Wiemy, że na Soborze Watykańskim II i potem próbowano powracać do wczesnochrześcijańskich tradycji. Samo to podejście budzi wiele kontrowersji. Zakłada się w nim bowiem, jak chcą tego chociażby niektórzy protestanci, że prawdziwe chrześcijaństwo istniało w pierwszych wiekach, a potem się stopniowo wypaczało. Katolickie podejście jest inne. Zakłada ono, że z biegiem czasu Kościół coraz lepiej rozumiał Objawienie Boże. Do depozytu wiary należy bowiem nie tylko Pismo Święte, ale i Tradycja katolicka, która rozwija się z biegiem czasu pod wpływem Ducha Świętego. Dobrze obrazuje to przykład adoracji Najświętszego Sakramentu. Zwyczaj ten pojawił się dopiero w średniowieczu. Żaden katolik nie powie jednak, że jest to jakieś wypaczenie. Jest to owoc wzrastającej miłości Kościoła do Boga i refleksji nad tym kim jest Bóg obecny w Najświętszym Sakramencie. Abstrahując od szkodliwości tego podejścia można zadać pytanie, czy kult Chrystusa Króla Wszechświata nie jest przypadkiem powrotem do jakiejś dawniejszej katolickiej tradycji.

Wszystko wskazuje na to, że tak nie jest, ale jest to zupełnie nowy kult, który powołał do życia Paweł VI wraz ze zmianą liturgiczną w 1969 r.

W języku Kościoła, a więc po łacinie, nazwa nowego święta brzmi: "Sollemnitas Domini Nostri Iesu Christi Universorum Regis". Pojawia się w nim pojęcie "Rex universum", które jest tłumaczone na język polski jako "Król wszechświata".

Może się wydawać, że w języku polskim terminy "świat" i "wszechświat" oznaczają to samo. Zwyczaj językowy pokazuje jednak, że to drugie słowo ma znacznie węższe znaczenie. Mówimy o tym, że obecnie żyjemy "na tym świecie", ale kiedyś odejdziemy na "tamten świat". Opowiadamy o "naszym świecie wewnętrznym", a także o tym, jak wyruszymy "w świat". Nie zdarza się przy tym by ktoś powiedział, że żyje "na tym wszechświecie" lub wyrusza "we wszechświat".

W zasadzie terminu "wszechświat" używają głównie przedstawiciele nauk przyrodniczych, by mówić o całym świecie materialnym, na który składają się wszystkie planety i gwiazdy. Stąd cyklicznie powracają dyskusje na temat "początku wszechświata", czy "skąd wzięło się życie we wszechświecie".

Termin "wszechświat" jest także chętnie używany przez przedstawicieli New Age, którzy wierzą, że istnieje wiele światów. "Wszechświat" oznacza je wszystkie.

Wiele wskazuje na to, że do teologii słowo "wszechświat" zostało zaczerpnięte właśnie z obszaru nowożytnych nauk przyrodniczych. Znaczenie tego słowa zostało przy tym rozszerzone o wszystkie byty niematerialne poza Bogiem. Dla teologów i wiernych "wszechświat" to inaczej wszystko, co jest. Chrystus jest Królem Wszechświata, a więc jest Królem wszystkich stworzeń.

Jeszcze bardziej można dostrzec to na przykładzie łacińskiej nazwy święta. Paweł VI nie ustanowił święta "Rex mundi" – "Króla świata", ale "Rex universum". Łaciński termin "universum" przyjął się w języku polskim. Znaczy on tyle, co "całość". Mówimy o "uniwersum wiedzy", ale także o tym, że np. pegaz "pasuje do bajkowego uniwersum". Mamy przez to na myśli, że w świecie bajek, pegaz jest czymś naturalnym, pasuje do pewnej całości, chociaż w rzeczywistości nie występuje. Święto "Rex universum" to więc dosłownie święto "Króla wszystkiego".

Polskie słowo "wszechświat" od razu przywodzi na myśl to, co materialne i nieożywione, to co nas otacza. Termin "universum" jeszcze bardziej zdaje się akcentować rzeczy i przedmioty, a nie osoby. Skojarzenia te występują także w innych językach. Po angielsku nowe święto nazywa się: "The Solemnity of Our Lord Jesus Christ, King of the Universe" (a nie "King of the world"). Po francusku natomiast jest to: "Solennité du Christ, roi de l’univers" (a nie "Roi de monde").

Powyższe analizy wskazują na dwie poważne wątpliwości. Pierwszą z nich jest nieteologiczne pochodzenie terminu "wszechświat" (łac. "universum"). Wielcy teolodzy, święci, Ojcowie i doktorzy Kościoła nie posługiwali się nim. Druga wątpliwość polega na tym, że chociaż "wszechświat" obejmuje także ludzi to jednak budzi skojarzenie przede wszystkim z tym, co materialne i nieożywione. Jest to więc odwrotna postawa do tej, którą zajął Pius XI.

Należy jednak przede wszystkim zapytać o to, czy nowe święto ma uzasadnienie biblijne. Zauważmy, że pierwsze zdanie Pisma Świętego brzmi: "Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię" (Rdz 1, 1). Psalmy ukazują Boga jako Króla nieba i ziemi (zob. choćby ps. 96). Pan Jezus w modlitwie Pańskiej nakazał nam się modlić: "Bądź wola Twoja jako w niebie tak i na ziemi" (por. Mt 6, 10). Po zmartwychwstaniu powiedział zaś: "Dana mi jest wszelka władza na niebie i na ziemi" (Mt 28, 18).

"Słownik pojęć biblijnych" zawiera nawet stwierdzenie: "Pojęcie stworzenia i ludzkości jako dzieł rąk Boga stanowi istotny element teologii Starego Testamentu, chociaż nie występuje w nim termin odpowiadający pojęciu świat. Prawdopodobnie wiara w zasadniczą i ciągłą rolę Boga jako Stworzyciela wyklucza rozumienie świata jako bytu niezależnego, przeciwstawnego Bogu. Jednocześnie, stworzenie nie stanowi żadną miara emanacji lub przedłużenia Stwórcy, tak więc nie może być uważane za boskie"1.

Termin "świat" pojawia się dopiero w Nowym Testamencie: "Nowy Testament stosuje trzy określenia na świat: najczęściej używane to kosmos, drugie oikumene oznacza świat zamieszkany (od tego samego słowa pochodzi przymiotnik ekumeniczny), trzecie aion (ten świat/świat przyszły) ma konotacje czasowe. Najważniejszy jest pierwszy termin"2.

W Dziejach Apostolskich odnajdujemy nasze rozumienie świata (łac. "mundus"): „Bóg, który stworzył świat i wszystko na nim" (Dz 17, 24). Trzeba jednak pamiętać, że "Czasami termin świat odnosi się po prostu do ludzkości lub zamieszkanego świata (Rz 1,8). Często jednak słowo świat ma znaczące konotacje teologiczne, szczególnie w literaturze Pawłowej i Janowej. Kiedy Paweł mówi, że Bóg w Chrystusie jedna z sobą świat (2 Kor 5,19), nie ma wątpliwości, że - jego zdaniem - świat potrzebuje pojednania. Niezależnie od objawienia Bożego zawartego w Ewangelii, świat nie poznał Boga przez swoją mądrość (1 Kor 1,21). Świat jest areną, na której króluje grzech odciągający ludzi od Boga. Tak więc świat jest skrótowym określeniem całej ludzkości będącej w niewoli grzechu"3.

Termin "świat" jest także używany na określenie sił przeciwnych Bogu: "W Ewangelii św. Jana świat jest przedmiotem zbawienia Bożego w Chrystusie (3,16; 12,47). Ponadto świat został stworzony przez Chrystusa (1,3.10). Jednakże świat niewierzący w Chrystusa podlega sądowi (16,8-11), mając w nienawiści uczniów Jezusa, którzy zostali oddzieleni od świata i nie są ze świata (17,16). Dualizm miedzy Bogiem, Chrystusem i uczniami z jednej strony a światem - z drugiej został przedstawiony za pomocą terminów wyrażających ostrą antynomię. Wzywa się uczniów, by nie mieli nic wspólnego ze światem, szczególnie by go nie miłowali (1 J 2,15-17). Jednocześnie Jezus nie modlił się, by Bóg zabrał uczniów ze świata (J 17,15). Nawet w Czwartej Ewangelii świat wciąż pozostaje światem Bożym - w stworzeniu i zbawieniu Jest to ten sam świat, który na myśli ma Mateusz, gdy mówi o zmartwychwstałym Jezusie, który posyła uczniów, by nauczali wszystkie narody (28,19), czy Łukasz ukazujący Jezusa, który mówi uczniom, że będą świadkami od Jerozolimy aż po krańce ziemi (Dz 1,8)"4.

W języku hebrajskim, w którym został spisany Stary Testament, nie ma w ogóle słowa "wszechświat". W Nowym Testamencie mowa jest tylko o świecie, ale termin ten odnosi się głównie do ludzkości. Kiedy Pan Jezus mówi "Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony" ewidentnie ma na myśli ludzkość (chociaż w tekście użyte jest łacińskie słowo "mundus" i greckie "kosmos"). Przytoczone fragmenty ze "Słownika pojęć biblijnych" potwierdzają to.

Sam termin "uniwersum" pojawia się w hymnie św. Pawła i znaczy po prostu "wszystko": "w Nim zostało wszystko stworzone" (Kol 1, 16). Potwierdza to tylko wcześniejsze analizy, wedle których obecnie mowa jest o Chrystusie jako "Królu wszystkiego". Posługiwanie się tym tytułem jest jednak jak mówienie, że "zajmuję się wszystkim". To słowo jest tak nieokreślone, że nic nie znaczy.

Biblijne byłoby nazywanie Chrystusa "Królem nieba i ziemi". Za tym zresztą przemawia nauczanie Kościoła i Tradycja katolicka. Modlimy się w Credo: "Wierzę w jednego Boga, Ojca Wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi, wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych". Odmawiamy zaś w Gloria: "Panie Boże, Królu nieba".

Papież Pius XII nazywając Maryję "Królową" określił ją w swojej encyklice pt. "Ad caeli Reginam" jako "Królową nieba i ziemi". Tak też modlimy się w Litanii Loretańskiej i na różańcu świętym kontemplując piątą tajemnicą chwalebną.

Zauważmy zresztą, że wyrażenie "niebo i ziemia" znaczy coś innego niż "świat", a tym bardziej "wszechświat". Dobrze oddają to słowa Credo: "Wierzę w jednego Boga, Ojca Wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi, wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych". "Niebo" ewidentnie oznacza wszystkie byty niewidzialne a "ziemia" byty widzialne. Niebo oznacza zresztą coś więcej, bo "miejsce" przebywania Boga, rzeczywistość łaski, to co nadprzyrodzone. Stąd Pan Jezus uczył nas modlić się "Ojcze nasz, któryś jest w niebie" i dlatego "wstąpił do nieba". Ziemia zaś, na tej samej zasadzie, wyraża to, co niedoskonałe, miejsce przebywania człowieka itd.

Porównując terminy "niebo i ziemia" oraz "wszechświat" widzimy, że pierwszy ma źródła biblijne i wielowiekową tradycję w historii Kościoła. Jest to termin teologiczny, pełen treści. Drugi nie ma żadnego z tych dwóch atutów. Trzeba także powiedzieć, że Pius XII określając Maryję "Królową nieba i ziemi" wielokrotnie podkreślał, że na mocy przywileju, ofiarowanego Jej przez Syna, sprawuje ona pełną władzę nad całą ludzkością.

Słowa "niebo i ziemia" mają więc znaczenie symboliczne. Wskazują oczywiście na wszystkie stworzenia Boże, ale przede wszystkim rozumne, ludzi i aniołów. Jest to zrozumiałe. Wystarczy spojrzeć na jakiekolwiek ziemskiego króla. Król Polski, jak każdy inny, sprawował władzę nad swoim ludem i dla niego był ustanowiony. Nie był to więc król drzew, kwiatów, czy bydła, ale Król Polaków. Kto z nas chciałby być królem lasów, rzek, czy koni? Królowanie, w sensie ścisłym, dotyczy jedynie istot rozumnych.

Św. Tomasz określał króla, jako tego, który prowadzi społeczność do celu. Prawdziwy król odwołuje się do woli i rozumu swoich poddanych. Kamienie, czy psy nie będą spełniać jego nakazów, bo nie są w stanie ich zrozumieć i na nie odpowiedzieć. Św. Tomasz wyjaśniał zresztą, że władza królewska to władza wolnego nad wolnym. Wolne zaś są tylko istoty rozumne. Nieprzypadkowo Bóg powiedział do Adama i Ewy: "Czyńcie sobie ziemię poddaną" (Rdz 1, 28). Nad tym, co nierozumne można jedynie panować, czy jak mówił Arystoteles i św. Tomasz, sprawować władzę despotyczną.

Bóg jest stwórcą wszystkiego. Wszystko od Niego pochodzi i kieruje się prawem, które On nadał swoim stworzeniom, prawem naturalnym. Sprawuje on opiekę nad każdą istotą. Już święci odróżniali jednak opatrzność ogólną od opatrzności szczegółowej. W ramach pierwszej Bóg troszczy się o to, aby świat się rozwijał i żeby przetrwał. Stwarza więc rośliny i zwierzęta. Wymaga przy tym od nich jedynie tego, żeby instynktownie dążyły do realizacji swojej natury. Najważniejsza jest jednak opatrzność szczegółowa, która obejmuje tylko istoty rozumne: ludzi i aniołów. Tylko one mogą bowiem świadomie i w sposób wolny odpowiedzieć na miłość Boga. To właśnie o te istoty Bóg troszczy się przede wszystkim, prowadzi je i pragnie się z nimi zjednoczyć stawiając im przy tym znacznie większe wymagania.

Powtarzam: królowanie, w sensie ścisłym, dotyczy jedynie istot rozumnych. Tylko one bowiem mogą współpracować z królem i razem z nim podążać do wyznaczonego celu. Bóg jest Stwórcą w odniesieniu do wszystkich swych stworzeń, ale jest Królem przede wszystkim dla ludzi i aniołów.

Ktoś mógłby jednak oponować, że przecież w ikonografii chrześcijańskiej istniało przedstawienie Jezusa Chrystusa jako "Pantokratora" – władcy i sędziego. Wizerunek ten przedstawiał często Zbawiciela siedzącego na tronie, który miał pod nogami kulę ziemską. Samo greckie określenie "Pantokrator" znaczy zresztą "Pan wszystkiego", "Wszechwładca". Podobnie jest z tzw. Maiestas Domini - Chrystusem na majestacie. Ukazywany był choćby w postaci władcy siedzącego na ziemskim globie. W obu tych wizerunkach Pan Jezus trzyma jednak księgę lub zwój z Ewangelią. Jest to symbol Jego nauki i Prawa przypominający, że jest on sprawiedliwym Sędzią, który za dobre wynagradza, a za złe karze. Na otwartych stronach księgi wypisane są zazwyczaj słowa: "Jam jest światłością świata" (J 8,12) lub "Jam jest drogą, prawdą i życiem" (J 14,6). Pokazuje to, że Pantokrator jest Panem wszystkich ludzi i narodów, ich Zbawcą i Sędzią, który właśnie do nich kieruje swoje prawo i swoje orędzie. Nie jest to więc współczesny, abstrakcyjny Król Wszechświata.

Sprowadzając królowanie Chrystusa do królowania nad wszechświatem nie tylko traci się z oczu to, co najważniejsze, rozmywa się istotę rzeczy i popada w abstrakcyjne rozmyślania. Doprowadza się w ten sposób do praktycznej detronizacji Chrystusa, Króla społeczeństw. Sugeruje się bowiem, że Bóg sprawuje nad wszystkim, a więc nad istotami nieożywionymi, jak i nad ludźmi, tą samą ogólną władzę, która sprowadza się do tego, że wszystko stworzył i każdej istocie nakazał realizować swoją naturę. Tymczasem Bóg wymaga od człowieka znacznie więcej niż od innych stworzeń. Chce bowiem, żeby on w sposób rozumny i wolny uznał Jego panowanie i we wszystkim szukał woli Bożej budując Królestwo Boże.

Wniosek o detronizacji Chrystusa Króla potwierdzałaby jeszcze jednak okoliczność. Pod wpływem decyzji Piusa XI z 1925 r. o ustanowieniu święta Chrystusa Króla część protestantów, luteran także wprowadziło w swoich wspólnotach to święto. Nadali mu jednak zupełnie inną postać obchodząc je w ostatnią niedzielę roku kościelnego. Związali je bowiem z Sądem Ostatecznym i z przyjściem Chrystusa na końcu czasów. Paweł VI zrobił to samo ustanawiając w 1969 r. Uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata.

Jest to ważny fakt zważywszy, że to protestanci jako pierwsi dokonali detronizacji Chrystusa Króla, o czym pisał ks. Tadeusz Kiersztyn. To Marcin Luter podporządkował wspólnoty protestanckie władcom świeckim, którzy stali się głowami narodowych "kościołów". W ten sposób człowiek zajął miejsce Boga.

 

1http://biblia.wiara.pl/slownik/67ea4.Slownik-biblijny/slowo/SWIAT.

2Tamże.

3Tamże.

4Tamże.