Jak wydoić Warszawę na ponad 7 mld PLN, Sumliński, Sommer, Macierewicz, Nowak i 447

 

Czytelnik przyzwyczajony do prac naukowych z historii będzie zaszokowany formą najnowszej książki „Powrót do Jedwabnego" autorstwa Wojciecha Sumlińskiego, majora ABW Tomasza Budzyńskiego i dr Ewy Kurek. Narracja pracy jest chaotyczna i bardzo emocjonalna. Oceniając książkę, można popełnić błąd i nie docenić tego, że jej autor jest z wykształcenia i praktyki psychologie, i doskonale umie zarządzać cudzymi emocjami. Chaotyczna i emocjonalna narracja, nie jest więc zapewne wynikiem lenistwa Sumlińskiego tylko przemyślana strategią zapewniająca popularność jego książkom (tak jak treści i forma w dzienniku „Fakt" zapewniają tej gazecie popularność) – konstrukcje książki, to jak ona emocjonalnie angażuje czytelnika, szybko dostrzegą ci, którzy znają prace o tym, jak skutecznie nadawać swoje komunikaty i wywierać presje na innych. Prawica może się tylko cieszyć, że tak sprawnie zarządzający cudzymi emocjami jest po naszej stronie (co oczywiście nie zwalnia nas z podejrzliwości wobec każdego).

 

Przez Warszawę przemaszerował młodzieżowy strajk klimatyczny. Prócz haseł odwołujących się do seksu - „kopuluj, zamiast produkować CO2" (które niezbyt logiczne, bo w trakcie wysiłku fizycznego, więcej wydychamy CO2) pojawiły się ciekawe hasła w duchu ekstremistycznego centrum. Na jednym z plakatów można było przeczytać „ratuj pszczoły, a nie uchodźców". Hasłu towarzyszył germański run życia. Nie ma w tym nic dziwnego, ekstremistyczne centrum było zawsze ekologicznie wrażliwe – niemieccy narodowi socjaliści cenili bardziej życie zwierząt niż ludzi, Adolf Hitler był weganinem i wprowadził przepisy chroniące środowisko.

 

Odbywające się w Warszawie targi książek historycznych były okazją do nie tylko do rozmów z autorami książek historycznych, ale i do dialogu o obecnych wyzwaniach, przed którymi stoi Polska. Marian Miszalski, Janusz Szewczak, Antoni Macierwicz i Jerzy Robert Nowak przedstawili mi odmienne wizje tego czy roszczenia żydowskie są problem dla Polski, czy nie. W opinii Macierwicza dyskusja o 447 jest działalnością antypolską, Janusz Szewczak uznaje, że 447 nie stanowi zagrożenia, choć trzeba bacznie się przyglądać. Zagrożenie w 447 widzą Marian Miszalski i Jerzy Robert Nowak.

 

Według amerykańskiej prokuratury w 1978 roku Roman Polański podał 13-letniej dziewczynce Samancie Gailey alkohol i narkotyki. Według materiałów procesowych, gdy dziewczyna była oszołomiona, Polański miał brutalnie zgwałcić przerażone dziecko oralnie, waginalne i analnie. Zapewne nieprzypadkowo, z racji na żydowskie pochodzenie i ateizm ''elity'' nie widzą problemu w honorowaniu Romana Polańskiego. W 2015 roku, w ramach organizowanych na terenie Uniwersytetu Warszawskiego dni ateizmu przez stolice przeszedł pochód ateistów (w którym udział brał profesor Jan Hartman). Podczas warszawskiego marszu ateistów nad pochodem ateistów doskonale widoczny było transparent głoszący po angielsku „Panie Obama. Ręce precz od żydowskiego ateisty Polańskiego". Nie była to prowokacja. Transparent był akceptowany przez uczestników marszu, trzymali go angielskojęzyczni goście zlotu ateistów.

 

W sobotę przed wejściem na warszawskie targi książki historycznej przeciwko Michalkiewiczowi protestowało kilka feministek. Pikietę zorganizował Warszawski Strajk Kobiet. Na Facebooku jest informacja, że „134 wzięło udział · 664 zainteresowanych". Przeciwko pięciu feministkom protestował jeden obrońca praw człowieka z tablicą „wolność słowa dla Michalkiewicza, precz z cenzurą wobec Michalkiewicza". Inicjatywa feministek była ignorowana przez osoby idące na targi, choć kilkanaście osób wdało się z nimi w polemikę. Była to bolesna klęska feministek i dowód na to, że reszta działaczy lewicy z Warszawy ma w lekceważeniu ich inicjatywy – co nie dziwi – feministki były tak leniwe, że nie zrobiły nawet tablicy i transparentu krytykującego Michalkiewicza. Michalkiewicz podziękował feministkom za darmową reklamę.

 

Dzięki temu, że ktoś mnie wpisał na Facebooku do lewicowej grupy przeciwników PiS, dowiedziałem się o aktywności na You Tube prostytutki robiącej filmiki, w których mówi ludziom jak żyć. Filmiki te cieszą się ogromną popularnością, a wideoblogerka prostytutka staje się autorytetem dla przeciwników PiS.

 

W jednym ze swoich filmików prostytutka krytykuje PiS i popiera sex ''edukacje''. Gdybym nie robił relacji z demonstracji groteskowej opozycji i nie widział, jak kuriozalne są zachowania przeciwników PiS, uznałbym ten filmik za prowokacje mającą ośmieszyć opozycje, niestety część naszych rodaków bezkrytycznie wierzy w takie lewicowe zabobony, jakie wygaduje wideoblogerka prostytutka.

 

Na portalu „Na temat" ukazał się artykuł „Każdy naród ma ciemne karty, których się wstydzi. To jedna z nich" autorstwa Karoliny Korwin-Piotrowskiej. Zapewne pani Karolina w dobrej wierze, bez złych intencji, kolportuje antypolskie brednie z książki opisującej jak rzekomo „po II wojnie mieszkańcy z okolic Treblinki i Sobiboru bezcześcili zwłoki zamordowanych Żydów w poszukiwaniu złota".

 

Zdaniem Karoliny Korwin-Piotrowskiej rzekomo chciwi Polacy (usprawiedliwieni przez swoje rzekomo chciwe dzieci i innych chciwych Polaków) „w tygodniu kopali, bezcześcili zwłoki, w niedzielę nie, bo do kościoła iść trzeba. Że trochę w kościele czuć potem było trupem, to inna sprawa, ludzie się przyzwyczaili. Wyciągano zwłoki, babrano się w trzewiach, w mózgach, czaszkach, odrywano głowę od reszty, w poszukiwaniu złotych zębów, babrano się w trupim zapachu, w poszukiwaniu jednej złotej koronki, pierścionka".

 

W stolicy kolejny raz odbyły się targi fantastyki. Na kilku pietrach jednego z przedwojennych domów handlowych można było zakupić rękodzieło, koszulki, książki. Wśród stoisk przechadzały się dziewczynki z podstawówek poprzebierane za bohaterki japońskich komiksów. Wiele z nich miało tęczowe torby.

 

Podszedłem do grupy kilku fanek mang, przedstawiłem się jako publicysta zainteresowany przenikaniem się pop kultury i polityki, i zapytałem, czy tęczowe torby to manifestacja poparcia dla postulatów tęczowej rewolucji, czy tylko kolorowy dodatek do stroju. Dziewczynki poformowały, że są lesbijkami, i tak manifestują swoją orientację seksualną. Jedna z nich stwierdziła, że takie torby to wyraz poparcia dla tęczowych postulatów. Kolejna rozmówczyni narzekała, że dla popularności niektóre z dziewcząt noszą takie torby i poszywają się pod lesbijki. Dziewczynki poinformowały mnie, że w Polsce jest dostępnych wiele mang (japońskich komiksów), których bohaterami są młodzi homoseksualiści lub lesbijki, i publikacje takie promują tęczowy styl życia wśród dzieci i młodzieży.

 

Jan Bodakowski