Business Insider wskazał, że Walmart wdraża robotykę na potrzeby handlu. Tym razem mowa jednak nie o produkcji, ale o zarządzaniu już gotowymi produktami. Firma wprowadza do sześćset pięćdziesięciu oddziałów maszyny do lata 2020. Za technologiczną stroną całego przedsięwzięcia stoi Bossa Nova. Wedle zapowiedzi to posunięcie poprawi identyfikacje produktów. Maszyny pozwolą na ich lepsza identyfikacje i umożliwią rozwiązanie kwestii niewłaściwych etykiet. Oprócz tego określą produkty z przekroczoną datą użyteczności, czyli nadające się już tylko do wyrzucenia. Dla klientów oznacza to, że ceny będą ustalane przez maszyny.

Wedle założeń te wszystkie działania przełożą się na ograniczenie czasu potrzebnego na pracę magazynierów. Dla Walmart z pięcioma tysiąca trzystu pięćdziesięcioma ośmioma magazynami jest to gra warta świeczki, bo tyle potrzeba miejsc do składowania zaopatrzenia dla tysiąca sklepów. Wskutek posunięć firmy do tej pory zwiększyła liczbę swoich sklepów z pięćdziesięciu jakie miała w 2017 roku. Wprowadzanie automatyki przekłada się na wzrost zysków. Pozwala bowiem na tak zwaną skalowalność, czyli powiększanie infrastruktury.

Bossa Nova nie jest sama na rynku. Depcze jej po piętach Zebra Technology z systemem SmartSight. Obok tego rozwiązania już na rynku pojawiło się Simbe Robotics. Dostawcy nowych rozwiązań chwalą tempo adaptacji nowego rozwiązania i wdrążania w życie. Z punktu widzenia magazynierów sytuacja nie wygląda tak różowo, bo pozwala na zredukowanie ich liczby. Pozwala zarazem zredukowanie czynnika ludzkiego i uzupełnienie go o automatyzację powodującą, że monotonia tego zawodu jest zastępowana przez komputery.

Rynkowy sukces Walmart ukazuje, że kwestia zaopatrzenia ma znaczenie dla powiększaniu potencjały firmy. Kluczem do tego jest informatyzacja. Za pomocą VMIM, czyli Modelu Zarządzania Marką-Dostawą firmy współpracuje z Walmart uzyskują bezpośrednio z komputerów firmy jakie są tak zwane potrzeby magazynowe. Dowiadują się jakie towary znajdują się na wyczerpaniu oraz w jakim stopniu zostały one już wyprzedane. Tym sposobem firma redukuje opóźnienia w dostawach. Dzięki temu firma przeniosła ludzi do fizycznego zajmowania się towarem i zredukowała liczbę papierów.

Kluczem do systemu jest opracowanie przez Walmart czterech kategorii dostaw. Magazyny z gotowymi dobrami przyjmują towary na bieżąco. Są one rozdzielane na sortowniach po sklepach. Obok nich występują magazyny przesyłowe. W nich podczas tranzytu towary są gromadzone i przesyłane dalej. Część z tych towarów podróżuje nawet kilka tygodni. Uzupełnienie systemu stanowią systemy buforowe. Ich rolą jest dostarczanie zapasów na wypadek „zakupowego szaleństwa”. Za pomocą komputerów Walmart przewiduje w ramach modeli sprzedaży w jakim czasie wzrośnie popyt. Ostatecznym elementem są tak zwane magazyny udziałowe. Koncentrują się na tym, co w danym sezonie będzie sprzedawane. One w pierwszej kolejności gromadzą towary jakie budzą zainteresowanie klientów. Dzięki nim jest możliwe przeprowadzanie kampanii zakupowych.

Za pomocą komputerów maszyny koordynują fizyczne dostawy między poszczególnymi elementami systemu. Roboty sprowadzają się między innymi do użycia dronów, aby latały między półkami i dokonywały analiz. Dzięki nim będzie możliwe dalsze ograniczanie rozmiarów magazynów. Ich rozmiar przekłada się na cięcie, bądź wzrost kosztów.

Firma sięga dalej i za pomocą mechanizmów sztucznej inteligencji wspartej kamerami. Trzon tego rozwiązania zapewnia Simbe Robotics. Tally za pomocą czujników, systemów komputerowej wizji, czyli analizy obrazu, algorytmów śledzenia danych dokonuje przeglądu magazynów. Z wyglądu przypomina on znanego z filmów Disneya robota EVE. Jeśli chodzi o podstawowe technologie przypomina on w swej konstrukcji roboty do odkurzania jakie są sprzedawane w polskich sklepach. Używa między innymi technologii detekcji przeszkód LIDAR. W ciągu dwóch lat firma zapowiedziała, że dostarczy tysiąc robotów Tally. Z kolei dzięki Bossa Nova w trzystu miejscach pojawi się robot-skaner.

Wizja z Walmart z jednej strony nastraja optymizmem. Kwestie magazynowania ulegają uproszczeniu. Pojawia się możliwość przeniesienia sił ludzki w zakresie produkcji oraz tworzenia nowych rozwiązań. Zarazem rodzi niepokój, bo kontakt ze sprzedawcą zmierza do zastąpienia przez komputery. Elementem tego procesu jest wdrążenie na terenie całej Europy przez sieć Tesco kas samoobsługowych. Z tym, że tutaj zabrakło jeszcze maszyny skanującej towar. Jednak wskutek obecności takich kas i rozwiązań jest możliwe usunięcie czynnika ludzkiego ze sprzedaży i bezpośredniego kontaktu, co grozi umacnianiem tendencji wirtualizacji obecnego świata.

Jacek Skrzypacz