Prawnik Stefano Gennarini doniósł, że  Zgromadzenie Ogólne Naródów Zjednoczonych zastąpiło pojęcie “pornografii dzięcej” na “materiał seksualnie nadużywający dzieci”. Pod wpływem rezolucji zdaniem Gennariniego doprowadzi do utrudnień do oskrażeń za posiadanie treści pornograficznych uderzających w dzieci. Sprawa ta nie jest niczym nowym, bo już w przeszłości pojawiały się głosy, że takie zmiany w nazewnictwie będą miały daleko idące skutki.

Organizacja Narodów Zjednoczonych tłumaczy się, że jej działania są elementem działań zmierzających do zwalczania pornografii dziecięcej. Prawnicy w Stanach Zjednoczonych wskazali, że takie rozróżnienie umożliwia wskazywanie kryminalnych obrazków z motywami seksualnymi dotyczącymi dzieci oraz odróżnienie ich od pornografii dla dorosłych. Sam ten podział jest jednak sztuczny, bo w oparciu o niego łatwo o dojście do wniosku, że istnieje skala akceptacji. W oparciu o nią treści skierowane do dorosłych mogą być akceptowane, chociaż tak samo niszczą ludzi.

Wedle oceny Gennariniego rezolucja ONZ jest tym, co do kilku lat dzieje się w Europie. “Materiał powodujący seksualne nadużycie dzieci”, a “pornografia dziecięca” jest trudny do praktycznego zinterpretowania. Wymaga bowiem badania kontekstu w jakim się on pojawia. Nie ma tutaj jednoznacznej oceny, że jakiekolwiek przedstawienie dziecka w formie ocierającej się o ertykę jest złe. Zakłada również, że tego rodzaju materiały będą zawierały elementy czynu. Ekspert do spraw śledztw Federalnego Biura Śledczego (FBI) Kenneth V. Lanning uważa, że takie działania uderzają w dobro spraw prowadzonych ku ochronie dzieci przed takimi treściami. Wymagają bowiem obok istnienia samego materiału również dowodu, że przedstawionemu na przykład na zdjęciu dziecku stała się krzywda. Zadaje również pytanie: “Ponieważ dla niektórych ludzi myśl ‘pornografia’ nie jest ważnym problemem nie usprawiedliwia zmiany pojęcia (dzięciej pornografii) z trzydziestoletnią historią funkcjonowania jako termin prawniczy na pojęcie (obrazów seksualnie nadużywających dzieci) bez żadnej historii legislacyjnej i wymagającej przedstawienia dowodów. Dlaczego zaczyna się używanie terminu o niejasnym znaczeniu powodującym w przyszłości zdezorientowanie ludzi?”.

W oparciu o te zmiany terminologiczne w ujęciu Genariniego nasuwa się przypuszczenie, że te działania w istocie będą chroniły pedofilów. Były oskarżyciel i profesor prawa Mary Graw Leary, autor “Refining child pornograhy”, uważa że prezentacja dzieci w kontekście seksualnym “jest szkodliwa sama w sobie”. Nowy język trafił do Konwencji Lazarote jaka została przyjęta w Europie, a w Polsce podpisana przez prezydenta Bronisława Komorowskiego. W ocenie Genariniego Stany Zjednoczone na gruncie prawnym lepiej niż kraje europejskie chronią dzieci w ramach dodatkowego protokołu do Konwencji Praw Dziecka w sprawie handlu dziećmi. Nakłada obowiązek całkowitego blokowania zdjęć dzieci poniżej osiemnastu lat jeśli pojawia się na nim jakikolwiek motyw seksualny. Za tym idzie obowiązek zakazu produkcji, dystrybucji a także posiadania. Z kolei Konwencja Lazarote zdaniem Genariniego nie nakłada sama w sobie kar za pornografię dziecięcą w sieci i “stworzonej lub dostarczanej za zgodą stron przez nieletnich powyżej uzgodnionego wieku”. W kontekście Polski nie jest to zbyt ścisłe, bo nasze prawo za kopiowanie, posiadanie i zapisywanie treści pornografii dziecięcej wprowadza karę do dwunastu lat więzienia, przed wprowadzenie Konwencji Lazarote było to osiem lat. Dodatkowo wprowadza karę za zachęcanie i narzucanie się z treściami erotycznymi dzieciom (tak zwany grooming).

Mirjam Heine w ramach wystąpienia TED na Uniwersytecie w Würzburg "Pedophilia Is A Natural Sexual Orientation" dowodzi, że pedofilia jest kolejną z orientacji seksualnych i jako taka występuje w naturze. Stanowisko Heine doczekało się potępienia ze strony Intenautów. Jednak na prawie dziesięć tysięcy głosów tysiąc dwieście uznawało takie stanowisko za dobre, a potępiło je osiem i pół tysiąca osób. Ukazuje, że pojawia się grunt dla akceptacji nadużyć względem dzieci. Znamienne, że zmiana stanowiska psychologów do homoseksualizmu jest wynikiem głosowania, a nie efektem badań. Tak samo dziś trwają starania, aby treści uderzające w dzieci były dzielone na szereg kategorii, aby nie zostały całkowicie wykluczone, ale pojawiały się i tym samy miały szansę na znalezienie odbiorców.


Jacek Skrzypacz