. Już w naszym kraju ludzie tracą prace z powodu mówienia prawdy o tych szkodliwych dla zdrowia zachowaniach. Dzieje się tak, bo my katolicy, konserwatyści, narodowcy nie jesteśmy zorganizowani. Nie mamy rozbudowanych struktur terenowych, swoich organizacji na uczelniach i w miejscach pracy. Nie ma też masowej organizacji zrzeszającej katolików, prawicowców, konserwatystów czy narodowców, która brałaby udział w życiu politycznym – politykę zostawiliśmy w ręku kadrowych nielicznych organizacji politycznych, których aktywiści są o wiele mniej radykalni, o wiele bardziej skłonni do ulegania homo rewolucjonistom, niż ogół narodu polskiego.

Ważne jest też to dlaczego lewica propaguje homoseksualizm. Jest to jeden z wielu przejawów rewolucji seksualnej, której celem jest rozbicie naturalnych instytucji społecznych (rodziny, narodu, kultury, religii, relacji kobiety z mężczyzną, a nawet stabilnej tożsamości seksualnej). Lewica za pośrednictwem rewolucji seksualnej rozbija więzi międzyludzkie, czyni jednostki słabymi, psychopatyczni skupionymi na własnych genitaliach, a nie na otaczającym świecie, by wyobcowane z relacji społecznych jednostki i nie wykazujące zainteresowania rzeczywistością nie były zdolne do walki z postępująca budową totalitarnej władzy lewicy. Nie jest to zresztą nowa i oryginalna taktyka już żyjący przed stuleciami chiński strateg Sun Tzu w swoim traktacie „Sztuka wojny" zalecałby, zamiast od razu atakować militarnie, zdemoralizować lud wrogiego państwa by państwo to niezdolne było do walki i oporu.
 

Jan Bodakowski