To, co dzieje się w Niemczech, jest wielką klęską papieża Franciszka, bo za te działania odpowiedzialność ponosi jeden z jego najbliższych współpracowników. To za sprawą decyzji papieża Franciszka kard. Marx jest od 13 kwietnia 2013 r. członkiem grupy dziewięciu kardynałów doradców (Rada Kardynałów), którzy służą radą Ojcu Świętemu w zarządzaniu Kościołem i w sprawach reformy Kurii Rzymskiej.

Franciszek od samego początku stawiał Marxa na piedestale, a jego publiczne wsparcie dla niego i umieszczenie go w elitarnym gronie 9 "doradców" mogło przyczynić się do tego, że 12 marca 2014 r., podczas wiosennego zebrania plenarnego biskupów niemieckich w Münster, został on wybrany na przewodniczącego Konferencji Episkopatu Niemiec.

Można więc wręcz powiedzieć, że to dzięki Franciszkowi kard. Marx zyskał potężną pozycję, która z biegiem czasu jeszcze się tylko powiększała. To Marx pośredniczył w rozmowach między niemieckim Kościołem a papieżem, to Marx miał wielki wpływ na synod o małżeństwie i rodzinie. Wiadomo, że to Marx chciał większego otwarcia na gejów i osoby rozwiedziony. Synod otworzył furtkę dla Komunii dla osób rozwiedzionych i pominął nauczanie katolickie na temat homoseksualizmu, stwierdzając jedynie, że osób homoseksualnych nie wolno dyskryminować. To Marx optował za tym, żeby synod w Amazonii zajął się kwestią celibatu i faktycznie już za kilka dni ma być on jednym z tematów, które zostaną na nim podjęte.

Możliwe, że Franciszek wierzył, że jeśli otworzy się na postulaty Marxa utrzyma jedność Kościoła niemieckiego z Kościołem powszechnym. Jeśli nawet tak sądził, widać teraz, że się przeliczył. Jeden z jego najbliższych doradców teraz wprost odrzuca wolę papieża, chce by to świeccy zadecydowali o przyszłości Kościoła i jego nauki, odrzuca w praktyce władzę papieża i jeszcze twierdzi bezczelnie, że to nieprawda, iż Watykan go krytykuje. Wszystko ma być jedynie kwestią złej komunikacji.

Na naszych oczach dokonuje się nowa reformacja, która spowodowana jest tym, że Franciszek od początku swojego pontyfikatu wspiera progresistów niemieckich i nie reaguje na ich nadużycia. Poczuli się oni tak silni, że otwarcie odrzucają wskazania Watykanu.