Wspólne badania National Geographic Society oraz Instytutu Gallupa wsparte przez Konsylium Relacji Międzynarodowych “Wiedza dorosłych Amerykanów o świecie” zajęło się ustaleniem poziomu informacji w zakresie geopolityki, demografii, geografii i nie tylko. Znaczenie położenia miejsc na mapie i relacji między narodami osiemdziesiąt procent Amerykanów uznało za istotne. Co siódmy badany zgadzał się ze stwierdzenie, że jest związek między stosunkami międzynarodowymi, a wpływem na jego życie. Zarazem trzydzieści procent przyznało się, że ze szkoły w Stanach Zjednoczonych nie dowiedzieli się w tym zakresie niczego przydatnego. Poziom ich wiedzy również wykazał ich braki, bo ledwo na ponad połowę pytań odpowiedzieli poprawnie. W naszej skali od jeden do sześciu ledwie sześć procent Amerykanów wykazało się wiedzą na poziomie minus pięć i lepiej.

Połowa Amerykanów miała problem ze wskazaniem powiązań Afganistanu z Al-Kaidą. Nie wiedzieli, że istnieje tutaj powiązanie z atakami z 11 września, chociaż od blisko dwudziestu lat USA tam prowadzi działania wojenne. Problem stanowiło również wskazanie Iraku, chociaż znajdowało się tam sto tysięcy żołnierzy ze Stanów Zjednoczonych jeszcze dziesięć lat temu. Badania wskazały, że osoby interesujące się polityka międzynarodową, czytające wiadomości wykazały się lepszą wiedzą.

Część powyższych wniosków wydaje się zaskakująca, lecz dla jednej czwartej Amerykanów odwołania się do geografii nie mają miejsca w ich codzienny życiu. Uważają za istotne dla swojego istnienia jako kraj kwestie zmian klimatu, imigrantów oraz handlu. Dla ogółu mieszkańców Stanów Zjednoczonych kwestie znane jako globalne ocieplenie stanowią “poważne zagrożenie dla majętności oraz bezpieczeństwa narodowego”.

Odnośnie roli swego kraju na świecie czterdzieści cztery procent chce, aby USA ograniczyły swą rolę w stosunkach międzynarodowych. Zdecydowanych przeciwników tego stanowiska jest ledwie szesnaście procent, przy czym dwadzieścia dziewięć procent chce zachowania tego, jak jest.

W odniesieniu do wieku badań zaskakuje, że osoby po sześćdziesiątym piątym roku życia posiadają mniej informacji o tym, co się dzieje. Nie rozpoznają kwestii geograficznych i międzynarodowych. Niestety, tym samym również charakteryzuje się pokolenie poniżej trzydziestego roku życia. Wskazuje to na pewny efekt wychowania z ekranem i nowinkami technicznymi w miejsce obcowania z książką i tworzeniem solidnych postaw wiedzy. Tym samym trzon wiedzy, osób najlepiej zorientowanych w sytuacji na świecie stanowią ludzie w średnim wieku między trzydziestym a sześćdziesiątym piątym rokiem życia.

Wiedza Amerykanów mocno akceptuje kwestie struktur armii, elementów związanych z dyskusjami o klimacie, czy kwestii dyplomatycznych wystąpień kraju. Ogląd ich świata kształtuje telewizja połączona z Internetem. Badania ukazują, że młodzi bardziej korzystają z sieci, a starsi Amerykanie z telewizji do czerpania informacji.

Ogół badanych uważa, że Stany Zjednoczone wymagają nad wszystko działania w świecie opartym na wielostronnych relacjach. Tylko sześć procent chce, aby na Ziemi istniał jasny i dwustronny podział. Za jego brakiem opowiada się osiemdziesiąt osiem procent badanych. W bardziej szczegółowym ujęciu siedemnaście procent pytanych Amerykanów nie znało odpowiedzi na zadawane pytania. Trzydzieści procent z kolei podało błędne odpowiedzi. Znamienne, że liczba dobrych wskazań pokrywała się w dużej mierze z regularnym badaniem, co się dzieje na świecie (sześćdziesiąt procent. Zarazem ukazuje, że około siedem procent z nich ma problem z przełożeniem tego na operowania na faktach, a wśród czytających odpowiednio sześć procent i cztery procenty nie rozumie z czym się spotyka. Mimo kontakt z wiedzą udzielają błędnych odpowiedzi. Nie ma tutaj znaczenia orientacja polityczna badanych, bo z jednym procentem różnicy na niekorzyść Republikanów trudno o daleko idące wnioski.

Czterdzieści osiem procent Amerykanów błędnie wskazało położenie RPA, dziesięć procent nie potrafiło wskazać Kalifornii i Japonii jako miejsc zagrożonych trzęsieniami ziemi, a w powiązanie zmian klimatów z działalnością człowieka wierzyło osiemdziesiąt osiem procent osób. Kwestie związane z gender, feminizmem i prawami człowieka interesowało dziewięć procent badanych.

Ustalenia te pochodzą z badań na dwóch tysiącach Amerykanów. Ukazują, że ogólny poziom wiedzy nie wzrósł od 1988 roku, chociaż Stany Zjednoczone podejmowały szereg kroków na polu edukacji dla zmiany tego stanu rzeczy.

Jacek Skrzypacz