Zdaniem Chińskiej Akademii Nauk Społecznych (CASS) efektem działania CIA jest wprowadzenie zniewieściałych celebrytów do Państwa  Środka. CASS jest wiodącą w kraju instytucją badawczą zajmującą się badaniami między innymi przemysłu rozrywkowego. Owocem jego ustaleń, jak wskazał Times, jest określenie źródeł androginizmu. Zdaniem chińskiego instytutu cała operacja kulturowa zaczęła się od organizacji dla młodych talentów Johnny & Associates w 1962 roku. Zdaniem Chińczyków operacja wywiadu polegała na zmianie myślenia młodych osób z Azji na terenie Japonii. Osobą wpływającą na charakter całego przedsięwzięcia był w ich ocenie Johnny Kitagawa, założyciel agencji. Zarzuty głoszą, że Centralna Agenta Wywiadowcza Stanów Zjednoczonych wykorzystała “rozrywkę do prania mózgów mieszkańców Japonii (…) do osłabienia temperamentu japońskiego społeczeństwa”.

Zdaniem raportu “Czy wiesz jak ciężko CIA pracuje” zniewieściali mężczyźni z Japonii dostali się do Wschodniej Azji. Dzięki temu wprowadzili w miejsce “twardziela” wrażliwe, wręcz dziewczęce postaci nowych idoli. Cała ta sprawa w ujęciu The Times sprowadza się do pewnego absurdu. Pomija ona zupełnie inne podłoże, jakim jest kontrkultura. Promowanie homoseksualizmu jako stylu życia siłą rzeczy również przełożyło się na wizerunek mężczyzny. Zniewieściały pan jest efektem działań na rzecz umocnienia roli gender w określaniu tożsamości dorastających osób. Tego jednak elementu The Times już nie uwzględnia. Sprowadza wszystko do działań w zakresie CIA. Pomija zaś inne wywiady.

Równocześnie istnieje kontrteoria, że w Rosji Sowieckiej działania KGB zmierzały do osłabienia kultury Zachodu przez wspieranie ruchów odrzucających tradycyjną rodzinę jako element akcji propagandowych oraz dezinformacyjnych. Wbrew pozorom jest tutaj sens, bo przedstawiciele Studentów dla Demokracji (SDS) odwoływali się do marksizmu i niejednokrotnie prezentowali zaufania do między innymi Lenina, czy Lwa Trockiego bez stawiania żadnych pytań. Obok nich pojawiały się również wydawnictwa promujące marksistowską wizję świata.

Misza Buster w “Chuliganach lat osiemdziesiątych” na terenie sowieckiej Rosji wskazał istnienie szeregu subkultur, znanych również w Polsce. Z tym, że rozwijała się ona innymi torami w ramach tak zwanych stiliagów. Stanowili oni forpocztę całego ruchu. Pojawili się w latach czterdziestych XX wieku. Istnieli do lat sześćdziesiątych. Staliagi stanowili odpowiednik hipsterów, beatników, czy tak zwanych dandies. Formą ich działań było ubieranie zachodnich marek i próby słuchania muzyki spoza Żelaznej Kurtyny. W kwestiach politycznych odcinali się od wyrażania poglądów jako ich pozbawieni. Dziewczęta w tym nurcie nosiły przypominające worki sukienki. Chłopcy zapatrzeni w te idee z kolei ubierali obcisłe spodnie podkreślające łydki oraz uda, podobne do dzisiejszych getrów. Chodzili pod krawatem, w kamizelkach oraz płaszczach. Nieodzownie towarzyszyły im lakierki. W takim stroju w latach pięćdziesiątych pojawiali się na ulicach i tańczyli na ulicach Moskwy, co uwiecznił związany z Ria Novosti Walerij Szustow. Noszenie marynarek i kamizelek stanowiło ich znak rozpoznawczy.

Obok nich w późniejszym czasie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych pojawili się hipisi, a następnie motocykliści w latach osiemdziesiątych. Następnie towarzyszyli im bliżsi naszym czasom metalowcy, punki, tancerze breakdance. To jednak już schyłek Związku Socjalistycznego Republik Sowieckich. Co znamienne kontrkultura Staliagów nie ukazała się na Zachodzie w okresie Zimnej Wojny.

Stiliagi na tle kontrkultury amerykańskiej wyróżniali się stylem pomiędzy męską elegancją, a chęcią wyróżnienia się, głównie za pomocą obcisłych spodni (nawiasem mówiąc ten ostatni element pojawia się cyklicznie we współczesnej Polsce). W odróżnieniu od tego Korea Północna zaowocowała pojawieniem się zniewieściałych mężczyzn w ramach gatunku muzycznego K-Pop. Oni wpływają na obecną, chińską młodzież. Określali jako “chłopcy-maminsynki” (xiao xian rou) mają zatartą płeć. Chińska agencja Xinhua wskazała, że piosenkarze zespołu F4 nie pozwalają na jednoznaczne ustalenie jakiej są płci. W jej odczuciu, piórem niejakiego Xinshippinga “wpływ chorej kultury na naszą młodą generacje jest nie do zmierzenia”. Dla Chińczyków zniesienia w 2001 homoseksualizmu w listy chorób umysłowych otworzyło kraj na wpływy gender.

Zarazem wysuwanie tutaj powiązań z CIA wydaje się przesadą, lecz niejednokrotnie chiński mistrz strategii Sun Tzi, ubóstwiany przez KGB, zalecał rozbicie kultury przeciwnika. Osłabione wewnętrznie społeczeństwo ułatwiało operowanie armii. Brak jest jednoznacznych wskazań co do osoby kształtującej naszą wizję kultury, lecz jest faktem, że myśl lewicowa wspierała od dziesiątek lat wizję gender. Ich owocem są zniewieściali mężczyźni.

Jacek Skrzypacz