Powrót do Jedwabnego" jak można przeczytać na stronie Sumlińskiego, „odsłania opatrzone klauzulą tajności fakty dotyczące relacji polsko - żydowskich, sięgające do mrocznego świata wielkiej polityki i międzynarodowej finansjery. To historia niezwykła i niepokojąca, demaskująca kulisy prowadzonej przez Przedsiębiorstwo Holokaust długofalowej mistyfikacji zmierzającej do wyłudzenia wielomiliardowych roszczeń - i nie tylko. Niewielu wierzy, że ta historia może skończyć się dobrze. Starannie zweryfikowany, a zarazem wyglądający, jak thriller polityczny, zapis wielkiej gry, mechanizmów manipulacji i kłamstw, dla których fundamentem stała się zbrodnia w Jedwabnem, a paliwem Justice Uncompensated Survivors Today - ustawa 447. W tej rozgrywce nie chodzi o następne kadencje - ale następne pokolenia".

 

Praca „Powrót do Jedwabnego" to „kulminacyjna praca dziennikarza śledczego Wojciecha Sumlińskiego, majora ABW Tomasza Budzyńskiego i dr Ewy Kurek, opowiadająca prawdę uznaną za zbyt prawdziwą, by o niej opowiadać, której wpływ na rzeczywistość przekracza wyobrażenie wielu z nas".

 

Sumliński o cenzurze swojej książki


 

Demonstracja przed klubem Park w obronie Sumlińskiego

 

Tłumy na promocji Sumlińskiego

 

Zdradzam powody ataku na Sumlińskiego?

 

Wojciech Sumliński z wykształcenia jest magistrem psychologii, o specjalizacji psychologia ogólna i psychodiagnostyka, absolwentem Uniwersytetu im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.


W 1992 pracował jako psycholog dziecięcy w Dziecięcym Szpitalu Klinicznym w Dziekanowie k. Warszawy, od 1993 do 1994 jako psycholog w pierwszym warszawskim Przedszkolu Integracyjnym, w 1995 jako psycholog w hospicjum i lotniczej jednostce wojskowej w Białej Podlaskiej.

 

Publikował od 1995 do 1996 w czasopiśmie "Słowo Podlasia", od 1996 do 1999 w "Życiu", od 1999 do 2000 w "Gazecie Polskiej", od 2001 do 2002 w "Życiu Warszawy", od 2002 do 2004 "Wprost", od 2004 do 2005 "Życie". Od 2005 do 2008 pracował w Telewizji Polskiej i we "Wprost", od 2010 do 2013 w "Tygodniku Podlaskim" i "Głosie Katolickim".


10 lipca 1941 akcją likwidacji Żydów w Jedwabnem, a także w Radziłowie i Tykocinie, kierował komisarz kryminalny Hauptsurmfuhrer Hermann Schaper. Schaper jak wielu innych zbrodniarzy nazistowskich po wojnie pozostał bezkarny - z braku wystarczających dla niemieckich sądów dowodów. Sprawą jego odpowiedzialności za zbrodnie podczas II wojny światowej w Łomżyńskim zajmowała się niemiecka prokuratura w 1964 i 1965 oraz sądy w 1974 (w oparciu o dokumenty SS z archiwum MSW w Warszawie) i w 1976 roku. Odpowiedzialność Schepera za eksterminacje Żydów w Łomżyńskim ustaliło Centrum Dokumentacji Zbrodni Nazistowskich w Ludwigsburgu koło Stuttgartu na podstawie ustaleń z 1963 z biura śledczego do ścigania zbrodni nazistowskich przy sztabie policji izraelskiej. Żydzi z Radziłowa na zdjęciach rozpoznali Schapera.

Według świadków wydarzeń 10 lipca 1941 roku, dwa tygodnie po wkroczeniu Niemców i rozpoczęciu niemieckiej okupacji, do Jedwabnego przybyło 69 gestapowców i wielokroć więcej żandarmów niemieckich - zeznająca w procesie Polka dostała polecenie od Niemców przygotowania 69 porcji obiadowych dla gestapowców. Było to Einsatzkomando SS Zichenau Schrottersburg (Einsatzkommando Urzędu Policji Państwowej Ciechanów Płock). Była to jedna z wielu akcji likwidacji Żydów - podobne miały miejsce w: końcu czerwca w Wiznie, 5 lipca w Wąsoczy, 7 lipca w Radziłowie leżącym 15 km od Jedwabnego, 10 lipca w Jedwabnem, w sierpniu w Łomży leżącej 18 km od Jedwabnego, 22 sierpnia w Tykocinie leżącym 30 km od Jedwabnego, 4 września w Rutkach leżących 20 km od Jedwabnego, Zambrowie leżącym 35 km od Jedwabnego. W wielu z tych miast Niemcy palili Żydów w stodołach. Ten sam schemat SS wykorzystywało w likwidacjach Żydów od Morza Bałtyckiego do Morza Czarnego - na Litwie, Białorusi, Ukrainie i Mołdawii. W pogromach Niemcy starali się wykorzystać lokalny margines społeczny i antysemitów.

W Jedwabnym Niemcy spalili mniej niż 250 Żydów - około 150 w stodole - innych miejsc egzekucji nie znaleziono. By Żydzi nie uciekali z płonącej stodoły Niemcy strzelali do Żydów - świadczy o tym 100 łusek znalezionych przez IPN w maju 2001 w ruinach spalonej stodoły. Łuski po amunicji znalezione w Jedwabnym były łuskami do niemieckich karabinów Mauser z 1938 i niemieckich pistoletów Walter używanych przez niemieckich oficerów. Jedwabne nie było podczas II wojny światowej terenem walk jednostek niemieckich - łuski więc najprawdopodobniej pochodziły z masowego mordu.
 

Jan Bodakowski