To łzy i to głośne łkanie były ludzką reakcją na mowę, jaką wygłosił w PE europoseł z Polski. Opisywał on przerażające dramatyczne wydarzenia, których stał się świadkiem i ofiarą. Kiedy ujawnił, że z powodu bycia homoseksualistą nie ma w swoim kraju wstępu do kawiarni, restauracji i na różne publiczne imprezy, bo ludzie LGBT są nad Wisłą okrutnie prześladowani, szloch zebranych wypełnił całą salę. Nie łkali tylko europosłowie z ugrupowań prawicowych, w tym ci wywodzący się z PiS. Zamiast oddać się zbiorowemu aktowi żalu cynicznie pukali się w czoło. Jedna z europosłanek tej formacji ośmieliła się nawet w ostrych słowach zaprzeczyć relacji udręczonego geja męczennika. Ale nikt jej nie słuchał. Wszystko zagłuszył wielki ryk płaczu i lejące się po twarzach łzy. Dlatego też, aby uniknąć w przyszłości zakłócania obrad przesławnego gremium przez ekipy sprzątaczek, kręcących się między fotelami i wycierających kałuże, zarządzono wspomnianą większą dostawę chusteczek. 

Jest to decyzja jak najbardziej na czasie. Wkrótce bowiem sala parlamentu będzie świadkiem scen jeszcze bardziej wzburzających, toteż łzy europosłów zapewne popłyną ciurkiem. Oto bowiem szykują się do ujawnienia przeraźliwej prawdy o panującym w Polsce terrorze kolejne jego ofiary. Tym razem nie będą to emisariusze mniejszości seksualnej a sędziowie. Ci, którzy ostatnio wystawiali w ulicznym spektaklu transparent o treści „Cześć i chwała sędziom niezłomnym”.

Kim są ci niezłomni? To grupa tych sędziów, którym rządzący twardą pięścią reżim nie dozwala na dowolną wymianę albo nawet odsunięcie od zawodu tych spośród ich kolegów po fachu, którzy się protestującym nie podobają, bo uważani są za nieodpowiednich. Ikoną protestujących, właśnie owym niezłomnym, stał się pewien sędzia nie zgadzający się na istnienie obok siebie nieodpowiednich jego zdaniem kolegów. Sędzia ów to doświadczony fachowiec, znany z intrygujących wyroków, m.in. na przedsiębiorcę obciążonego długiem, którego siłą zmuszono do pozbycia się dorobku życia za kwotę kilkanaście razy mniejszą niż wynosiła wartość jego majątku. Człowiek ten, po długiej i bezskutecznej walce o jakąkolwiek sprawiedliwość, zmarł w biedzie. Został oszukany i ograbiony, a początek temu dało sądowe orzeczenie wydane przez aktualną ikonę niezłomności.

Ten i inne podobne przypadki można by zaliczyć do kategorii „gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą”, gdyby nie fakt, że nie chodzi o drwali leśnych lub pracowników tartaku lecz o tzw. wysoki sąd, czyli miejsce pozyskiwania sprawiedliwości. Jakby nie było, jakimi czynami jeden czy drugi sędzia by nie zasłynął, jest pewne, że cierpią. Że biegną po wyższą sprawiedliwość. Do matki wszystkich praw. Do Europy.

Nie będą tu zresztą sami. Już ostrzą bojowe miecze zaprawione w bojach z przeraźliwym terrorem dwie panie. Już zwyczajowo walcząca z nim europosłanka Róża Thun i ta druga - Ludmiła Kozłowski, szefowa tajemniczej Fundacji Otwarty Dialog, dręczonej podejrzeniami o niejasną działalność, bodaj nawet agenturalną. Znając oratorski talent i niezaprzeczalny dorobek obu pań, staniemy się zapewne  świadkami prawdziwej jatki. Nie trzeba być jasnowidzem, aby wiedzieć, że bój to będzie okrutny i że europarlament zostanie wstrząśnięty do głębi. Że znów spłynie potokami łez.

W sukurs walczącym o wszech-sprawiedliwość (co twoje to moje, co moje – nie dotykaj) przyjdą świadkowie bezeceństw władzy. Sędziowie W. Żurek i D. Mazur. Wzorem poprzednika, zamęczonego życiem w Polsce geja, ów tandem, wsparty przez dwie wymienione panie, będzie zapewne sprawcą wstrząsu o wiele potężniejszego. Dlatego też znaczniejsze zaopatrzenie w chusteczki wydaje się jak najbardziej słuszne i na czasie. 

Zuzanna Śliwa