Szymowski napisał:

"Aleksander Paszyński - współzałożyciel "Gazety Wyborczej" był informatorem wschodnioniemieckiej służby bezpieczeństwa STASI - wynika z dokumentów, do których udało mi się dotrzeć w Instytucie Gaucka.

Chodzi o akta zgromadzone w Urzędzie Pełnomocnika Rządu Federalnego ds archiwów b. STASI -tzw. Instytut Gaucka (od nazwiska jego pierwszego szefa - pastora Joachima Gaucka). To właśnie tam po upadku NRD i zjednoczeniu Niemiec trafiły akta wytwarzane przez dziesiątki lat przez owsiana złą sławą tajna policję. Wśród nich są akta wywiadu zagranicznego (HVA), który w Polsce miał dwie specjalne grupy operacyjne: Warschau (Warszawa) i Breslau (Wrocław). Gdy w 1989 roku w Warszawie rozpoczynały się obrady Okrągłego stołu, grupa warszawska (Operativgruppe Warschau) uzyskała z Centrali rozkaz monitorowania przebiegu obrad i analizowania ich pod kątem geopolitycznych zmian. O tym jak bardzo poważnie traktowała to zadanie świadczy fakt, iż oficerowie rezydentury warszawskiej zobowiązani byli do sporządzania cotygodniowych raportów na temat przebiegu obrad".

Dodał:

"W aktach Instytutu Gaucka znalazłem raporty OG Warschau sporządzane i wysyłane z niemiecką punktualnościa. Zawierały one trzy rodzaje informacji: materiały prasowe, doniesienia agentów oraz wiadomości przekazywane w trakcie rozmów z oficerami STASI. Te ostatnie odbywały się w siedzibie ambasady NRD, do której, z niezrozumiałych dla mnie powodów, w przerwach między obradami, ciągnęło wielu działaczy tzw. "konstruktywnej" opozycji. Czyli tych działaczy antykomunistycznego podziemia, których generał Kiszczak uznał za "rozsądnych" i godnych udziału w kontrolowanej przez siebie transformacji ustrojowej.

24 kwietnia 1989 oficer warszawskiej rezydentury sporządzil obszerna notatkę z rozmowy z Aleksandrem Paszyńskim - wiceprzewodniczącym zespołu powołanego przy Okrągłym Stole ds mieszkaniowej. Zawierała informacje na temat nastrojów panujących w środowiskach opozycyjnych i zakulisowych rozmów przy Okrągłym Stole. Paszkowski, jak wynika z tego dokumentu, podzielił się że swoim niemieckim rozmówca wiadomościami na temat rozmów prowadzonych w kuluarach oraz stanowisk poszczególnych frakcji. Mówił o nastrojach panujących wśród działaczy opozycji, o tym kto prezentuje jakie stanowisko w jakiej spawie, jakie rezultaty rozmów są spodziewane a w końcu o tym jakie kroki zamierzają podejmować poszczególni działacze opozycji w sprawach będących przedmiotem obrad".

Stwierdził także:

"Obszerna notatka sporządzona przez oficera STASI udającego attache kulturalnego, liczy aż 7 stron. Jest bardzo precyzyjna.

Skąd wiadomo, że rozmówcą oficera STASI był właśnie Paszyński? Nie wymaga to ani badania dzienników rejestracyjnych STASI ani żadnych innych badań. Oto bowiem attache czyli oficer STASI wymienił Paszyńskiego z imienia i nazwiska. Zawarł też informacje, które go identyfikują "dziennikarz" i "uczestnik obrad Okrągłego Stołu". Te informacje identyfikacyjne połączone z informacjami przekazanymi w raporcie, nie pozostawiają wątpliwości, że chodzi o Aleksandra Paszyńskiego - byłego dziennikarza, w rządzie Tadeusza Mazowieckiego ministra gospodarki przestrzennej i budownictwa. Paszyński był jednym z trzech sygnatariuszy umowy (oprócz Andrzeja Wajdy i Zbigniewa Bujaka) powołującej do życia spółkę AGORA SA - wydawcę "Gazety Wyborczej".

Aleksandra Paszyńskiego nie będę miał już okazji poprosić o to, by zajął stanowisko w sprawie dokumentów STASI na jego temat. Współzałożyciel Agory zmarł w Warszawie 27 czerwca 2001 roku. Sekret swoich relacji ze STASI zabrał do grobu".

Podsumował w końcu:

"Dokumenty dotyczące rozmów Paszyńskiego z oficerem STASI odnalazłem w Instytucie Gaucka w trakcie prac badawczych na temat działalności STASI w PRL. Zwieńczeniem mojego projektu badawczego będzie książka, która ukaże się - mam nadzieję - jesienią przyszłego roku i ujawni też wielu innych konfidentów STASI - wielu z nich pełniło i pełni nadal ważne stanowiska państwowe w Polsce. Od czasu do czasu będę publikował różne smaczki. Dziś powiem Wam tyle: poznanie dokumentów STASI, poznanie danych wielu jej współpracowników, w tym znanych polityków, pozwoliło mi inaczej spojrzeć na polską rzeczywistość po roku 1989, w tym na polsko - niemieckie relacje".