Katechizm Kościoła Katolikiego ani jednym słowem nie wspomina o duchach chorób, ani nawet o tym, że demony mogą powodować choroby fizyczne. Ewangelie nigdzie nie sugerują ich istnienia. W sakramencie chorych nie ma mowy o stosowaniu przy tej okazji egzorcyzmu, co pokazuje, że Kościół nigdy nie wiązał choroby z działalnością demonów. Wręcz przeciwnie: Pan Jezus w ogrójcu przypisał swoje cierpienie Bogu Ojcu ("czyż nie mam pić kielicha, który podał mi Ojciec"), a święci w ciągu wieków uważali, że choroby, których doświadczają, pochodzą od Boga (np. o. Pio.).

Egzorcyści zanim przystąpią do odprawiania egzorcyzmów, weryfikują, czy nie mają do czynienia z chorobą psychiczną. Tym samym pokazują w praktyce, że nie uznają, by choroby, w tym wypadku psychiczne, mogły pochodzić od szatana. Jeśli bowiem stwierdzają chorobę, odsyłają wiernych do psychiatrów. Jest tu jasne, katolickie rozróżnienie, na porządek przyrodzony i nadprzyrodzony.

Oczywiście Kościół głosi, że cierpienie jest skutkiem grzechu, a sam grzech pierworodny został spowodowany pod wpływem szatana. W tym sensie szatan jest odpowiedzialny za cierpienie, choroby i śmierć na świecie, ale nie znaczy to, że to on zsyła konkretne choroby czy śmierć.

Z taką myślą spotykamy się w gnostyckim apokryfie "Testament Salomona", których pochodzi prawdopodobnie z III w. i został napisany po grecku. To w nim króla Salomona odwiedzają złe duchy, które przedstawiają się jako duchy konkretnych chorób.  I tak np. Bobêl twierdzi, że jest duchem wywołującym choroby nerwowe, Kumeatêl powoduje dreszcze i odrętwienie, Ichthion paraliżuje mięśnie, a Hephesimireth wywołuje przewlekłe choroby. Król Salomon dowiaduje się, że każdemu z tych duchów odpowiada dobry duch, który potrafi je unieszkodliwić - znamienne, że nazwy tych duchów pokrywają się ze znakami zodiaku, co potwierdza ezoteryczność tej nauki. Ponadto król Salomon wchodzi w posiadanie pierścienia, którym może rozkazywać złym duchom i wykorzystuje je do budowy Świątyni Jerozolimskiej.

Kiedy przebijemy się przez zewnętrzną warstwę tego opowiadania, odkrywamy bardzo ciekawe twierdzenia. Nie tylko mowa jest tutaj o duchach chorób, ale także o tym, że odwołując się do innych duchów (tak naprawdę także demonów), możemy te duchy związać a nawet dowolnie wykorzystać.

Od dawna mówi się wiele, że w ruchu charyzmatycznym zdarza się, że dochodzi do zjawisk nadprzyrodzonych i powodować je mogą właśnie demony, które małpują Pana Boga, aby powodować zamieszanie. To właśnie w tym ruchu wobec chorych stosuje się modlitwę rozkazu, która polega na wydawaniu poleceń chorobym - wierząc, że tak naprawdę zwracamy się do demonów, które za nimi stoją.

Z pewnością liderzy charyzmatyczni nie czerpią swojej nauki wprost z gnostyckich apokryfów, ale przejęli je z protestanckiego Ruchu Zielonoświątkowego, o którym wielokrotnie pisałem, że bazuje na gnozie i ezoteryzmie.