Dla lewicy mocno akcentującej komunizm wzmacnianie potencjału wojskowego, a co za tym idzie prestiżu międzynarodowego jest szowinizmem. Za tym terminem kryje się nic innego, jak odwołanie do patriotyzmu i stawianie interesu własnego nad cudzym, w tym zaś kontekście Amerykanów nad resztą świata. Samo to określenie wywodzi się od Nicolasa Chauvin i czasów napoleońskich. Dziś doczekało się znaczenia jako “wrogie spojrzenie” na międzynarodówkę komunistyczną. Stąd wywodzi się język, że zbrojenie się, czyli dbanie o realny potencjał państwa jest militaryzmem. Za tą teorią zdrady i spisku kryje się przeświadczenie czerpane od Karola Marksa i jego pociotków, że kapitaliści zorganizowali struktury niewolnicze za pomocą ekonomii, co wymaga zdecydowanego działania.

Chociaż od upadku bloku wschodniego upadło szereg lat język i te sformułowania odżyły końcem października, a swoje apogeum mają już w listopadzie 2019. JEDI uważają za “nową erę w technonacjonalizmie”. Podobnie, jak w okresie władzy Mao obiektem do gloryfikacji są Chiny, a w dobrym tonie leży dbanie o dobre imię takich firm rodem z Państwa Środka, jak TikTok. Uważają, że “amerykański biznes działania ogólnoświatowa w interesie amerykańskiej klasy rządzącej”.

Z kolei rzecznik Departamentu Obrony USA Dana Deasy stwierdziła, że “Narodowa Strategia Obrony wymaga abyśmy zwiększyli siłę i efektywność przez opracowanie i wprowadzenie zmodernizowanych zdolności technicznych dla naszym kobiet i mężczyzn w mundurach”. Tym samym JEDI staje się elementem Cyfrowej Strategii Modernizacji (Digital Modernization Strategy). Wymogiem kontraktu było oparcie się na usługach jednej firmy i w tym zakresie Microsoft rywalizował z usługami sieciowymi Amazonu (Amazon Web Services - AWS). Oracle zrzeszający grupę mniejszych dostawców usług w chmurze, czyli zdalnej komunikacji z komputerami i pracy na nich przez sieć, okazał się zbyt słabym graczem.

Początkowo Departament Obrony w przeciągu dwóch pierwszych lat na pewno przekaże milion dolarów, a w późniejszym okresie przynajmniej dwieście dziesięć milionów. Zmagania toczą się o zajęcie całej, dostępnej puli, a na chwilę obecną do wojska są włączane takie technologie, jak Microsoft Azure.

Redaktor Iain Thomson dopatrzył się przy okazji całego przetargu również nepotyzmu. Sekretarz obrony Mark Esper ogłosił, że jego syn Luke Esper, pracujący dla IBM nie miał wpływu na proces decyzyjny. Oficjalnie Luke “odciął się samodzielnie od programu chmury JEDI”. Pikanterii dodaje fakt, że prezydent Donald Trump bezpośrednio interweniował i kazał, aby Esper pilotował program. W ocenie Thomsona sekretarz obrony USA usunął konflikty interesów i ocalił tym samym pozycje IBM, bo istnieje szansa, że firma jednak uzyska w jakiej część udział w całym przedsięwzięciu.

Szef Microsoft Satya Nadella jest przekonany, że dostarcza “technologii od instytucji jakie wybraliśmy w demokratycznych wyborach dla ochrony wolności jaką się cieszymy”. Dla antykapitalistycznych przeciwników projektu fakt, że na GitHub (platformie z materiałami dla programistów) istnieje w Microsoft grupa wspierająca ruch 996, czyli chińskich robotników sprzeciwiających się pracy sześć dni w tygodniu od dziewiątej do dziewiątej godziny jest dowodem, że są przeciwni projektowi JEDI. W rzeczywistości jednak jest to wyłącznie niszowy odłam i nurt bardziej skoncentrowany na solidarności międzyludzkiej niż na praktycznycznym, politycznym działaniu. Zarazem posunięcia Microsoft i Departamentu Stanów Zjednoczonych wskazują, że już odrzucono myślenie o samotnych systemach informatycznych. U początków Arpanet istniał trend poza łączeniem elementów w sieci, tych, najbardziej krytycznych ośrodków pozostawić poza, a tym samym uniemożliwić jakąkolwiek ingerencję zewnętrzną. Operowanie w chmurze poza przyśpieszeniem wymiany informacji, usprawnianiem pracy na odległość łączy się ze wzrostem znaczenia haktywistów, pojedynczych osób zdolnych do oddziaływania na dziesiątki innych osób.

Jacek Skrzypacz